29 października, 2015

#37 Oddam ci słońce

W kręgach blogerskich bez trudu można trafić na bardzo liczne i bardzo pochlebne opinie o książce Jandy Nelson, „Oddam ci słońce”. Postanowiłam sama ją wypróbować i… zdecydowanie się nie zawiodłam.



„Oddam ci słońce” to powieść o bliźniakach – Jude i Noahu, którzy w dzieciństwie mieli bardzo bliskie relacje, ale wskutek nieodpowiednich decyzji, rodzinnych spraw i innych zewnętrznych czynników (nie chcę zbytnio spoilerować) ich więzi ulegają powolnemu rozkładowi. Siostra, wydaje się być twarda i nieugięta, ciągle w centrum uwagi, ale w rzeczywistości ma w sobie pokłady strachu i niepewności co do świata i samej siebie. Z kolei Noah, artysta, bardzo wrażliwy na krytykę i odstający od grupy, jednak z niesamowicie barwną (dosłownie) duszą. Część fabuły została przedstawiona z perspektywy trzynasto-czternastoletniego Noaha, a część, już dwa lata później z punktu widzenia Jude. Już sama idea podzielenia wspólnej historii między dwa umysły jest świetna. Tak samo, przeskoki w czasie i ujęcie tych samych wydarzeń pod różnymi kątami to, według mnie, genialny pomysł.

Nelson stworzyła bezkonkurencyjnych bohaterów. Nie przesadzam! Osobowości się przenikają, oddalają, stykają. Każda z postaci to zupełnie inny charakter, a jednak przez całą powieść te charaktery splatają się ze sobą w różnych, niespodziewanych momentach. Autorka każdemu bohaterowi rozdała cechy tak, aby różnił się jak najbardziej skrajnie, od pozostałych. I bardzo dobrze, jak dla mnie takie zróżnicowanie pokazuje istotę książki, którą są właśnie relacje między osobami, zmieniające się na przestrzeni wydarzeń oraz to, jak ludzie się zmieniają w przeciągu lat. Poza dwójką głównych bohaterów, dużą rolę odgrywają również postaci drugoplanowe, chociażby rodzice bliźniaków. O ich względy Jude i Noah nieustannie rywalizują, z początku ukrycie, potem coraz bardziej otwarcie, a niepostrzeżenie ich więzi rozpadają się coraz bardziej.

Wielką zaletą powieści jest to, w jaki sposób zostały opisane prozaiczne czynności, stany, zwykli ludzie. Tutaj pole do popisu miał przede wszystkim Noah, bo jego postrzeganie świata… nietuzinkowe, fantastyczne, créme de la créme! Jego widzenie nie ogranicza się do trój wymiaru, jakim zostali obdarzeni powszechni śmiertelnicy. Noah ma własny świat – wypełniony pełnią barw, kolorów, zwierząt, natury. Groźny chłopak przemieni się w bryłę betonu, jego pięści w granaty, a jego uderzenie spowoduje wybuch wszystkich rysunków, które krzątają się po głowie. Czasem to piękne, ale w takich sytuacjach bywa uciążliwe. Noah to chłopiec-uczucie, on JEST emocją, potrafi w nią wniknąć tak, jak w przyjazne, pełne zielonej energii drzewo.

„Rzeczywistość miażdży. Świat jest ciasny jak but. Jak to można wytrzymać?”

Z kolei Jude ma tą zaletę, że, jak to dziewczyna w wieku dorastania, jest zmienna, a co za tym idzie, jej postać ma bardzo ciekawe wnętrze. Sama nie do końca umie siebie znaleźć w pędzącym świecie, a co dopiero mówić o znalezieniu brata. Chwilami może wydawać się nawet zadufana w sobie, ale w głębi duszy skrywa pierwiastek romantyczności, który aż prosi się, aby wypuścić go na wolność. Tak samo jak brat, ma ogromne uzdolnienia artystyczne, jednak stara się je negować i nie wystawiać na światło dzienne, ze względu na kompleks niższości wobec Noaha. Faktycznie, zazdrość między rodzeństwem potrafi zniszczyć życie obojga.

„Tego właśnie chciała: chwycić swojego barat za rękę i pobiec powrotem przez czad, gubiąc kolejne lata, jak płaszcze spadające nam z ramion.”

W książce pojawia się wątek miłości, bardzo szeroko pojętej. Przechodzimy przez prawie wszystkie jej typy, odmiany, stany. W pewnym momencie zaczynamy sobie zadawać pytanie, czym ona jest. Miłość rodzeństwa, małżeńska, homoseksualna, zakazana, nieodwzajemniona, niepewna, szczera, namiętna, ulotna, pozorna. I tak ominęłam sporo z tego, co Nelson pięknie opisała, ale przekrój rzeczywiście bardzo zróżnicowany. To właśnie głębsza część książki, w której autorka troszkę znęca się nad czytelnikiem, każąc mu przystanąć i przemyśleć parę spraw. Ja, czytając „Oddam ci słońce” miałam takie momenty, kiedy musiałam przerwać czytanie i … „Zaraz, chwila, przecież to nie może być prawda!” I mimo że niektóre historie wydają się nie z tej ziemi, wszystko jest takie znajome, myślę, że dla każdego z nas.



W czytaniu „Oddam ci słońce” jest coś niesamowicie magicznego. Wkraczając w świat Jude i Noaha odkrywamy pewne pojęcia, a może i nas samych w nowym świetle. Przede wszystkim odsłaniamy wspaniałą historię, chociaż pełną nieodpowiednich decyzji, to zmierzającą w dobrym kierunku. To i wiele humorystycznych momentów sprawia, że jest to powieść superoptymistyczna. Nierzadko zdarzało się, że czytając o poczynaniach bohaterów śmiałam się pod nosem, bo byli absolutnie rozkoszni. Szczerze polecam, chyba każdemu, a najgoręcej skłóconemu rodzeństwu i prawdziwym artystom. Być może odnajdą dużą część siebie w głównych bohaterach.

„(Autoportret: Chłopiec przemienia świat, zanim świat zmieni jego.)”





5 komentarzy:

  1. Już od długiego czasu planuję sięgnąć po tę książkę, dlatego nie mogę się doczekać, aż w końcu trafi w moje ręce ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie jak najszybciej! :) wspaniała powieść, przeczytam twoją recenzję kiedy skończysz :)

      Usuń
  2. Straszliwie intryguje mnie ta powieść - mam nadzieję, że jak najszybciej trafi w moje dłonie. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Okropnie chciałabym przeczytać, a że poluję od dłuższego już czasu tylko mnie zasmuca bo wciąż jej nie ma w bibliotece, a na więcej książek mnie nie stać - inne wydatki. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, ja też znam ten ból wydatków a i tak ciągle kupuję nowe książki. Moje konto bardzo cierpi przez to ale trudno ;)

      Usuń

Wszystkie komentarze czytam i w miarę możliwości odpowiadam :)