02 marca, 2016

#56 [PREMIERA] Cukiernia w ogrodzie


Chciałabym zacząć od… okładki, w której zakochałam się od pierwszego wejrzenia w  jakże rozkosznej i uroczej książce. Nie dość tego, bo dodatkowo dobrze odzwierciedla zawartość, a to mój tak naprawdę jedyny wymóg dotyczący obwoluty.

To znaczy… powieść nie jest o babeczkach, ale za to robi na nie ogromnego smaka. „Cukiernia w ogrodzie” przesycona klimatem angielskich zalewów, nieśpiesznych popołudni w akompaniamencie zielonej herbaty podanej w porcelanowej filiżance i imbirowego ciasta na pastelowym talerzyku stała się moim drugim światem na czas czytania.
Fay ma na karku nie tylko czterdziestkę, ale również despotyczną i wymagającą matkę, wciąż nieposłuszną i buńczuczną siostrę oraz niesformalizowany związek, który stanowi monotonną udrękę dnia codziennego. Czy cokolwiek lub ktokolwiek może odwrócić złą passę? (Jak się pewnie domyślacie – może).

Carole Matthews, mimo schematycznej i przewidywalnej fabuły, jak Nicholas Sparks genialnie radzi sobie z czytelnikiem, wikłając go w życie głównego bohatera i podając jak na dłoni wykreowany świat. Już z samego początku widać, że nie mamy do czynienia z wymagającą lekturą, ale mało ambitna nie znaczy zła! Każdy chyba od czasu do czasu lubi zatracić się w sielance, wyrzucić swoje problemy gdzieś za okno i skryć się samemu pod kołderką z książką i jeszcze najlepiej, na wzór bohaterów, z ciastem i herbatką. Gdy „Cukiernia w ogrodzie” zawita u Was, usłyszycie delikatny szum wody i cichy gwar rozmów przy stołach, poczujecie zapach świeżo zmielonej kawy i korzennych przypraw. Poznacie Anglię od kuchni – dosłownie.

Poza tym, bardzo spodobało mi się ujęcie relacji międzypokoleniowych oraz w ogóle międzyludzkich. Autorka stawia przed główną bohaterką, a równocześnie i przed czytelniczką ważne pytanie – czy ZAWSZE stopień pokrewieństwa i czas spędzony z danym KIMŚ odpowiada dobrym emocjom, jakie nam towarzyszą podczas spotkania? Czy forma „przynależności” przekłada się na faktyczną bliskość? A także o czym mówi nasz wiek? Czy raczej… czy w ogóle o czymś mówi? Nie musicie odpowiadać mi ani sobie na te pytania – wystarczy że przeczytacie „Cukiernię w ogrodzie”, która z pewnością pobudzi Was do przemyśleń.

Ta powieść jest jedną z lepszych, które mogę polecić „na rozluźnienie”. Można się wyłączyć, przy czym czerpać czystą rozkosz z atmosfery słodkiego świata. Sam smak. Czytajcie, kupujcie i dajcie znać, jak Wam się podoba!
Osobiście, chętnie sięgnę po kolejne powieści autorki, myślę, że w jakąś przerwę szkolną, ażeby się nie nadwyrężać za bardzo myśleniem przy czytaniu… Może ktoś Was słyszał o serii Klub Miłośniczek Czekolady? Zbieram opinie, bo podobno warto! :)

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Harper Collins





7 komentarzy:

  1. To pierwsza recenzja tej książki, którą postanowiłam przeczytać i jestem zaskoczona. Okładka jest śliczna, jednak przypomina książkę kucharską i do tej pory myślałam, że właśnie tym jest :D
    Bądź tu teraz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jesteś pierwsza osoba która tak myślała ;)

      Usuń
  2. Widziałam tę książkę w zapowiedziach, jednak nie wzbudziła mojego zainteresowania.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie jest to książka.. hm.... w moich klimatach? :p

    Pozdrawiam :)
    zamknietawslowach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Przyznam, że ta książka niezbyt mnie zaciekawiła, mimo że autorka świetnie poradziła sobie z czytelnikiem. Na razie ją sobie odpuszczę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo nie stracisz, jeśli akurat masz parcie na wysoką literaturę, albo po prostu dużo innych pozycji do przeczytania. Ale na rozluźnienie bardzo fajna :)

      Usuń
  5. Cudowna kobieca opowieść! Lekki styl autorki i miłosne zawirowania! Ach! Uwielbiam tę książkę!

    OdpowiedzUsuń

Wszystkie komentarze czytam i w miarę możliwości odpowiadam :)