04 marca, 2016

#57 Maszeńka

Mówi się, że „Maszeńka” to najbardziej rosyjska powieść Nabokova. Czy najbardziej? Tego jeszcze nie wiem, ale stwierdzam, że rosyjska zdecydowanie jest. U mnie poszła na pierwszy ogień, dzięki niej udało mi się wspaniale zamknąć okres zimowy, jeśli chodzi o książki, a przy tym otworzyć nowy rozdział zatytułowany nazwiskiem autora. Bo na „Maszeńce” na pewno się nie skończy.


Życie emigracyjne rosyjskich uchodźców w roku 1926 to temat ważny, aczkolwiek nieco omijany, zwłaszcza w Polsce. Dlatego przy czytaniu trzeba się przestawić, jak główny bohater - Ganin, na inny poziom. Poziom metafizyczny, tutaj świat marzeń i imaginacji, wyidealizowanej przeszłości i błogostanu możliwego do osiągnięcia tylko w naszych wyobrażeniach wspomnień.
A „teraz”? Istnieje, gdzieś w czasoprzestrzeni, oczywiście. A ludzie? Jak najbardziej, nawet widać ich jako cienie, bezmyślnie sunące po szarych berlińskich ulicach. Więc są. tylko jaki z nich pożytek i czy w ogóle coś znaczą, skoro liczy się tylko wtedy?

„Maszeńka” to popis intelektu autora, który kryje się, ale niezbyt skromnie, w każdym zdaniu, słowie, literze. Tutaj żadna kropka nawet nie została postawiona bez przyczyny. Każdy wyraz odnalazł swoje właściwe miejsce, aby wpasować się perfekcyjnie w całą konstrukcję powieści.
A teraz powstaje pytanie – czy ta (bardzo udana) próba literacka może nosić miano powieści, skoro czytelnik pochłania ją w godzinę i nie kryje złości – dlaczego tak krótko? Ledwo ponad 100 stron żywego kunsztu literackiego powinno raczej przywodzić na myśl opowiadanie, uwzględniając także małą liczbę wątków i krótki czas akcji. A jednak Nabokov dumnie upierał się, aby „Maszeńka” była powieścią. Dla mnie to wielka niewiadoma, ale nawet krytycy literaccy posłusznie odnieśli się do (niepierwszego) wymysłu autora i tak już zostało – powieść.

A więc POWIEŚĆ Nabokova zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Ja, zagorzała fanka symboliki, nie potrafiłam się oprzeć poczynaniom pisarza. Cóż on wyczyniał swoim piórem! Oprócz tych wysublimowanych poszlak, dobór słów, tak subtelny i dokładnie wymierzony, sprawił, że czytelnik znalazł się… w samym środku własnej podświadomości! Wspomnienia z dzieciństwa, tęsknoty i niespełnione marzenia z przeszłości nieraz stanowią silnik napędowy w naszym codziennym życiu. Bo przecież codzienność jawi nam się tak żywo i brutalnie, a jeśli nie, to na pewno szaro, brudno i beznadziejnie. A przeszłość? Sielankowy obraz krainy wiecznej szczęśliwości, najczęściej tak wykrzywiony przez nasze wyobrażenia, że aż nierealny. Czy cofnęlibyśmy czas? Gdy bohater otrzymuje taką możliwość…

Może dla niektórych z Was taka zawiłość okaże się zniechęceniem i zahamuje Was przed wspaniałą przygodą, jaką byście odbyli z Ganinem, więc rozwiewam Wasze wątpliwości. Dzięki wydawnictwu Muza, jak zwykle niezawodnemu, KAŻDY czytelnik odnajdzie się w tej historii. Pomijam już fakt, ze książka została wydana po mistrzowsku, jeśli chodzi o oprawę graficzną, ale świetnym pomysłem od wydawców okazało się zamieszczenie po powieści posłowia. Niektórym może rozjaśni nieco zawiły świat czterech ścian berlińskiego hotelu, który tak naprawdę jest w całości wypełniony myślami głównego bohatera. Mi pomógł sobie wszystko usystematyzować i potwierdził, jak świetną książkę właśnie przeczytałam.


Naprawdę, dawno nie udało mi się przeczytać tak dobrej pozycji. To wydawniczy debiut Nabokova, chociaż pisywał wcześniej opowiadania czy powieści w rozdziałach do czasopism rosyjskich. I mimo, ze debiut, to jednak genialny. Nie umiem nawet wyrazić sowami jej genialności, chcę Was po prostu zmusić do przeczytania „Maszeńki”. Poświęćcie tą godzinę, dwie i oddajcie hołd królowi literatury rosyjskiej współczesnej. 

11 komentarzy:

  1. Skoro to tak krótkie, przydałoby się przeczytać... tylko kiedy...? Ja marzec muszę poświęcić na poznawanie polskich autorów, bo Pyrkon za rogiem, a ja za mało pozycji znam, by sie wypowiadać...
    http://drewniany-most.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie śpiesz się i zdecydowanie zostań przy polskich autorach :) Nie żałuj ich sobie, bo na nich nie warto poświęcać czas, chociaż Nabokov też zasługuje chociaż na godzinkę ze strony każdego szanującego się czytelnika

      Usuń
  2. Chciałabym znaleźć na nią czas. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znajdziesz, bo naprawdę jest króciutka ;)

      Usuń
  3. Raczej podziękuję za tę pozycję.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja na pewno chcę najpierw sięgnąć po osławioną "Lolitę", ale po niej możliwe, że nadejdzie czas na "Maszeńkę". :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Lolita" jest z pewnością najbardziej rozpoznawalna, ale czy dobra - nie wiem. Oglądałam film i bardzo mi się podobał, w następnej kolejności chyba właśnie będzie szlagier Nabokova, chociaż mama mi odradza (ale to moja mama ;) )

      Usuń
  5. Jestem uprzedzona do rosyjskiej literatury. I chociaż tak pięknie piszesz o "Maszeńce", to ja jednak sobie ją odpuszczę.
    http://twierdza-dictum.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Zachęciłaś mnie do przeczytania tej pozycji. Muszę rozejrzeć się za nią w bibliotece :)
    Pozdrawiam,
    SzumiąBooki

    OdpowiedzUsuń
  7. Na razie raczej nie planuję sięgać po twórczość tego autora, mimo że Tobie ta książka bardzo przypadła do gustu ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czuje się zachęcona, a lektura wydaje się w sam raz na jeden raz :)

    OdpowiedzUsuń

Wszystkie komentarze czytam i w miarę możliwości odpowiadam :)