11 czerwca, 2015

#12 Pornografia

„Nad materialnym potokiem faktów unosiła się sfera mistyczna akcentów i znaczeń, jak blask słoneczny nad wirem wodnym.”

Witold Gombrowicz to niezaprzeczalnie klasyk polskiej literatury, jego najbardziej znane dzieło to „Ferdydurke”, do którego przeczytania przymierzałam się już od jakiegoś czasu, ale w związku z tym, że w bibliotece nie mogłam go wytropić, znalazłam substytut w postaci „Pornografii”.
Niech tytuł Was nie szokuje, jeśli czytaliście jakąś powieść Gombrowicza, wiecie, że nie ma w nich ostentacyjnego naturalizmu i bezpruderyjności, chociaż aluzji do erotyzmu nie brakuje. Autor zdołał ująć je w tak subtelny sposób w taki sposób, że nie czujemy się oburzeni ani skrępowani. Na swój sposób te metafory były urocze.


Akcja dzieje się podczas II wojny światowej. Historia traktuje o dwóch panach w wieku średnim, którzy wyjechali w sprawach po trosze służbowych na wieś do znajomego. Poznają jego rodzinę, w tym córkę – Hanię, jednocześnie narzeczoną Wacława. Oboje młodzi, ambitni i inteligentni, zwiastują udane małżeństwo. Jednak we wsi znajduje się także Karol, przyjaciel Hani z dzieciństwa. Ani ona do niego, ani on do niej nic nie czuje, tym bardziej, że dziewczyna planuje już ślub. Jednak gdy Fryderyk i Witold zjawiają się we wsi, ze wszystkich sił próbują ich ze sobą zeswatać. Nie mają wątpliwości co do tego, że Karol i Henia pasują do siebie jak dwie krople wody, więc inicjują przeróżne sytuacje, aby ich do siebie zbliżyć.
Cała ta sytuacja sama w sobie jest komiczna, bo wzajemny romans przyjaciół jest bezpodstawnym wymysłem mężczyzn, ich starania nie przynoszą oczekiwanych rezultatów, oni wysilają się jeszcze bardziej traktując zespolenie młodych jako swoją misję życiową.

„Zawsze wiedziałem, ze coś takiego mnie czeka. Ja jestem Chrystus, rozpięty na 16-letnim krzyżu. Do zobaczenia na Golgocie!”

W domu pojawia się również postać żołnierza AK, bardzo kłopotliwa dla całej rodziny z powodu znajomości ich tajemnicy. Domownicy szykują plan, aby nie narazić się na niebezpieczeństwo wydania sekretu do szerszych kręgów  (w końcu członek organizacji podziemnej ma pewne wpływy) i uciekają się do ostateczności. Postanawiają go zabić. Gombrowicz zręcznie scala te dwa wątki – miłosna intryga „wielkiej czwórki” (Fryderyk, Witold, Hania i Karol) oraz kwestia problematycznego niespodziewanego gościa łączą się ze sobą w sposób gwałtowny i szokujący.
Największym atutem powieści jest ta otoczka mistyfikacji. Czytelnikowi udziela się pogląd pierwszoosobowego narratora, Witolda, i ma wrażenie, że nic nie jest przypadkiem. To, że glista pojawiła się między Karolem i Hanią, a oni ją rozdeptali – to na pewno przeznaczenie! Przecież rozdeptali ją wspólnie. Ona ich połączyła… Wydaje się bezsensowne, ale kwintesencja świata postrzeganego przez głównych bohaterów tkwi właśnie w takich drobnostkach. Absolutnie rozkoszne.

„Każda błahostka nabierała wagi, naładowana jego osobowością, jego przeżyciem, jego świadomością.”

Za głównym problemem kryje się alegoria co do państw podczas II wojny światowej oraz polskiego państwa podziemnego. To zaznacza Gombrowicz na wstępie. Niestety, ze sprawdzianu z okresu wojny dostałam 2, więc nie mogłam zapewne odkryć całego kunsztu historii i postaci. Szkoda (pamiętajcie, uczcie się do historii, żeby w pełni czytać Gombrowicza, Orwella i Simmons!). Przykładowo gościna żołnierza w domu odnosi się do działalności polskich nielegalnych organizacji wojskowych. W związku z tym radzę się w powieść NAPRAWDĘ wczytać, wtedy macie szansę wyciągnąć z niej jeszcze więcej. Zresztą i tak będziecie do tego zmuszeni, gdyż nie sposób przejść przez liczne dygresje, alegorie i aluzje Gombrowicza nie skupiając się na tekście.
Gdybym miała określić fabułę, przytoczyłabym treści przedstawiane w argentyńskich nowelkach. Dwójka ludzi, rozpad ich miłości, romans z przyjacielem z dzieciństwa, dodatkowe komplikacje w postaci potencjalnego zdrajcy… Jednak Gombrowicz zrobił z „Pornografii” sztukę. Ze słowem radzi sobie bardzo dobrze, wydaje mi się, że miał niesamowitą zdolność obserwowania świata oczami człowieka wrażliwego i, przede wszystkim, spostrzegawczego, kiedy tworzył tą powieść.
Polecam tak naprawdę każdemu, chociaż zastrzegam, że, wbrew pozorom, które stwarza zarys fabuły, nie jest to książka „łatwa”. Tutaj powinno się wejść między kartki całym sobą, a nie nieśmiało jedną nóżką.






2 komentarze:

  1. Na pewno nie jest to mój styl ale może kiedyś... :D
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :

    http://books-world-come-in.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Po ,,Ferdydurce'' Gombrowicz stał się moim masterem. O tej książce nie słyszałam, ale muszę ją przeczytać!

    OdpowiedzUsuń

Wszystkie komentarze czytam i w miarę możliwości odpowiadam :)