06 stycznia, 2016

#47 Ciężar milczenia



Czasami zdarza się tak, że zupełnie przypadkowo trafiamy na książkę, która wydaje się być napisana właśnie dla nas! W idealnej tematyce wszystko tak, jak lubimy – bohaterowie, styl autora, cechy świata przedstawionego. W moim wypadku to „Ciężar milczenia” trafił do mnie, po prostu znalazł mnie w bibliotece wśród nieprzemierzonym gąszczu innych ksiąg. Ja zaakceptowałam go w całości.
Zaznaczam, że książka bardzo mi się podobała, ale może nie przypadnie do gustu każdemu, ponieważ mamy do czynienia z thrillerem psychologicznym, a wiem, że nie każdemu ten gatunek podchodzi. Co prawda, odznacza się pewną specyfiką, czasem bywa brutalny, ale wciąż do bólu autentyczny – przynajmniej w tym przypadku. Zgodny z rzeczywistością, niestety smutną, łączy w sobie cechy powieści psychologicznej, czyli np. uzależnienia, dysfunkcje psychiczne itp. z mrożącą krew w żyłach akcją.

Calli, główna bohaterka, nie wydaje z siebie żadnego dźwięku już od czterech lat i nikt nie potrafi powiedzieć – dlaczego. Ma ojca alkoholika, który pojawia się z zaskoczenia, aby potem zniknąć na długie miesiące, oraz mamę, silną kobietę, dzielnie stawiającą czoło przeciwnościom losu. Jednak prawdziwym oparciem w rodzinie jest dla Calli jej brat, Ben, w pewnym sensie nawet substytut ojca, chociaż starszy tylko o pięć lat.
Z kolei Petra to zupełnie zdrowa dziewczynka o radosnym usposobieniu, wychowuje się w pełnej, dobrej rodzinie. To jedyna osoba, która naprawdę potrafi rozmawiać z Calli. Bez słów wie o niej wszystko, łączy je magiczna więź i nikt nie ma wstępu do ich małego światka.
Takie relacje stanowią kręgosłup powieści, budują nie tylko portret psychologiczny bohaterów, ale również fabułę. Dwie dziewczynki rankiem wychodzą do lasu, zwabione przez znanych sobie mężczyzn, ale żadna nie ma pojęcia, że jej przyjaciółka również się tam znajduje.

Zacznę od postaci, bo to chyba jeden z najważniejszych elementów w powieści psychologicznej, jeśli zostaną dobrze poprowadzone. A tutaj zdecydowanie Heather Gudenkauf bezbłędnie sprostała zadaniu. Widać, że wie, o czym pisze i zabiera się do pracy poważnie. Jej bohaterowie odsłaniają przed czytelnikiem wszystkie swoje mocne strony i przywary podczas akcji – tak stresująca sytuacja, jak poszukiwania zagubionych w lesie dziewczynek eksponują bezwzględnie każdą bruzdę osobowości. W grę wchodzą emocje, a wtedy nie myśli się już o ukrywaniu swoich słabości, o ochronie godności. Liczy się tylko jedno – odnaleźć córki. Poza tym, dokładnie poznajemy również przeszłość bohaterów, ponieważ autorka wplata wiele reminiscencji sięgających nawet kilkadziesiąt lat wstecz. Okazuje się, że niektórzy popełnili w młodości błędy, których nie da się odwrócić, a muszą za nie płacić do dnia dzisiejszego. Tak właśnie fabuła zatacza koło, czy może raczej tworzy spirale, co daje niesamowity efekt, a możliwość wglądu w rzeczywistość zza kartki wciąga czytelnika w książkowy świat.

Jeśli chodzi o thrillery, nie czytam ich zbyt często, skusiłam się przede wszystkim na „PSYCHOLOGICZNY”. Nie ma opcji, wszystko, co zawiera ten przymiotnik od razu znajduje się w moich łapkach. Jednak kilka sporadycznych spotkań z tym gatunkiem mam za sobą, a „Ciężar myślenia” jest jednym z najlepszych i najbardziej efektownych. Gdybym miała porównać do np. Thomasa Harrisa, który zasłużył na miano króla thrillerów psychologicznych, on bazuje przede wszystkim na absolutnych wynaturzeniach, ciężkich zaburzeniach psychopatycznych, wszelkich dewiacjach i osobowościowych patologiach, co czasami daje efekt zupełnie antyrealistyczny. Natomiast w „Ciężarze myślenia” autorka ukazuje beznadziejność i tragizm sytuacji, która ma miejsce codziennie, tak blisko nas. To normalna mama z mężem alkoholikiem i dwójka jej dzieci – to bart i siostra. Rozpacz rodziców Petry, strach ojca Calli, waleczna postawa matki – to nic nadzwyczajnego, zachowania tak ludzkie i tak przyziemne, jakie tylko można sobie wyobrazić. Banalne emocje. U Harrisa właśnie tego mi brakuje – prostolinijności i jakiegoś odniesienia do naszego świata. Bo chociaż w gruncie rzeczy nie ma w jego powieściach elementów fantastycznych, uznając lubowanie w ludzkich zwłokach za możliwy w rzeczywistości scenariusz, czytając jego powieści miałam wrażenie, że akcja rozgrywa się w jakimś zupełnie innym wymiarze. Gudenkauf odnajduje wszystko, co najistotniejsze w brutalnej historii i nie potrzebuje udziwnień, aby utrzymać powieść w napięciu.

Akcja z kolei została poprowadzona w dość ciekawy sposób, ale przy tym wymagający i ryzykowny. Gudenkauf obstawiła na pozycji narratora aż sześć osób, co mogłoby wprowadzać zamieszanie, tym bardziej, że wszystko dzieje się symultanicznie, czasami w trzech, czterech miejscach na raz, a dodatkowo jeszcze wprowadzane reminiscencje – zgodzicie się, że taka sytuacja nie należy do najłatwiejszych dla pisarki, a więc postawiła sobie wysoką poprzeczkę. Ale dla czytelnika to raj na ziemi! O nudzie nawet nie zdążyłam pomyśleć, przeczytałam książkę prawie że na jednym tchu, bo co chwilę coś nowego, coś zaskakującego, jakiś dodatek i cały czas trzymanie napięcia – wielkie brawa. Narracja wychodząca od sześciu bohaterów (czasami też trzecioosobowa) prowadzi nie tylko właśnie do zgłębienia portretu psychologicznego postaci, ale również napędza akcję i wprowadza wciąż jakieś nowe wątki, daje całkowity ogląd na sytuację, tak jakby czytelnik znajdował się nad wszystkimi zebranymi w sprawie poszukiwań i obserwował gdzieś z góry całe zajście. To z kolei odbiera możliwość aktywnego uczestniczenia w wydarzeniach, ale ja nie mam żadnych zastrzeżeń – taka opcja również bardzo przypadła mi do gustu.

Jeszcze jedna rzecz, którą byłam zaskoczona podczas czytania, to w powieści pojawiła się na moment… Katie Glass! Wystąpiła w postaci reporterki pod próbującej wyciągnąć informację od rodziców zagubionych dziewczynek o postępującym śledztwie pod własnym imieniem i nazwiskiem. Została przedstawiona w lekko negatywnym świetle, co można odebrać jako krytykę jej osoby jako pisarki, ale to pozostawiam już Wam do osobistej refleksji.


„Ciężar milczenia” to fantastyczny thriller psychologiczny, w którym autorka pokazała swoje mocne strony. Mam nadzieję, że zostawiła ich jeszcze trochę w zanadrzu, ponieważ przymierzam się do jej kolejnych dzieł. Bohaterowie świetnie wykreowani, zwłaszcza w kontekście psychologicznym, a akcja bardzo trzyma w napięciu. Sam zamysł jest ciekawy i wszystko, co najlepsze zostało z niego wyciągnięte. Zdecydowanie polecam, jeśli ktoś chciałby poznać gatunek bliżej, albo w ogóle się do niego przekonać – gwarantuje bardzo przyjemne pierwsze spotkanie, może nawet miłość od pierwszego wejrzenia. Miłośnikom powieści psychologicznej chyba polecać nie muszę, mam nadzieję, że jak najszybciej zdecydują się sięgnąć po tę pozycję. 

2 komentarze:

  1. Od zawsze mam ochotę sięgnąć po jakiś thriller psychologiczny, ale jakoś dotąd nie wychodziło. Bardzo chętnie przeczytam tę książkę, gdy tylko znajdę ją w bibliotece :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja o autorce w ogóle wcześniej nie słyszałam, a gatunkiem trochę się interesuję, więc prawdopodobnie nie będzie łatwa do zdobycia we wszystkich bibliotekach. Ale zachęcam do poszukiwań, bo naprawdę warto :)

      Usuń

Wszystkie komentarze czytam i w miarę możliwości odpowiadam :)