02 stycznia, 2016

#46 Top Modelka. W sidłach kariery



„Top Modelka” – książka, czy może raczej książeczka, która stała i stała na mojej półce, aż o niej całkowicie zapomniałam. Nadszedł jednak jej czas, a wrażenia… ambiwalentne. Napisana przez Greena, niestety lub na szczęście nie Johna, a niejakiego Richarda – pisarza niezbyt poczytnego, szczególnie w Polsce, ale być może w Chorwacji, skąd pochodzi, robi większą karierę.

Dwójka ludzi związanych ze sobą mocnym uczuciem, jednak czy na tyle trwałym aby wytrzymało zaprzeszłe błędy i wciąż nie zaleczone rany z dzieciństwa oraz różnice w światopoglądzie? Fotograf i piękna dziewczyna, absolutnie nie akceptująca zawodu swojego partnera żyją ze sobą od dłuższego czasu, ale, jak w większości związków, w pewnym momencie coś się zaczyna sypać, czy raczej osypywać, powoli, z początku niezauważalnie. Nadchodzi w końcu lawina, nieunikniona zapadnia, kryzys i, przede wszystkim, próba dla związku.

Historia została pozbawiona jakiegokolwiek obiektywizmu, ponieważ została mocno oparta na moralności religijnej (chrześcijańskiej). W gruncie rzeczy to właśnie kwestie wiary stanowią nie tło, a clou całej książki. Decyzje bohaterów są analizowane przez pryzmat religijny, zaprzeszłe wydarzenia z życia i ich wpływ na teraźniejszość również mają być dowodem na istnienie siły wyższej i tak dalej. Autor jest teologiem, ale też, nie ma wątpliwości, chrześcijaninem. W odbiorze czuć, jak bardzo osobiście traktuje swoje dzieło.

Całość prezentuje się amatorsko i nie zrzucam tego na karb braku doświadczenia, tudzież wprawy. Ewidentnie Richard Green nie posiada zmysłu pisarskiego, pisze bez polotu, przez co lektura jest nie tyle co nudna, ale po prostu męcząca. Nie ma w niej nic niezwykłego, a sumienie nie pozwoli mi jej zaliczyć nawet do tych „przeciętnych”, a szkoda, bo z historii można by wyciągnąć o wiele więcej. Gdyby tylko obudować ją w jakieś zaskakujące, inteligentne wstawki i zwroty akcji, jakiś punkt kulminacyjny, coś nieprzewidywalnego… Nie wydaje mi się, że wymagam dużo, tym bardziej że dawałam „Top Modelce” bardzo duże szanse, a zawiodłam się.

Książeczka na jeden, może dwa wieczory, kiedy nie mamy nic pilnego do przeczytania, prędzej jako zapychacz czasu. 166 stron, z których prawie połowa  jest pusta, ponieważ tak została zaprojektowana przez wydawcę (a lasy znikają…) nie wniosła nic do mojego życia, nie zachwyciła, zupełnie nie wciągnęłam się w fabułę, nie utożsamiłam z bohaterami. Nie wyobrażam sobie nawet, żeby mogło się tak stać przy tak małej objętości powieści. Nie sądzę, żeby kogoś szczególnie zachwyciła, może byłaby dobra dla osób, które czytają bardzo mało lub prawie w ogóle, a potrzebują wsparcia w wierze. 

14 komentarzy:

  1. Szkoda, że autor zabrał się za pisanie, choć brakuje mu pisarskiego zmysłu, temat wydaje się dość dużym potencjałem i można byłoby go przedstawić bardzo wyraźnie. Cóż, dwa razy się zastanowię nim sięgnę po tę pozycję, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aktualnie na rynku prawie na całym świecie, a szczególnie w naszej kulturze panuje przekonanie, że pisać każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej, a skutki... jak widać różne ;)

      Usuń
  2. Już sama tematyka mi nie odpowiada, a skoro wykonanie też kuleje, to nie zamierzam czytać tej książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei uwielbiam książki o modelingu, a na rynku tak ich mało. Dlatego kiedy zobaczyłam tą pozycję od razu się skusiłam i niestety zbyt pochopnie. Tym bardziej, że okazało się, iż to wcale nie historia o modelingu ;)
      Morał: zawsze robić porządny research przed wyborem lektury!

      Usuń
  3. Jeszcze nie spotkałam się z autorem. Napisał coś jeszcze oprócz tej książki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej mało, pewnie nie zajmuje się pisaniem książek zawodowa. Ja wiem tylko o tej i "Put ljubavi" przetłumaczonej na razie na angielski.

      Usuń
  4. Nie słyszałam jeszcze o tym autorze. Osobiście nie przepadam za takiego typu książkami, więc chyba po nią nie sięgnę ;)


    Pozdrawiam,
    http://miedzypolkami-ksiazki.blogspot.com/2016/01/podaruj-mi-miosc.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Tytuł nigdy mnie nie zainteresował i jak widać, niewiele straciłam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Skoro ta książka jest tylko zapychaczem czasu, to chyba lepiej go poświęcić na jakieś lepsze powieści :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie tak ;) Na szczęście jest krótka więc dotrwałam z nią do końca, inaczej pewnie bym ją odłożyła

      Usuń
  7. Nie słyszałam ani o samej książce ani o autorze :(
    Ale skoro nie jest nawet przeciętna, a do tego jej tematyka też mnie nie przekonuje, raczej tego nie nadrobię.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Autor jest naprawdę nieznany, szczerze mówiąc, nie mam pojęcia nawet jak ta książka do mnie trafiła, ale tak leżała na półce, no i tyle ;) Tematyka wydawała mi się ciekawa, ale, jak widać, to nie wystarcza

      Usuń
  8. Temat mógłby być ciekawie rozwinięty, bo jakiś tam potencjał był. Szkoda, że nie został wykorzystany, nie sięgnę po nią, to raczej nie dla mnie. Pozdrawiam! :)
    Ich perspektywy

    OdpowiedzUsuń
  9. To chyba nie jest książka dla mnie, tym bardziej, że jej nie polecasz:)
    Pozdrawiam!
    napolceiwsercu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Wszystkie komentarze czytam i w miarę możliwości odpowiadam :)