28 czerwca, 2015

#16 Animal Farm

„Animal Fram” [„Folwark Zwierzęcy”] przeczytałam w oryginale, chociaż zazwyczaj tego nie robię, ale tutaj akurat zmieniałam swoje przyzwyczajenia, ponieważ, według mnie, warto poznać pierwotną wersję takich klasyków. Zwłaszcza, jeśli nie trzeba przy tym męczyć się z zawiłościami średniowiecznej angielszczyzny. Orwell pisze językiem przystępnym, używa prostych zdań, a fabuła nie jest skomplikowana. Więc jeśli wahacie się, czy sięgnąć po jego dzieła w oryginale - polecam.
Na podstawie opowiadania, zostały nakręcone dwie produkcje – animowana w 1954r., Johna Halasa i Joy’a Batchelora oraz film Johna Stephensona w 1999r. Ten drugi oglądałam dzień po skończeniu książki i w związku z tym, że fabuła była wierną kopią  tej w książce, pozwolił mi po prostu dokładniej zobrazować sobie niektóre wydarzenia. Oprócz tego, w filmie narratorem była suka mieszkająca na farmie, która opowiadała historię ze swojego punktu widzenia, natomiast w książce narracja była bezosobowa oraz bezstronna. Przez to (albo dzięki temu) na niektóre rzeczy parzy się trochę pod innym kątem.


Co do twórczości Georga Orwella – wcześniej miałam do czynienia z „Rokiem 1984”, który znalazł się na mojej elitarnej liście ulubionych pozycji (także na pewno do niego wrócę i po odświeżeniu napiszę recenzję). Gdzieś w mojej szufladzie zalega również esej „England, your England” (polecony mi przez pana Sussa, z którym miałam zajęcia dziennikarskie), ale niestety nie mogę się za niego zabrać. Orwell pisze teksty polityczne, często zakładając na znane osobistości maski fikcyjnych bohaterów. W przypadku „Animal Farm” politycy stali się… świniami. Dosłownie i w przenośni. Właściwie cały polityczny obszar państwa został przekształcony w folwark.
Zadziało się to, gdy na farmie swoich ostatnich dni dożywał jej najstarszy mieszkaniec – Major. Knur podzielił się ze swoimi przyjaciółmi przemyśleniami. Opowiadał, że zwierzęta są wykorzystywane przez ludzi do niewolniczej pracy, podle karmione i znieważane podczas gdy człowiek opływa w luksusach i raczy się alkoholem. W związku z tym, aby utrzymać gatunek zwierzęcy na przyzwoitym poziomie poprosił mieszkańców „Manor Farm” [„Folwarku Dworskiego”], aby pilnowały swojej godności, szanowały siebie nawzajem i nie upodobniały się do człowieka. Nauczył zwierzęta piosenki rewolucyjnej i tym samym rozpoczął ruch mający na celu zrównanie wszystkich zwierząt i obalenie panowania ludzi. Zaraz po swojej uroczystej przemowie, Major został postrzelony przez Jones’a – właściciela folwarku.
Po śmierci najstarszego, zwierzęta mogły wybrać – iść jego śladami i przeprowadzić rewolucję lub zaniechać jej zanim na dobre się zaczęła. Świnie, jako najbardziej rozumne i trzeźwo myślące, podjęły decyzję buntu.

Cała akcja, która miała miejsce po tym zdarzeniu do bólu przypominała wszystko to, co działo się po II wojnie światowej w większości krajów wschodnich. Samowolne przejęcie władzy, zwalczanie opozycjonistów, potem przekształcanie i nadinterpretacja własnego kodeksu. Myślę, że nawet imię głównego dowodzącego po Majorze nie było przypadkowe. Na myśl przychodziło mi przede wszystkim ZSRR, chociaż w filmie wychwyciłam jeszcze kilka innych, mało znaczących podobieństw np. do III Rzeszy (chociaż to miało miejsce troszkę wcześniej). Jeden z drugoplanowych bohaterów, wyglądem zdradzał zadziwiające podobieństwo do Hitlera. Myślę, że chodziło głównie o ukazanie dyktatury jako takiej, a nie tej jednej konkretnej, która miała miejsce w latach 1922-1989.

Każde ze zwierząt przedstawiało odmienny stosunek do folwarcznej polityki, zupełnie jak ludzie – niektórzy wobec idei pozostają bierni, inni oddają się jej całym swym sercem i ciałem, niektórzy otwarcie starają się ją zwalczać, a jeszcze inni, mimo że jej nie popierają, nie chcą się wychylać ze swoimi poglądami. Przykładowo – owce nie rozumiały wiele z elokwentnych przemówień świń, jednak grzecznie i zgodnie powtarzały za przywódcą każde hasło.

„Two legs good, four legs Bad!”

Z kolei koń Boxer po przewrotach politycznych zmienił się nie do poznania. Pracował wydajniej, nie narzekał i wydawał się być bardziej zadowolony i spełniony.

„I will work harder!”

Fabuła tak naprawdę skupia się głównie na działaniach przywódcy oraz reakcjach zwierząt, jednak nie jest monotonna, ponieważ wszystkie zachodzące zmiany ulegają gradacji. Zaczynając właściwie od zera, mieszkańcy folwarku budują swoje małe państwo, a potem robią wszystko, aby ulepszyć jego funkcjonowanie. Czasem im się to udaje, czasem nie, ale żadne działanie nie pozostaje bez związku z kolejnymi częściami opowiadania. Każdy czyn ma swoje skutki w dalszej lub bliższej przyszłości i, niekiedy mimo usilnych starań, nie ma możliwości „zamiecenia ich pod dywan”.

„But still it was not for this that she and all the other had hoped and toiled. It was not for this that they had built the windmill and faced the pellet’s of Jones’s gun.”

Jeżeli chodzi o kwestie „techniczne”, to to, o czym wspominałam już na początku – proste zdania, a co za tym idzie, wartka akcja. W opowieści nie napotykamy większych zawiłości, pojawia się jedynie w zakończeniu. Jednym słowem – minimalizm. Między innymi dzięki temu książka jest taka króciutka, na jeden czy dwa wieczory. To też lubię w Orwellu – potrafi zmieścić maksimum informacji w minimum słów. Bez zbędnego błądzenia po pobocznych wątkach, niestrudzenie kieruje czytelnika do celu najprostszą drogą, aby doprowadzić go do ostatecznej konkluzji. Przedstawia sytuację zupełnie bezosobowo, dzięki czemu owa konkluzja nie będzie jednoznaczna i oczywista, a skoro zakończenie buduje ostateczną ocenę całości akcji, to czytelnik ma niemały wpływ na zawartość merytoryczną tekstu.

„All Animals are equal but some animals are more equal than others.”

Książka bardzo mi się podobała, w moich oczach zyskała przede wszystkim licznymi aluzjami i symbolami. Nie była to powierzchowna, prosta opowiastka o rewolucji na farmie, ale ukazanie faktycznych problemów politycznych, a przede wszystkim społecznych, w świecie, w którym żył autor. Przy „Animal Farm”, mimo prostego języka, trzeba jednak wytężyć umysł, ponieważ bez naszego wkładu, historia nie będzie miała żadnego znaczenia.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wszystkie komentarze czytam i w miarę możliwości odpowiadam :)