28 lipca, 2015

#23 Sekretne życie pszczół


Sekretne życie pszczół zalicza się do pozycji, które tworzą elitarną grupę klasyków XXwieku. Popularność zdobyła zapewne nie bez powodu, jednak bez względu na jej status postaram się ocenić ją obiektywnie. Największym problemem przy tego typu tytułach staje się to, że jeśli mi się coś nie spodoba, mam opory przez wyznaniem tego, gdyż opinia ogółu i, co ważniejsze, specjalistów, jest inna. Na szczęście przy „Sekretnym życiu pszczół” tego kłopotu nie miałam.







Historia traktuje o białej dziewczynce, nałogowej kłamczyni, mieszkającą na „brzoskwiniowej farmie”) wraz z T. Ray’em („tatusiem”) i Rosaleen – czarną kobietą pracującą u nich jako pomoc domowa. Matka głównej bohaterki umarła, kiedy ta miała 4 lata. Nie była to też zwykła śmierć – to stało się, kiedy Deborah – matka – wróciła po swoje rzeczy do domu, aby z niego uciec. Zaraz rozpoczęła się kłótnia z T. Ray’em, podczas gdy Lily przyglądała się wszystkiemu, nie wiedząc, co się dzieje. Do gry wkroczyła broń. Deborah wyjęła pistolet z szafy, wycelowała go w męża, jednak zanim nacisnęła spust, on wytrącił jej go z ręki. Lily wzięła go, a wtedy wystrzelił. To wpędza dziewczynkę w wir poczucia winy, który zdaje się nie mieć końca ani litości.
Parę lat później, kiedy prezydent USA podpisuje ustawę o równouprawnieniu ras, Rosaleen postanawia zapisać się do urzędu jako pełnoprawna obywatelka, aby zagłosować w wyborach. Jednak tam czekają na nich bezwzględni rasiści, którym wystarczy byle prowokacja, aby wszcząć bójkę i wyrzucić swoją złość nie przebierając w środkach. Winą zostaje obarczona czarna kobieta, za udział w bójce, a prawdziwi sprawcy zostają puszczeni wolno. Kiedy trafia do więzienia, Lily robi wszystko, aby ją wyciągnąć, poza tym już od dawna planuje ucieczkę. Miejsce, do którego mają się udać, wybiera bez problemu – Tiburon, Karolina Południowa, ponieważ na obrazku należącym kiedyś do Deborah ten adres była zapisany z tyłu. Ruszają więc, nie wiedząc, jakim trudnościom będą musiały stawić czoło.

Skąd w takim razie tytuł? „Sekretne życie pszczół” nijak ma się widać do fabuły i na początku, faktycznie, może się tak wydawać. Pszczoły wyjawiają swoje istnienie i prawdziwe znaczenie subtelnie, między wierszami. Pojawiają się na początku w pokoju Lily, z komentarzem: „Pszczoły roją się przed śmiercią”, a ich faktyczny związek z odejściem w zaświaty ukazuje się czytelnikowi dopiero, kiedy fabuła oraz główna bohaterka dojrzeją do tego. Ponadto, każdy rozdział opatrzono początkowym cytatem z publikacji o pszczołach. Cytaty nawiązują do treści rozdziału i stanowią metaforę jego przesłania. Owady odegrają znacznie większą rolę w życiu bohaterki, staną się jej… sposobem na życie.

„Kobiety są najlepszymi pszczelarzami, ponieważ potrafią kochać stworzenia, które je żądlą. To przychodzi po latach kochania dzieci i mężów.”

Książka porusza tematy tabu XXwieku. Rasizm to jeden z nich – czytając niektóre wypowiedzi bohaterów na temat różnic wynikających między ludźmi w wyniku innego koloru skóry, nie byłam w stanie przyjąć do wiadomości, że miało to miejsce naprawdę. Mimo tego, że teraz (na szczęście) wydaję się to tak nierealne, wtedy stanowiło najzupełniej naturalny odruch przy spotkaniu z przedstawicielem innej rasy. Przemyślenia głównej bohaterki każą nam się zastanawiać, czy faktycznie pigment ma takie znaczenie, czy ma jakiekolwiek znaczenie?

„Ludzie generalnie wolą umrzeć niż przebaczyć. Takie to trudne. Gdyby Bóg powiedział, nie owijając w bawełnę: <<Daję Wam wybór: przebaczcie albo gińcie>>, wiele osób z miejsca zamówiłoby trumnę.”

Kolejnym dylematem, również wywołującym w różnych kręgach zażarte dyskusje, jest to, jaka powinna być religia. Przedstawiciele jednego odłamu kłócą się z obrońcami drugiego o słuszność postulatów, bez uprzedniej próby zrozumienia drugiej strony. A czy nie na tym właśnie powinna polegać wiara? Na słuchaniu, przebaczaniu i miłości do drugiej osoby. Na miłości bez względu na kolor skóry?
Bardzo podobało mi się ukazanie tego, jak zupełnie różniące się od siebie osobowości, mogą współpracować i kochać się wzajemnie. W powieści pojawi się szalona i zabawna, ale bardzo wrażliwa May, sceptyczna i obcesowa June oraz wyrozumiała i dobroduszna August – siostry mimo że mają zupełnie różne charaktery, rozumieją się jak nikt inny i kochają się nad życie. To pokazuje, jak silne potrafią być więzi rodzinne i jak można dobrze można wykorzystać różnice w osobowościach. Każda z dziewczyn, włączając w to Rosaleen oraz Lily, ma zupełnie inny sposób wyładowania emocji i okazywania smutku. Ściana płaczu jest np. bardzo pozytywnym pomysłem, który pozwala wyrzucić z siebie negatywne napięcie, z kolei obwinianie siebie za zło, jakie się stało, zwiększa jego rozmiary.

Ogrom aspektów, które zostały przytoczone w „Sekretnym życiu pszczół” sprawia, że jest to pozycja bardzo wartościowa i mająca wpływ na nasze myślenie. Bez wątpienia pozostaje w głowie, chociaż przez jakiś czas po przeczytaniu. Każe zastanawiać się nad istotnymi kwestiami takimi jak wpływ koloru skóry na wartość człowieka (czy coś takiego w ogóle istnieje?), słuszność religii, moc kobiet i drzemiący w miłości potencjał. Mimo tego, książce brakowało iskry, która scaliłaby wszystko i wciągnęła w wartki strumień wydarzeń. Nie znalazłam w niej tego polotu i do czytania przystępowałam z niezbyt dużym entuzjazmem. Chociaż powieść była dość krótka (w moim wydaniu 318 stron), to czytałam ją długo jak na siebie, 3-4 dni, kiedy wiem, że gdyby była faktycznie ciekawa, 2 dni wystarczyłyby mi w zupełności.
Na szczęście na zakończeniu się nie zawiodłam. Stanowiło piękne podsumowanie wszystkich przemyśleń. Autorka nie wyidealizowała wszystkiego jak w bajce, na szczęście. Dzięki temu mogliśmy dostrzec zmiany, jakie zaszły w głównej bohaterce. Konkluzja pozostawiła w czytelniku niegasnącą nadzieję na lepsze jutro dla Lily, Rosaleen oraz innych czarnych mieszkańców Stanów Zjednoczonych.

Zbierając wszystko w całość, „Sekretnego życia pszczół” nie oceniam negatywnie, ponieważ bez wątpienia jest to wartościowa pozycja. Szkoda tylko, że nie dane mi było wciągnąć się w nią i wyczekiwać kolejnych zwrotów akcji z niecierpliwością. Momentami troszkę nudna, co nie zmienia faktu, że cenna. Pozytywne przesłania były, można powiedzieć, miodem lanym na serce czytelnika.


1 komentarz:

  1. Tak bardzo chciałabym przeczytać tę książkę! Już od długiego czasu na nią poluję, ale za każdym razem do rąk wpada mi coś innego.
    Wspaniała recenzja! :)

    OdpowiedzUsuń

Wszystkie komentarze czytam i w miarę możliwości odpowiadam :)