29 stycznia, 2016

#49 Krucha jak lód

Na „Kruchą jak lód” czekałam z wielkim utęsknieniem, stała u mnie na półce i kusiła, ale książek w kolejce niemało. Jak to w życiu bywa – nie można na raz mieć wszystkiego, co się chce. A ja ostatnio chcę czytać bardzo dużo.



„Żyjemy w dużych domkach dla lalek, kompletnie nieświadomi tego, że w każdej chwili może pojawić się wielka dłoń i zmienić wszystko, co nas otacza, wszystko, do czego jesteśmy tak przywiązani.”

Dla tych, którzy są nowi na moim blogu, wyjaśniam, że Jodi Picoult to jedna z moich ulubionych autorek. Łączy medycynę z literaturą psychologiczną, nie raz wchodząc w tematy tabu przede wszystkim dla matek. Czy gdybym wiedziała, że moje dziecko będzie bardzo poważnie chore, nie będzie mogło przeżyć miesiąca bez złamania sobie którejś kości, usunęłabym ciążę? A jeśli nie, to czy zdolna bym była powiedzieć tak w sądzie, mając w perspektywie kilka milionów odszkodowania? Wózek, specjalistyczny sprzęt, porady lekarskie, zastrzyki, rehabilitacje i wiele innych rzeczy nie wchodzi zawsze w całości w zakres refundacji od państwa. A czy aby uzyskać potrzebne mi pieniądze musiałabym… pozwać własną przyjaciółkę?
Umówmy się, przed takim wyborem, na szczęście, nie staje każda matka, ale to nie zmienia faktu, że każdy z nas potrafi wyobrazić sobie taką sytuację, wcale nie jako odrealnioną i umieszczoną gdzieś hen hen daleko od nas. A to znaczy, że problem jest.
Willow wychowuje się w kochającej rodzinie, z mamą, ojcem i starszą siostrą, Amelią. Cierpi na osteogenesis imperfecta, czyli jeden z najcięższych przypadków łamliwości kości. Kiedy jednak rodzina wplątuje się w systemy prawne… rozpada się od środka. Mąż kłóci się z żoną, matka nie odnajduje kontaktu z córką, Amelia wyładowuje całą złość i frustrację domu na sobie, a ojczym zrzuca wszystko na karb dojrzewania. Rodzina trzyma się dzięki Willow, paradoksalnie, ponieważ to za jej sprawą wszystko zaczęło biec ku unicestwieniu.

„A może chciałam zapanować nad tym, co było we mnie nieposkromione, tak żeby przyporządkować swojej woli całą siebie.”

Picoult potrafi zaciekawić czytelniczkę (tak, -CZKĘ, ponieważ to zdecydowanie pozycja dla kobiet), łącząc wiele dziedzin w jednej fabule. Prawo, medycyna i psychologia – całkiem nieźle, bo taka wielowymiarowość fabuły świetnie nakręcała akcję i cały czas wprowadzane były jakieś nowe elementy. Brak miejsca na nudę przy książce 613-stronicowej, więc raczej cegiełce to, musicie przyznać, niezłe osiągnięcie. Także mimo grubości, „Krucha jak lód” poszła mi naprawdę sprawnie.
Ale! Nie ma roży bez kolców, na pewno nie u mnie, bo zawsze znajdę jakiś słaby punkt nawet najlepszej książki świata. Autorka wykazała się ledwie podstawą znajomości tych dziedzin, myślę, że nawet nie zbyt dokładną, szczególnie przy prawie. Chociaż na sądownictwie (szczególnie amerykańskim) się nie znam, to większość scen odwołujących się do kontekstu prawnego była mocno przesadzona i naciągana. Co do psychologii, jak dla mnie, poświęcono jej oczywiście za mało miejsca, ale to tylko ja. Tak naprawdę bardzo podobał mi się wątek autoagresji i zaburzeń odżywiania, nie przedstawiony płasko i pobieżnie, ale już z jakimś większym zamysłem.

Styl autorki przemawia do mnie całym sercem, chłonę go z największą przyjemnością, prawdziwa uczta! Kartki uginają się od przesyconych wyrazistymi emocjami dialogów, pani gospodarz nie pozwoli czytelniczce wyjść „z pustym żołądkiem”. Ja skończyłam powieść w pełni usatysfakcjonowana, ale ostrzegam, że czytelnicy, którzy nie lubią nadmiaru uczuć, mogą mieć po książce niestrawność z przejedzenia. Obiektywizmu tu za grosz, bohaterowie przerzucają się racjami, a najlepiej widać ich „wnętrzności” w monologach. Ja płakałam, śmiałam się, tęskniłam naprawdę, żałowałam razem z postaciami, ale, powtarzam, ktoś niezdolny do przyjęcia naraz takiego wylewu uczuć, może być zniesmaczony i tyle.

„Kiedy kogoś kochasz, wymawiasz jego imię zupełnie inaczej. Słychać, że w twoich ustach jest bezpieczne”

Chociaż książka długa, to recenzja dziś wyjątkowo nie, ponieważ to, co w niej zawarte, nie daje się przekazać prostymi słowami. Historia o kryzysie rodzinnym, spowodowanym sytuacją właściwie bez wyjścia, ponieważ każde rozwiązanie doprowadzi do straty czegoś ważnego. A więc może lepiej nie robić nic i nie pozwolić miłości opanować życia? Czy lepiej iść za głosem serca i w próbie ocalenia miłości posunąć się do granicy jej zniszczenia? Nie znajdziemy odpowiedzi na to pytanie chyba nigdy, w powieści również nie. Ale mimo tego, warto po pozycję sięgnąć, nie tylko ze względu na walory literackie, ale również na niesamowitą historię zawartą na jej kartkach. Wyjątkowa w swojej uniwersalności – tak chyba można ją opisać.


„Jeśli będziesz patrzyć pod nogi, to może nie spotka cię nic złego.”

Na koniec jeszcze krótkie informacje techniczne 
- założyłam blogowego instagrama , i już niedługo wszystko będzie ładnie zsynchronizowane i działające :) 
- na fanpage'u Księgoteki już niedługo 100 łapek w górę za co bardzo bardzo Wam dziękuję, nic bez Was kochani Książkoholicy :* 

16 komentarzy:

  1. Zachęciłaś mnie do twórczości Jodi Picoult. Już wcześniej miałam ochotę na coś od niej, ale jeszcze mi się nie zdarzyło czytać jej twórczość :) "Krucha jak lód" to must-read!
    ksiazkowa-przystan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! Koniecznie daj znać, jak wrażenia po lekturze :)

      Usuń
  2. Czytałam tylko jedną książkę tej autorki, która całkiem mi się spodobała, jednak nie sięgam często po takie powieści, więc nie wiem czy skuszę się na kolejne dzieła Jodi Picoult ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest chyba moja trzecia jej powieść i nadal nie zmieniam zdania - świetna autorka. Lubię do niej wracać, czytać recenzje jej innych książek, ale nie zapominam o innych, nieznanych autorach :)

      Usuń
  3. Jodi Picoult to autorka, o której słyszał chyba każdy, ale ja jakoś zupełnie nie mogę się przekonać, żeby sięgnąć po cokolwiek spod jej pióra, zupełnie nie wiem dlaczego :c
    Pozdrawiam, Lunatyczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak napisałam, może nie jest dla każdego. Pisze powieści bardzo emocjonalne i zdecydowanie kobiece, jednak nawet jeśli nie czytasz tego typu literatury na co dzień, warto sięgnąć po Jodi Picoult żeby się z takową zapoznać. A polecam, ponieważ to, jakby nie było, dobra książka, bez względu na to, co zwykło się czytać.

      Usuń
  4. Uwielbiam Jodi Picoult! "Krucha jak lód" to jedna z najlepszych powieści. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nieee, nie moje klimaty, choć piszesz o tej książce tak magicznie :D Ale wolę fantasy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, bardzo mi miło, że kogoś moje recenzje nie zanudzają :)

      Usuń
  6. Bardzo lubię książki Picoult:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Z książek Jodi Picoult czytałam jedynie "Z innej bajki", ale po tamtej lekturze jestem pewna, że nie było to moje ostatnie spotkanie z autorką. Po tylu zachęcających słowach, "Krucha jak lód" będzie zapewne jej drugą książką, którą poznam ;)
    Pozdrawiam serdecznie :)
    Zaksiążkowana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że tak, bo zdecydowanie warto! A ja akurat "Z innej bajki" nie czytałam, więc chętnie spróbuję :)

      Usuń
  8. Czytałam jakiś czas temu. Denerwowała mnie ta religijność, a zakończenie rozwaliło na łopatki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tej "religijności" nawet zbytnio nie wychwyciłam, szczerze mówiąc, wcale nie była aż tak eksponowana. W porównaniu z innymi książkami tego typu - praktycznie wcale

      Usuń
  9. Lubię tą autorkę. Choć dopiero przeczytałam dwie książki jej autorstwa mam ochotę na więcej.
    Pozdrawiam :)
    http://life-ishappiness.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również, absolutnie muszę jeszcze wrócić do autorki :)

      Usuń

Wszystkie komentarze czytam i w miarę możliwości odpowiadam :)