04 lutego, 2016

#50 Niezbędnik obserwatorów gwiazd

Niezliczona ilość rekomendacji i wielka popularność nie tylko tej pozycji, ale i „Poradnika pozytywnego myślenia” (wraz ze wspaniałą ekranizacją)… ta książka MUSIAŁA mnie zachwycić.



„Niezbędnik obserwatorów gwiazd” to krótka powieść o chłopcu, który w dzieciństwie nie otrzymał poczucia bezpieczeństwa, spełnienia i akceptacji, chociaż w jego rodzinie nie dzieje się nic niepokojącego. Natomiast teraz ma niepowtarzalną szansę od losu odzyskać to, co utracił – pomóc sobie i jeszcze komuś. Samą swoją obecnością działa uspokajająco, jednak nie uświadamia sobie własnej siły osobowości. Numer 21 (alias Russ) oraz Finley spotykają się… być może przypadkowo, ale aż nie chce się wierzyć, że tak wspaniała znajomość może być zbiegiem okoliczności.

„Zabawne, jak jedno brutalne wydarzenie może sprawić, że spojrzysz na świat inaczej.”

Jak wspomniałam, co do „Niezbędnika” miałam ogromne oczekiwania, także zadanie podwójnie utrudnione i nie do końca wypełnione… Primo, bohaterowie. Tak bardzo ubolewam nad tym, że autor nie dał sobie większego pola do manewru nad postaciami. Wręcz mocno je ograniczył, bo wspaniałe charaktery, stworzone z inteligentnym zamysłem zostały zwyczajnie zdegradowane przez zahamowanie. Brzmi to tak zawile, ale może łatwiej będzie Wam zrozumieć to w ten sposób: każdy z trzech głównych bohaterów (zresztą nie tylko, bo drugoplanowi też przyciągają uwagę czytelnika) nosi w sobie potencjał na faworyta książkoholików – to naprawdę nietuzinkowe postaci i zostały zaprezentowane w sposób intrygujący. Niestety w miarę postępu akcji, stawali się coraz bardziej… płascy, jacyś tacy jednowymiarowi, aż zupełnie się nimi znudziłam. Także prezent zapakowany w najśliczniejszy i najbardziej obiecujący papier, przecudnie obwiązany kokardką, to wygląda zachęcająco, ale uważajcie – jest pusty w środku.
O bohaterach można jednak powiedzieć coś dobrego, a mianowicie to, że byli… PRAWDZIWI. Za co wielkie wielkie podziękowania ode mnie dla autora, ponieważ we współczesnych powieściach młodzieżowych (pośród których przeważają znacznie YA i NA*) najbardziej denerwuje mnie właśnie stereotypowość nastolatków i ich rażąca w oczy, sztuczna nierzeczywistość. Chyba że to ja żyję w innym świecie…

Dalej fabuła, wydaje mi się, że najlepszy element książki, ponieważ pełno w niej punktów zwrotnych i generalnie jest całkiem oryginalna. Koszykówka, przyjaźń, kosmos – ktoś ładnie połączył to w zgrabną spójność i przedstawił w postaci ciekawej historii nastolatków. Matthew Quick naprawdę mnie zaskoczył, pokazał coś świeżego, nowego, a tego właśnie mi brakowało w ostatnim czasie, kiedy mam wrażenie, że każda książka w gruncie rzeczy nie wnosi do mojego życia ani doświadczenia (to przede wszystkim) nic nowego. W takim razie „Niezbędnik” będzie świetną lekturą, jeśli chcecie odświeżyć umysły, zrelaksować się, poznać jakieś nowe horyzonty. Jedyne zastrzeżenie do historii mam takie, że Quick pisał dość lakonicznie, jak dla mnie, zbyt zwięźle i nie pozostawił zbyt dużo miejsca na niektóre wątki.

„Zastanawiam się, czy naprawdę myśli, że jego rodzice są na statku kosmicznym, czy też używa kosmosu jako pewnego rodzaju tarczy – warstwy słów, dzięki którym może się swobodnie i szczerze wyrażać”

Mimo że „Niezbędnik” czyta się w jeden, dwa dni, naprawdę łatwo, szybko i przyjemnie, to nie ulega dyskusji, że to wartościowa lektura. Autor poważnie i z rozmysłem podszedł do niektórych wątków „cięższych”, ale obudował je w taki sposób, aby nie przytłaczały czytelnika. Może to odbiera jej trochę patosu, ale myślę, że Quick wcale do niego nie dążył, a ja to przyjmuję.

Na koniec nadmienię jeszcze, że absolutnie ubóstwiam oryginalną, bladoniebieską okładkę – pastele i minimalizm, to wszystko, czego mi trzeba, jeśli chodzi o piękną obwolutę. Natomiast co do drugiej w kolejności, która wyszła chyba mniej więcej równo z okładką filmową do „Poradnika pozytywnego myślenia”, jej również nic nie brakuje, brawo dla wydawców. :)

Nie wiem naprawdę, jak podsumować „Niezbędnik” – nie potrafię dać Wam jednoznacznej oceny – czytać, nie czytać? Musicie zdecydować sami, ponieważ to jedna z tych lektur, gdzie „to jest w porządku, ale z drugiej strony…”, „a w tym wypadku autor totalnie zepsuł cały potencjał, chociaż jeśli patrzeć na to w ten sposób…”. Pozycja ma mnóstwo zalet, które łączą się z wadami, czasami to jedno i to samo, a czasami wszystko zależy od oczu czytających. Przeczytajcie recenzję, zastanówcie się, czego poszukujecie w książce na dany moment i wybierzcie.
Ja pozostałam z lekkim niedosytem, naprawdę brakowało mi tego rozwinięcia fabuły i refleksji nad charakterami. Dla mnie pół na pół, ale z lekką przewagą na plus za oryginalność i wprowadzenie ważnych wątków do, wydawałoby się, oklepanej i przetartej ostatnimi czasy literatur młodzieżowej.

*YA/NA – ostatnio udało mi się ogarnąć chyba wszystkie różnice (a na pewno te najważniejsze) między Young Adult i New Adult, także mam nadzieję, że już nigdy nie będę tego mylić. Piszcie koniecznie w komentarzach, czy chcielibyście, abym zrobiła post na ten temat, bo nie znalazłam w polskiej sferze blogowej żadnych artykułów, które jasno by porównały te dwa gatunki! Czym się różnią? Jakie mają cechy wspólne, jak powstały, a także: jak odróżnić je od zwykłej młodzieżówki?




22 komentarze:

  1. Bardzo lubię książki autora i ta rownież mi sie podobała. Szczególnie koniec. Pozdrawiam,
    isareadsbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja myślę, że "Poradnik" jest o wiele lepszy, także nie mogę się doczekać, keidy go przeczytam, może utwierdzi mnie w przekonaniu, że Quick jednak jest DOBRYM wyjątkowym autorem

      Usuń
  2. Wow. Nie sądziłam, że ta książka jest aż tak fajna :) muszę przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie nie jest AŻ TAK fajna - fakt znalazłam w niej sporo elementów, które zdecydowanie wyróżniają się na tle przeciętnych młodzieżówek, ale całokształt generalnie nie zachwyca.

      Usuń
  3. Nie czytałam jeszcze ani jednej książki tego autora, ale to musi się zmienić. Postaram się zakupić którąś z jego dzieł przy następnych zakupach :D Pozdrawiam!
    Ich perspektywy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, chociaż jeszcze nie czytałam, że lepiej zainwestować w "Poradnik". Po pierwsze, niesamowicie podobała mi się ekranizacja, a po drugie, słyszałam już dużo dobrych opinii na jego temat, przy czym o "Niezbędniku" jakoś niewiele.

      Usuń
  4. Tego autora czytałam tylko Poradnik pozytywnego myślenia i choć była to ciekawa lektura, to nie poczułam się przekonana do reszty jego twórczości - więc i po Nięzbędnik... raczej nie sięgnę. ;)
    medycy nie gęsi, też książki czytają!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A właśnie mi sie wydawało, ze to "Poradnik" jest lepszy :( Ale nawet jeśli tak mówisz, chyba i tak pozwolę sobie po niego sięgnąć, bo bardzo mnie ciekawi. Ekranizacja jak dla mnie świetna

      Usuń
  5. Nie czytałam jeszcze książek tego autora, ale jego książki są teraz na przecenie to może sięgnę pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na przecenie to brać zawsze warto :)

      Usuń
  6. Uwielbiam ją. Od Quicka czytałam jeszcze "Poradnik" i obie książki mnie zachwyciły. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja "Poradnik" mam jeszcze przed sobą i mam nadzieję, że mile mnie zaskoczy :)

      Usuń
  7. Dawno czytałam tą książkę i owszem podobała mi się ale nie wiele już z niej pamiętam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się wydaję, że "Niezbędnika" nie zapamiętam na jakiś długi czas. Szczerze mówiąc, już przestałam o nim zupełnie myśleć. To była lektura z typu: przeczytać, zapomnieć niestety :(

      Usuń
  8. Czytałam tę książkę i bardzo przypadła mi do gustu. Zgodzę się z Tobą, że mimo, iż czyta się ją bardzo szybko, to i tak przekazuje wiele wartości ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie lubię sportu, więc książkę, w której koszykówka odgrywa jakąś znaczącą rolę z pewnością sobie odpuszczę. Chociaż historia wydaje się warta poznania. Może ktoś miły kiedyś opowie mi ją, pomijając wątek sportowy.
    Pozdrawiam

    twierdza-dictum.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie rozumiem, czemu miałabyś rezygnować z dobrej literatury tylko dlatego, że nie lubisz jakiejś dziedziny. To w żadnym wypadku nie jest książka, która opowiada o sporcie, o koszykówce, ona stanowi tylko lejtmotyw, a nie jakiś znaczący element. Nie zanudzisz się ;)
      A w sekrecie powiem, że sama też koszykówki nie lubię

      Usuń
  10. Niezbędnik już od dawna czeka na mnie na półce i jakoś nie mogę się za niego zabrać ;)
    http://soelliee.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To z pewnością nie jest lektura, którą trzeba przeczytać ABSOLUTNIE TERAZ, ale zawsze warto, jeśli ma się wolny dzień :)

      Usuń
  11. "Poradnik pozytywnego myślenia" czytałam, a teraz mam zamiar przeczytać tą książkę. ;)
    Pozdrawiam. :**

    http://zycie-wsrod-ksiazekk.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo mnie zainteresowałaś, z chęcią sięgnę po tę pozycję. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. O YA i NA pisała Natalia Lena z bloga http://room6277.blogspot.com/ ale musiałabyś pogrzebać u niej na blogu i zobaczyć jak to zrobiła :)

    ,,Niezbędnik..." czytałam, ,,Poradnik..." czytałam i sama nie wiem czy lubię tego autora czy nie :) i tak i nie. Zgadzam się z Twoimi zarzutami, ale też podobają mi się nietuzinkowi bohaterowie, których tworzy.

    OdpowiedzUsuń

Wszystkie komentarze czytam i w miarę możliwości odpowiadam :)