17 maja, 2015

#5 Zielona Mila

Zgodnie z obietnicą, dzisiaj zielona Mila :)
Napisana w 1996r. przez Stephena Kinga, "króla horrorów". Początkowo była wydana w sześciu oddzielnych tomikach. Podczas jej tworzenia autor wiedział, że powieść zostanie zekranizowana. Film oglądałam, ale niestety nie cały, chociaż teraz nabrałam ochoty na powrót do niego.
W 1932r. o zgwałcenie i zamordowanie dwóch dziewięcioletnich dziewczynek zostaje niesłusznie oskarżony John Coffey (Coffey jak napój, tylko że inaczej się pisze ;) ). Sąd skazuje go na śmierć na krześle elektrycznym, więc trafia do więzienia i czeka na egzekucję. Narratorem pierwszoosobowym jest strażnik więzienny - Paul Edgecombe, opowiadanie jest pisane z jego perspektywy. Staje się bardzo realistyczne, ponieważ poznajemy go nie tylko we wspomnianym roku 1932, ale też jako staruszka z domu opieki w roku 1996. Opisy więzienia w Could Mountain przeplatają się z sytuacjami z życia pensjonariuszy domu spokojnej starości, co powoduje, że czytelnik odbiera historię jako wspomnienia kogoś konkretnego, osoby fizycznej.
Jest to powieść wielowątkowa, autor dotknął każdej kwestii i nie pominął szczegółów. Chociaż głównym aspektem jest osoba Johna Coffey'a, to nie sposób nie wgłębić się w tajemnicę Pana Dzwoneczka (niezwykłej myszki innego skazańca, Delacroix), zawiść młodego strażnika, Percy'ego Wetmore'a, czy np. prywatne życie narratora. Mimo tego, tekst nie jest zawiły. Czytelnik nie ma problemu z odnalezieniem się wśród wielu postaci, aspektów i historii. Myślę, że jest to spowodowane tym, że Stephen King dobrze przemyślał całą historię. Chociaż, jak sam się przyznaje w posłowiu, pisał ja trochę w pośpiechu, ale wiemy, że "w pośpiechu" nie oznacza "byle jak". Dobra konstrukcja to podstawa książki, tutaj autor mnie nie zawiódł.
Mimo że Stephen King specjalizuje się raczej w horrorach, to tą powieść zaliczyłabym raczej do tekstów filozoficznych i thrillerów. Zadaje ważne pytania, na które trudno jest odpowiedzieć. Kto jest zły, a kto dobry? Czy warto wierzyć w cuda? Czy Bóg może się pomylić? Z jednej strony statyczność, momenty wyciszenia i kontemplacji życia, a z drugiej dreszczyk emocji, zwroty akcji, szybkość fabuły, czyli dynamika. Podobało mi się wyrównanie proporcji między jednym a drugim.
Świat Paula Edgecombe'a w 1932r. oraz jego życie w 1996r. to klamra kompozycyjna, zresztą bardzo udana, ponieważ niektóre czynniki są podobne, a niektóre pozostają wręcz niezmienne. Np. wcielenie Percy'ego Wetmore'a w postać opiekuna w domu spokojnej starości, Dolana. Doprowadzenie do końca historii Pana Dzwoneczka również wpisuje się w ramę modalną tekstu, a poza tym świadczy (ponownie) o dbałości autora o szczegóły.
Podsumowując, polecam. Książka "do pomyślenia", czytając ją przechodziły przeze mnie różne emocje - od rozczulenia po zdenerwowanie z powodu bezradności - tak bardzo utożsamiłam się z narratorem.
Czytaliście? Oglądaliście? Jakie jest Wasze zdanie? Zachęcam do proponowania mi w komentarzach książek, których recenzje chcielibyście przeczytać.

"Każdy musi umrzeć, wiem, że od tej reguły nie ma wyjątku, ale czasami, Boże mój, Zielona Mila jest taka długa."

2 komentarze:

  1. Po "Skazanych na Shawshank" , "Zielona Mila" to moja ulubiona powieść Kinga

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam twórczość Kinga.Jeszcze nie czytałam tej powieści i muszę to koniecznie nadrobić.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Wszystkie komentarze czytam i w miarę możliwości odpowiadam :)