11 maja, 2015

#3 Z serii 'wyciskacze łez' - Eleonora&Park

Wstyd mi. Rzadko, naprawdę bardzo rzadko płaczę przy książkach. Przy "Eleonorze i Parku" nie mogłam się powstrzymać, samo tak wyszło.
Lżejszy romans, dobry dla tych w związku i nie-związku. Każda z moich koleżanek płakała przy czytaniu, więc coś w tym jest ;).
Nic szczególnego nie wybiło mi się w pamięci, bo fabuła jest nam dobrze znana - dziewczyna, szara myszka i chłopak, jej marzenie. Podobało mi się, że autorka (Rainbow Rowell... ma na imię Tęcza :)) nie upiększała tej "niemożliwej" i "trudnej" miłości, była wybitnie prawdziwa. Sytuacje, w których być może sami uczestniczyliście są czasem zabawne, ale tylko jeśli ma się na nie wgląd jako osoba trzecia. Czytanie o takiej czystej i niewyidealizowanej miłości pozwala nam nabrać dystansu do samych siebie.
Czy mogę coś zarzucić? Raczej nie ma rażących w oczy przestępstw pisarskich. Jedynie drobne niedociągnięcia typu mało skomplikowane zdania i brak głębszego zarysu przestrzeni fabuły.
Miła lekturka, mi udało się przeczytać w jeden dzień. Mogę z ręką na sercu polecać, dla wypoczynku idealna.

1 komentarz:

  1. Zgadzam się! Nie jest to jakaś mega wymagająca lektura,tylko raczej takie fajne czytadło żeby sobie odpocząć.

    http://czytam-ogladam-recenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Wszystkie komentarze czytam i w miarę możliwości odpowiadam :)