31 maja, 2015

#9 Dziewczyny z Rijadu

Długo się zbierałam do pisania nowej recenzji, niestety szkoła wymaga. 

Książka-nieksiążka, bo w rzeczywistości zbiór e-maili z opowiadaniami, pisanych przez kobietę mieszkającej w Arabii Saudyjskiej, gdzie za zbrodnię uważa się związanie włosów czerwoną gumką, założenie bluzki na krótki rękaw, przebywanie z mężczyzną w miejscu publicznym, czy uprawianie sportu przez kobiety. O równouprawnieniu nie ma mowy, kobieta jest absolutną i wyłączną WŁASNOŚCIĄ mężczyzny. Taki świat przybliża nam autorka, pisarka-amatorka, publikując co piątek dla szerokiego grona czytelników w internecie nową część historii młodych kobiet ze stolicy Arabii.


Każdy rozdział to nowy e-mail. Udostępniono nadawcę, odbiorcę, datę, temat i zastosowano budowę listu elektronicznego. Niekonwencjonalne podejście do konstrukcji całej książki można odbierać na różne sposoby - jako odejście od sztywnych ram, podążanie za rozwojem i komputeryzacją społeczeństwa, czy też jako czynnik zaniżający pozycję do poziomu popkulturowego. Dla mnie, niestety koncepcja wydania tomu jako bloga nie zalicza się do udanych. Nie mogłam przez to utożsamić się z żadną z bohaterek, wczytać się w książkę, ani przeżywać jej osobiście. Do minusów dołączam też fakt, że Radża As-Sani z rozdziału na rozdział staje się coraz bardziej pewna siebie. Zaczyna być to drażniące mniej więcej w momencie, kiedy porównuje siebie do Martina Luthera wyzwalającego wiernych ze ścisłych barier kościoła chrześcijańskiego tworząc nowy odłam religijny, a co za tym - nową kulturę i postrzeganie świata. Ruchy emancypacyjne potrzebują ogromnego wsparcia z każdej strony, niestety nie sądzę, żeby arabska blogerka mogła wyzwolić muzułmanki spod klosza kulturowego. Sama zniża swoje koleżanki do stopnia zazdrosnych hipokrytek, chełpiąc się swoimi literackimi osiągnięciami, wcale nie takimi wybitnymi. W tekście jest kilka niedociągnięć, wynikających z braku rzetelnych informacji.


Oprócz motywu muzułmańskich kobiet jest wiele innych, np. kwestia homoseksualizmu - jeden z synów starszej kobiety muzułmanki przejawia skłonności do noszenia damskich ubrań i afiszowania się ze swoim kobiecym profilem, w związku z czym rodzina nie może sobie pozwolić na utrzymywanie go i podejmuje decyzje oddania chłopaka w ręce psychiatrów i psychologów. Oczywiście jest to zabronione, tak jak wróżenie i cała ideologia new age, którą mimo wszystko bohaterki praktykują. Mamy tu do czynienia z fuzją wierzeń. Dziewczyny, chociaż są oddane Allahowi, próbują odczytać sens życia i zmienić swoją przyszłość. Leitmotivem opowiadań jest topos zranionej miłości - kobiety płaczą, tęsknią, rozpaczają, walczą o odrobinę czułości mężczyzn, niekiedy uciekają się do ostateczności, aby utrzymać partnera przy sobie. Nikt nie chce być zraniony, zwłaszcza przez osobę, na której mu zależy. Po odrzuceniu przez kogoś diabelnie trudno jest się otrząsnąć, stanąć na nogi, odrzucić dotychczasowe wartości i iść dalej przez życie nie zważając na tak wielką stratę. Zatracamy się wtedy w ponurym letargu otaczając się smutkiem we wszystkich możliwych wariantach, od nostalgicznych piosenek, przez kołdrowy kokon, po rozmaite próby zapomnienia. Znacie to? To się dzieje w Rijadzie, Warszawie, Abu Zabi, Kijowie i wszędzie. To przybliża nas do bohaterek historii. W pewnym momencie od jednej z bohaterek, tej najbardziej porywczej, odważnej i najchętniej łamiącej konwencje wychodzi kwestia buntu religijnego, sprzeciwu wobec rodzin, społeczeństwa i obowiązujących norm. Jej wypowiedź: "Całą winę zwalamy na przeznaczenie, a czy to nie my mamy głos decydujący? Stale odgrywamy rolę bezradnych, ale czy nie mamy prawa głosu, ani własnego zdania? Zupełnie bierne! Jak długo jeszcze będziemy się bały i nie będziemy umiały ponieść konsekwencji własnych wyborów?" daje i dziewczynom, i nam do myślenia.
Pisząc o kobietach, nie da się nie wspomnieć o mężczyznach. W tej książce są oni przedstawieni z różnych punktów widzenia. Kiedy ona kocha, on jest ideałem godnym poświęcenia mu swojego życia, ona nie zwraca uwagi na to, że znajduje się pod ścisłą kontrolą swojego wybranka i odbiera to jako troskę. Druga twarz mężczyzny ujawnia się dopiero, kiedy ten etap się kończy, wtedy okazuje się , że tak naprawdę ma mnóstwo kompleksów i ani trochę wyrzutów sumienia w stosunku do kobiety, którą porzucił. Robi to od niechcenia, jakby nie była warta nawet kłótni. 


Ta pozycja była dla mnie bardzo inspirująca, dobrze wprowadza w świat tak dla nas odległy i niedostępny, wywierający na kobiety nacisk wpisywania się w określone formy. Autorka wbrew pozorom nie ocenia niczego jako jednoznacznie złe lub dobre. Przedstawia sytuację z możliwie wielu perspektyw, nie używa słownictwa nacechowanego emocjonalnie, dzięki czemu czytelnik może zająć dowolne stanowisko.  


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wszystkie komentarze czytam i w miarę możliwości odpowiadam :)