16 marca, 2016

Bezdomna _ Katarzyna Michalak

Katarzyna Michalak to jedna z tych pisarek, którą albo polubisz, albo znienawidzisz. Dlatego warto mieć gdzieś z tyłu głowy, że moja opinia będzie zawierała sporo subiektywizmu.




W bibliotece złapałam ją od poprzedniej czytelniczki, która oznajmiła, że książka jest „ładna”. Powiedziałabym o niej dużo, bo mnóstwo epitetów nasuwa mi się na myśl po przeczytaniu, ale na pewno nie „ładna”. Drastyczna, bolesna, do bólu realistyczna, łamiąca serce, wyjątkowa, smutna, ale… ładna?!

W rolę tytułowej Bezdomnej wciela się Kinga – kobieta, która nie radzi sobie z wyzwaniami, jakie stawia jej świat. A uwierzcie, że nie są to błahe rozterki typu: mój mąż mnie nie kocha, moje dziecko ma słabe oceny, mam za dużo pracy, moja koleżanka zarabia więcej… Zdecydowanie nie, a główna różnica polega na perspektywie: Kinga nie myśli o sobie. A jeśli już, to jak najgorzej, wcale nie w kategoriach użalania. Główna bohaterka choruje psychicznie, a to klucz do zrozumienia jej postaci.

Z tym że Michalak raczej tego nie ułatwia. W sumie sama do końca nie wiem, jaką chorobę autorka miała na myśli. Może dla kogoś, kto się zupełnie nie interesuje psychopatologią, czy psychologią po prostu, nie zrobiłoby to żadnego wrażenia, ale mnie mocno oburzyło. Ponieważ jeśli ktoś chce wdrożyć jakiś znaczący wątek, czy nawet mniej znaczący, może niech lepiej najpierw zrobi porządny research i wysili się, żeby nie zrobić z siebie idioty.
Naliczyłam: psychoza poporodowa, psychoza maniakalno-depresyjna, schizofrenia, depresja. Sęk w tym, że wszystko zostało wrzucone do jednego worka i traktowane jako jedna choroba, co świadczy o totalnym ignoranctwie. Nawet jeśli autorka zwyczajnie zaniedbała ten aspekt, to nie zmienia sytuacji, że czytelnik nieobeznany w temacie pogubi się, a co gorsza, wyrobi sobie złą mapę myśli na temat tych chorób. I za każdą czytelniczkę wprowadzoną w błąd chciałabym autorkę uświadomić.
Mniejsza z tym, że psychoza maniakalno-depresyjna nawet nie wystąpiła, a była jakoś szczególnie akcentowana, nie wiedzieć czemu. Czy to problem zapoznać się chociaż z jednym krótkim artykułem uwzględniającym typowe objawy choroby? Myślałam, że nie, zwłaszcza, jeśli chce się napisać dobrą książkę.

Plus natomiast za obrazowość w opisywaniu gorzkich realiów życia ulicy. To tak posługując się eufemizmami, a naprawdę… brud, choroby weneryczne, ludzka niesprawiedliwość i niezrozumienie. Michalak uświadamia czytelnikom jedno: nikt nie stacza się, nie trafia na ulicę z lenistwa. To mit, z którym naprawdę trzeba się rozprawić, bo brak jakiejkolwiek empatii w społeczeństwie boli. A gdyby to był tylko rak empatii… To wyrzucenie hen hen poza nawias społeczeństwa sprawia, że bezdomnych traktuje się gorzej niż robactwo. Każdy gdzieś ma zapisaną własną historię, a w niej popełnione błędy i zbyt mała odporność psychiczna, w pewnym momencie załamanie i poddanie się. Aby znaleźć się w świecie, który osądzi nas i ukarze słusznie – potraktuje nas swoim chłodem i niewygodami. Tak ludzie stają się sami dla siebie wymiarem sprawiedliwości, kiedy nie otrzymują odpowiedniego wsparcia.

To jednak nie wszystko, jeśli chodzi o dewiację literacką. Jak szaleć to na całego! Autorka, aby wstrząsnąć czytelnikiem ucieka się do starej metody – porządna dawka erotyzmu. I to nie w byle jakiej postaci. Seks w czystej formie – zero miłości. W ogóle brak uczuć. I chyba dzięki temu powieść nie stała się mdła i sztuczna jak większość. To nie drastyczny i wzruszający obrazek w złotej ramce na salonach. Dzięki takiemu bezwzględnemu podejściu możemy odebrać powieść „na surowo”.

Oprócz tego, że się przy czytaniu mocno zbulwersowałam, to jednak doceniam autorkę za szczerość jaką się posługuje przy tak ciężkich tematach. To nie lekka powieść, chociaż czyta się ją szybko i z zapartym tchem. Seks, zabójstwa, zdrady, obskurne mieszkania i nory w ziemi, choroby psychiczne, a przede wszystkim: ludzie. Sami w sobie są straszni, a ja odkryłam właśnie nowy gatunek: thriller obyczajowy. Dokładniej, sama go sobie wymyśliłam, ale nie potrafię znaleźć lepszych słów na opisanie tego, jak ludzkość potrafi przewyższyć okrucieństwem potwory z naszych najbardziej przerażających snów. Oraz ile siły potrzeba, aby wyrwać się z jej sideł.

PS Dziękuję Wam za 70 obserwacji, oby tak dalej! :)

PS2 Zduplikowała mi się recenzja, macie rację ;) Drugą część już usunęłam, Przepraszam.

10 komentarzy:

  1. Z tego co widzę, to powielił Ci się tekst w recenzji. Dwa razy masz to samo. Mnie "Bezdomna" ogólnie rozczarowała spłyceniem tematu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, już poprawione :)
      Mnie szczerze mówiąc nie, bo widziałam, że było to zamierzone... Michalak stworzyła coś na wzór powieści neonaturalistycznej, w których się rozkochuję, aczkolwiek ta mnie nie powaliła pod tym względem.

      Usuń
  2. Książka wydaje się być ciekawa.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. a ja z chęcią się zapoznam z tą pozycją.
    Serdecznie pozdrawiam.
    www.nacpana-ksiazkami.blogspot.de

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow, Ty naprawdę świetnie piszesz! Mimo że moje zainteresowanie tą książką nie jest jakieś wielkie, to naprawdę genialnie przedstawiłaś mi każdy jej aspekt! Bezdomnej pewnie nie przeczytam, bo jak wyżej, nie zainteresowała mnie taka tematyka. Więc czekam na kolejne recenzje!! :D
    Pozdrawiam
    secretsofbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, miło mi bardzo :)) Zawsze miło Cię widzieć na Księgotece, więc serdecznie zapraszam

      Usuń
  5. Ja nie przepadam za twórczością pani Michalak, już raczej sie nei przekonam do jej pióra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, Michalak ma pióro specyficzne ;) Ale ja je polubiłam i właściwie chętnie jeszcze poszperam w twórczości autorki

      Usuń
  6. Ja chyba na razie się nie skuszę na tę książkę, fabuła niezbyt mnie zainteresowała ;)

    OdpowiedzUsuń

Wszystkie komentarze czytam i w miarę możliwości odpowiadam :)