08 lipca, 2015

#19 Bella

„Jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz mu o swoich planach.”


„Bella” powstała w oparciu o film z 2006r. o tym samym tytule, napisana przez Lisę Samson. Jest to historia o dwójce, a właściwie trójce ludzi – kucharzu, kelnerce i jej nienarodzonym jeszcze dziecku. José pracuje u Manny’ego – swojego brata w restauracji razem z Niną. Szef nie płaci im nawet stawki minimalnej i nie zapewnia godziwych warunków do wykonywania zawodu, jednak obydwoje są związani ze swoją pracą, ponieważ wplątani w sieć problemów, nie mogą znaleźć zatrudnienia nigdzie indziej. Szara przeszłość bohaterów sprawia, że i teraz nie mogą znaleźć spokoju w swoim życiu.





Kwestie poruszane w „Belli” to interesujące (jeśli mogę tak to określić) zagadnienia, ponieważ w społeczeństwie zwykle wywołują zacięte dyskusje. Przykładowo – aborcja, o której słuszności wciąż toczą się dyskusje, tutaj stała się jednym z głównych problemów. To nie jedna z tych pozycji, które pozwalają na swobodną interpretację. Tekst został napisany w taki sposób, aby nie tyle co manipulować czytelnikiem, ale zdecydowanie i jasno określić stanowisko narratora.

„Nie można uświadomić sobie, jak bardzo potrafi się kochać do momentu, kiedy nie urodzi się dzieci, i każdy przejmujący ból, każdy moment niepewności był tego wart.”

Największym atutem „Belli” jest zdecydowanie sama fabuła. Akcja rozgrywa się w ciągu jednego dnia (pomijając oczywiście prolog i epilog), kiedy to Nina spóźnia się do pracy z powodu ciąży. Szef oczywiście nie wie nic o swoich pracownikach, więc nie może wyciągnąć odpowiednich wniosków, wskutek czego najlepsza kelnerka zostaje zwolniona (to już jej trzecie spóźnienie). Pod wpływem impulsu, zazwyczaj nie wtrącający się w cudze sprawy José wybiega za nią z restauracji. Spędzają ze sobą jeden, bardzo znaczący dzień, opowiadają sobie o swoim życiu, o swoich zmartwieniach i rodzinie. Narracja skupia się na dialogach oraz przemyśleniach bohaterów podczas ich podróży przez miasto. Przemiana, jaka zachodzi w głównych postaciach jest jednocześnie niewielka i ogromna, ponieważ polega jedynie na dopuszczeniu do siebie drugiej osoby, otworzeniu się przed kimś oraz przede wszystkim wyrażeniu swoich myśli, a wpływa na życie nie tylko ich samych, ale również ich bliskich.

Gdybym miała porównać książkę z filmem, powiedziałbym, co rzadko się zdarza, że papierowa adaptacja przegrywa. W filmie o wiele lepiej przekazano atmosferę Nowego Jorku oraz meksykańskiej rodziny José i Manny’ego. W tekście zupełnie nie poczułam aury tego więzi rodzinnych w najważniejszym według mnie momencie - rodzinnej kolacji. Mogłabym to porównać do jedzenia i oglądania zdjęć żywności. W książce zupełnie nie mogłam wczuć się w wydarzenia, bo były po prostu sztuczne.


Niestety, opowiadanie nie zostało zbyt dobrze napisane. Przemyślenia Niny narratorka przedstawiła nie wprost, jakoś na okrętkę, a to powodowało nieprzyjemne uczucie pogubienia, zagmatwania i utrudniało zrozumienie głównej postaci. I chociaż próby zarysowania portretu psychologicznego nie zakończyły się pełnym sukcesem, to jednak czegoś się dowiedzieliśmy, a w filmie tego nie było. To też rekompensuje poprzedni ubytek w postaci braku autentyczności zdarzeń. Wnętrze bohaterów ma wielką wagę, ponieważ dzięki jego znajomości potrafimy się z nimi utożsamić. Sympatia lub antypatia do postaci to też element wpływający na atrakcyjność pozycji, a możliwy właśnie dzięki poznaniu bohaterów z bliska.

Ja najpierw obejrzałam film, dopiero później trafiłam na książkę i uważam, że to była dobra kolejność. Jeżeli macie zamiar obejrzeć, to również przeczytajcie, albo na odwrót, aby rozszerzyć to, co zawarte tylko w jednym o dodatkowe informacje lub nawet zmienić swoje postrzeganie świata przedstawionego. Nie ulega wątpliwości, że historię warto poznać, wzrusza, zachwyca i traktuje o ważnych w dzisiejszych czasach problemach.

„Zastanowiło ją, czy istniał jakiś wyjątkowy but, który można włożyć i biec, biec jak najszybciej i najwytrwalej, uciekając od swojego życia. A jeśli już teraz uznawała życie za ciężkie, cóż dopiero z jakimś dzieckiem, które jej się przyplącze? Nie, dziękuję.”



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wszystkie komentarze czytam i w miarę możliwości odpowiadam :)