25 października, 2015

#36 Epoka hipokryzji

 „Epoka hipokryzji” to książka, która już kilka razy zdążyła przewinąć się gdzieś między półkami i zaciekawiła mnie przede wszystkim tematyką, także kiedy miałam okazję ją przeczytać, bardzo chętnie skorzystałam, i Was też do tego zachęcam.

„Obecnie w miłości panuje bunt, protest, zerwanie wszystkich więzów. Freud, homoseksualizm, kobieta w roli mężczyzny i mężczyzna w roli kobiety, słowem, epoka burzy i naporu.”



Pozycja traktuje o erotyce w przedwojennej Polsce, kiedy, wbrew popularnym przekonaniom, seks odgrywał naprawdę wielkie znaczenie. „Z wierzchu”, faktycznie, była to epoka nieśmiałości, pruderii i cnoty, jednak po dogłębnym zbadaniu historii okazuje się, że na przełomie XIX i XX wieku Polacy mieli pomysły śmielsze niż czasami my teraz. W domach, parkach, miejscach publicznych rządziło wyuzdanie, a kraj stał się Sodomą i Gomorą przykrytą pozorami czystości.

Książkę, która bez przypisów ma 416 stron (z przypisami i aneksem 475) czyta się stosunkowo szybko, na pewno ze względu na ciekawy temat i w ogóle, lekkie pióro autora. Kamil Janicki sprawnie porusza się między zdaniami, wkomponowuje nieliczne skrawki świadczące o istocie przedwojennej Polski w ciekawe rozdziały. „Epoka hipokryzji” została wydana w serii CiekawostkiHistoryczne.pl i teraz wiem, że na jednym egzemplarzu nie pozostanę. Mam ochotę zapoznać się z innymi tego typu pozycjami, bo uwielbiam historię „od kuchni”.

Na duży plus autor zarabia tym, że bardzo dokładnie zgłębiał każdy temat, sięgając do najprzeróżniejszych źródeł, czasem bardzo niekonwencjonalnych. Oczywiście podstawową bazę stanowiły tutaj publikacje z XIX/ XX wieku traktujące o seksualności, erotyce, wszystkim co z nimi związane. Janicki przywołał ich całe mnóstwo, a my możemy przebierać bez końca! Dodatkowo zasięgnął informacji w odważnych przedwojennych czasopismach. Tutaj królowały „Nowy Dekameron” i „Amorek”, ale oprócz nich naliczyłam jeszcze 41 innych wspomnianych przeglądów. Skorzystał z ich tekstów prasowych oraz obrazków zamieszczanych na łamach gazet. Różnego rodzaju aukcje, np. prototypów wibratorów, literatura, opowieści krążące między ludźmi – autor zadbał o to wszystko i wyssał, według mnie do dna, to nikłe źródełko informacji o erotyce w przedwojennej Polsce. Tak więc temat przedstawiono, jak dla amatorów, bardzo wyczerpująco. Urażone mogłyby się poczuć jednak osoby z większą wiedzą historyczną i jakimś zapleczem wiadomości, świadome innych pikantnych szczegółów. Sam autor na końcu zaznacza, że w 400 stronach nie sposób zmieścić wszystkich informacji i opracować dokładnie każdego tematu, a ja i tak jestem bardzo usatysfakcjonowana.

„Ta książka to tylko próba przedstawienia pewnego zarysu rzeczywistości – innej wizji II RP niż ta znana z podręczników.”

W „Epoce hipokryzji” sprawdziło się również podzielenie jej na działy, rozdziały, podtytuły. W każdym dziale inna tematyka, np. o masturbacji, stosunkach w miejscach publicznych, pornografii, antykoncepcji, homoseksualizmie. Takie usystematyzowanie tekstu pozwalało mi bardziej się skupić, przypomnieć sobie poprzednie rozdziały i w ogóle pozbierać do kupy wiadomości. Bardzo wygodny i korzystny format, właściwie same zalety.

„Najłatwiej zarobić na seksie.”

Książka ni miałaby sensu, gdyby autor chciał coś przed swoim czytelnikiem ukryć lub zataić. Dlatego przedstawił fakty bez tabu, żadnej niezręczności i z możliwie jak największej ilości perspektyw. I dzięki temu mogłaby to być nawet pozycja naukowa, ale nie stanie się nią, ponieważ sporo w niej subiektywizmu. Wyczytamy go raczej między wierszami niż bezpośrednio, chociaż i to się zdarza. Janicki przyjmuje określone stanowisko i właściwie nie stanowi to jakiegoś wielkiego problemu, ale trochę odbiera wiarygodności, którą zdobył powołując się na ogromną liczbę autorytetów, literaturę, zabytki. Z drugiej strony, w tego typu pozycji, jawne przedstawianie własnej opinii i wtrącenia osobiste trochę ją „odciążają”. Nie bazuje się tylko na twardych dowodach, ale również na luźnych teoriach. Taka książka pół na pół, dlatego mam trudności z jej dookreśleniem.

Nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała o freudyzmie, oczywiście odgrywającym znaczącą rolę w erotyce przedwojennej całej Europy. Janicki odkrywa, że to wcale nie Freud jako pierwszy odnalazł Graala w dziedzinie seksuologii. Oświadcza, że już pół wieku przed nim polscy naukowcy w swoich publikacjach zamieszczali informacje, które mogłyby świadczyć o istnieniu przedświadomości, istoty autoerotyki itp. Mogłyby, ale nie świadczą, ponieważ z przytoczonych fragmentów wnioskuję, że były zbyt ogólnikowe. Z kolei ich autorzy wcale nie posunęli się dalej niż poeci piszący 300-400 lat przed nimi, którzy to domniemywali, iż w umyśle skrywa się jakby drugi człowiek, rozkazujący im myśleć to, co myślą i przelewać na papier. Historia psychoanalizy sięga bardzo głęboko, co do tego nigdy nie będę się spierać, ale Polacy nie byli pierwsi. Freud faktycznie też nie, przed nim był chociażby jego współpracownik i dobry przyjaciel, Josef Breuer, wciąż pomijany z niewiadomych mi powodów. Wydaje mi się, że Freud ukradł zdecydowaną część jego wkładu pracy i przypisał sobie, ale to już dygresje poza tematem. Zainteresowanych odsyłam do „Pasji utajonych” Irvinga Stone’a.

Z rzeczy praktycznych – „Epoka hipokryzji” nie nadaje się do autobusu. Nie ze względu na twardą okładkę, wbrew pozorom nie jest aż taka ciężka, ale możecie liczyć się z zaglądaniem przez ramię, ciekawskimi lub zgorszonymi spojrzeniami współpasażerów kiedy zauważą lid typu „<<Łechtaczka przykryta kapiszonem>>. Jak zdemaskować fałszywą dziewicę?” a zaraz obok bezwstydny rysunek przedstawiający piękną, czarnowłosą panią ledwo ledwo przykrytą halką na łóżku w namiętnej pozie. Zdjęcia też się znajdą. Po jakimś czasie już zaprzestałam  czytania tej książki w miejscach publicznych.



Szczególnie polecam osobom, które, tak jak ja, nie zadowolą się sztywnymi faktami historycznymi z nudnych podręczników i pragną dowiedzieć się więcej. Ciekawostek historycznych tutaj nie brakuje, krążą wokół tematu erotyki, na dziś dzień wśród niektórych kręgów wciąż pozostającym tabu. Łatwa, szybka i przyjemna, ale wartościowa, poparta autorytetami i autentycznymi wydarzeniami. Momentami śmieszna, czasem wstrząsająca i godna polecenia. J



3 komentarze:

  1. Nie przyszło mi do głowy czytanie tej książki w autobusie czy pociągu, a szkoda - jestem ciekawa reakcji współpasażerów. ;) Opracowanie bardzo mi się podobało, otrzymałam dokładnie to, czego chciałam i czego się spodziewałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubisz być w centrum uwagi, polecam ahahah

      Usuń
  2. Widziałam książkę wiele razy w internecie, ale nie zwracałam wielkiej uwagi na nią. Może jednak się skuszę, tym bardziej, że uchyla kolejny rąbek historii! :)
    zapraszam do siebie KLIK

    OdpowiedzUsuń

Wszystkie komentarze czytam i w miarę możliwości odpowiadam :)