08 marca, 2016

CO KAŻDA KOBIETA CZYTAĆ POWINNA // dzień kobiet

Witajcie Książkoholicy, a szczególnie Kochane Książkoholiczki! Dzisiaj, z okazji Dnia Kobiet przygotowałam dla Was coś w temacie. Top 10 najlepszych powieści dla kobiet oraz mały bonusik ;)



1. „Tysiąc wspaniałych słońc” – Khaled Hosseini [recenzja]
Hosseini to chyba jedyny znany mi autor (podkreślam płeć męską), który dla kobiet pisze… No właśnie pisze dla kobiet, ale jak? Przede wszystkim zaskakująco dobrze. Emocjonalnie wczuwa się w rolę własnych bohaterów, pozwalając na to również czytelniczce. Szczególną pozycję w jego książkach zyskuje właśnie płeć piękna. Bohaterki nieraz doświadczają znieważenia i chwil trudnych ze względu na to, że… są kobietami. Jednak to, co je określa, to siła charakteru. Dzieła Hosseiniego naładowane są ponurym optymizmem, jednak nie warto zniechęcać się po pierwszych stronach, bo za wytrwałość w zakończeniu czeka Was piękna nagroda.
Polecam raczej „Tysiąc wspaniałych słońc” niż „Chłopca z latawcem”, chociaż i jedna i druga książka zachwycają, to debiut nie dorówna dojrzalszemu dziełu w tym wypadku.

2. „Jeździec miedziany” – Paullina Simmons
Romans, od którego nie można się oderwać? Książkowy ship z przystojnym żołnierzem? Łzy, rozstania, ekstazy i uniesienia? To tutaj! Dobrze trafiłyście, jeśli szukacie czegoś takiego. Wątek historyczny nie tyle co dopełnia wszystkiego, ale raczej… załatwia sprawę, bo bez niego książka byłaby nijaka. Dzięki faktom z II wojny światowej, a szczególnie oblężeniu Leningradu oraz emigracjom Rosyjskim całość wydaje się jakby… bardziej intelektualna i wzniosła. Jednak radzę Wam pozostać przy serii z Tatianą i Aleksandrem, nie wpadać w nadmierną euforię, nie rzucać się na resztę dzieł Simmons, bo możecie się zawieść i zepsuć sobie bardzo dobre wrażenie.

3. „Sekretne życie pszczół” – Sue Monk Kidd [recenzja]
Jedna z moich ulubionych książek i jedna z takich, która zostaje w pamięci na naprawdę długo. Wspaniała historia o białej dziewczynce pod opieką czarnej kobiety oraz i podróż w  poszukiwani lepszego świata. Jednak czy „lepszy świat” faktycznie różni się tak bardzo od doczesnego? Czy to tylko złudzenie, że trawa po drugiej stronie płotu jest bardziej zielona?

4. „Urodziłam się dziewczynką” – różni autorzy
To również zbiór opowiadań (może jednak nie powinnam być im tak przeciwna…? Ok. zdarzają się niezłe, przyznaję, ale nadal wolę powieści). Tym razem łączy w sobie gorzką prawdę wcale nie tak odległą od nas, bo wystarczy 3-4h powietrznej podróży, aby znaleźć się w zupełnie innym wymiarze, gdzie dziewczynka z góry skazana jest na potępienie. Za swoją nieczystość, za słabość i za nieporadność. Nie może się nawet postawić, nie ma wyboru – po prostu się urodziła, a to największy błąd w jej życiu. W krajach 3. świata już nawet nie chodzi o kulturę macho, ale o coś straszniejszego. O kategorię podludzi – tak się tam mówi o dziewczynkach.
Przeczytam opowiadania jeszcze raz i obiecuję, ze porządnie to zrecenzuję, bo sama też chciałabym sobie odświeżyć jakieś zaprzeszłe lektury, o których do dziś pamiętam.
PS Ostatnio widziałam w Biedronce za 10 zł, możecie poszukać!

5. „Duma i uprzedzenie” – Jane Austen [recenzja]
Klasyka sama w sobie, mam nadzieję, ze nie muszę Wam o tej pozycji opowiadać. Zajrzyjcie koniecznie do recenzji, która, swoją drogą, bije na moim blogu rekordy popularności. To złożony romans, który wcale nie jest sztampowy, a ukazuje obyczajowość XIX-wiecznej Anglii, tworząc klimat, który tak pokochałam. Jane Austen zdecydowanie zdobyła moje serce, aktualnie mam w planach kolejne jej książki i wam też polecam po nie sięgnąć.

6. „Krucha jak lód” – Jodi Picoult [recenzja]
To dzieje się obok nas. Codziennie słyszymy o tym w wiadomościach i współczujemy. Bo choroba dziecka wymaga stałego poświęcenia, energii i pieniędzy. A czy zastanawiamy się czasem jak to wszystko wygląda „od kuchni”? Jak choroba dziecka wpływa na rodzinę? Picoult to jedna z moich ulubionych autorek w ogóle. Uwielbiam wracać do jej powieści, ponieważ wspaniale radzi sobie z trudnymi realiami nie tylko jeśli chodzi o czysty reportaż. Ona zmienia nasze myślenie. Spróbujcie.

7. „Zbyt wiele szczęścia” – Alice Munro
Noblowa książka z 2014 roku, jeśli się nie mylę, która, o ile się dobrze wczytacie, uświadomi Wam kim kobieta w dzisiejszym świecie jest. A dokładniej – kim być musi, jakie wymagania i wyzwania przed nią stoją? To, że nie utożsamiałam się z bohaterkami, nie oznacza, że nie rozumiałam ich dramatu. Autorka bardzo dobrze przekazała cierpienie, jakie wiąże się z codziennym byciem kobietą. Dorosłą. Zaznaczam, że nie jest to książka dla nastolatek, ja sama przeczytałam ja za wcześnie i  tak nie zrozumiałam prawdopodobnie większości przesłania. Jednak jeśli czujecie się na siłach, żeby przyjąć na klatę bolesną rzeczywistość – bierzcie się za „Zbyt wiele szczęścia”

8. „Cukiernia w ogrodzie” – Carole Matthews [recenzja]
Ponieważ to powieść dla kobiety w każdym wieku. Czytałam ją ja i całkiem miło spędziłam z nią czas. Myślę, że sekret tkwi w tym międzypokoleniowym przesłaniu i fantastycznym klimacie zalewów angielskich. Przepyszna historia.
PS To nie książka kucharska! ;)

9. „Płótno” – Agata Kołakowska [recenzja]
To właśnie jedna z tych pozycji, którą polecam każdemu, a przynajmniej się staram. Zdecydowanie na to zasługuje, ponieważ ma w sobie tyle ciepłego optymizmu, że przewracając kolejne strony aż serce rośnie. Uwielbiam „Płótno”, często wracam do niego myślami, szczególnie przydaje się gdy mam wielkiego doła. I to nawet nie w myśl zasady „bo inni mają gorzej” (czyli np. główna bohaterka dotknięta szeregiem nieszczęść), ale książka zawiera w sobie naprawdę dużo mądrości życiowej, która przydaje się nie tylko w najgorszych momentach.
Polecam serdecznie również „Zaciszny Zakątek” i „We dnie, w nocy” Agaty Kołakowskiej i w ogóle twórczość autorki, ale jednak „Płótno” jak na razie jest moim faworytem :)

10. „Dziennik Bridget Jones” – Helen Fielding [recenzja]
Przyznam, że z początku nie byłam zachwycona tą książką, ale po obejrzeniu filmu spojrzałam na nią nieco łaskawiej. Fielding potrafi być do bólu prawdziwa bez szokowania czytelniczki, stosowania drastycznych zabiegów i tym podobnych. To dziennik obyczajowy, który jest uniwersalny dla każdej kobiety, można, a nawet trzeba nabrać dystansu do siebie czytając go. Autorka ujmuje prostotą i lakonicznością, co w literaturze kobiecej zdarza się, przyznajcie, rzadko. Dlatego to jedna z tych wyjątkowych i oryginalnych, a zarazem egalitarnych pozycji dla każdej kobiety.

Co poleca moja mama? :)

„Przeminęło z wiatrem” – Margaret Mitchell

Lektura o niezależności, uporze czasem o zwykłej naiwności. Niewątpliwie  jest to książka potwierdzająca siłę kobiet w trudnych czasach. Chociaż czytałam ją wiele lat temu to do dziś czuję klimat Ameryki z czasów  wojny secesyjnej.

15 komentarzy:

  1. Tyle dziś typowo kobiecej literatury na blogach, że aż mam ochotę na szybko u siebie zrobić post dla tych, którzy za takową nie przepadają i szybko ją wrzucić oO Ale.. może to za rok ;D
    drewniany-most.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to swoją drogą świetny pomysł! Możesz zrobić nawet dzisiaj jako "JUŻ PO DNIU KOBIET teraz coś dla twardzieli" ;)

      Usuń
  2. Hej dla kobiet pisze Sparks czy nasz rodzimy Wiśniewski :) trochę tych wrażliwych panów jest ^^
    Ostatnia pozycja - filmy widziałam tysiąc razy, a ,,Dziennika..." nigdy nie czytałam, bo ciągle brakuje mi czasu. Muszę to zrobić. ,,Sekretne życie pszczół również jest moim must have

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, ale zaznaczyłam, że to jedyny znany mi. Bo czytałam kilku innych panów powieściarzy, których dzieła są dedykowane dla d=kobiet, jednak żaden nie przypadł mi aż tak do gustu

      Usuń
  3. Na pewno sięgnę po nie jedną pozycję z tego zestawienia. "Dumę i Uprzedzenie" mam za sobą. 1000/10. "Sekretne życie pszczół" ma, w planach.

    Pozdrawiam,
    http://ksiazkowa-przystan.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Duma i uprzedzenie" ZGADZAM SIĘ była świetna :)

      Usuń
  4. W tym roku mam plan na "Dumę i uprzedzenie", ale także "Sekretne życie pszczół". U mnie na liście z pewnością pojawiłaby się książka pt. "Love, Rosie", która jest po prostu cudowna :)

    PS. Zapraszam na konkurs, który trwa u mnie na blogu ❤️

    Pozdrawiam, Maniaczka książek!
    countrywithbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. O tak zgadzam się co do dwóch pierwszych punktów, to są pozycje obowiązkowe! Sekretnego życia pszczół, jeszcze nie znam, ale mam na swojej półce ,,opactwo świętego grzechu" i od tej pozycji zacznę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, to koniecznie nadrabiaj zaległości i czytaj "Sekretne życie pszczół", bo wspaniałe!

      Usuń
  6. Ogromnie chcę przeczytać Jeźdźca miedzianego ♥ Muszę go jak najszybciej dorwać :)
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Niestety żadnej książki nie kojarzę, nie miałam okazji ich przeczytać. Ale zapowiadają się ciekawie!
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo chciałabym przeczytać "Dumę i uprzedzenie" oraz "Sekretne życie pszczół" ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam od dawna w planach książkę "Sekretne życie pszczół". Muszę ją w końcu przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  10. ja nie czytałam żadnej z książek, ale musi się to koniecznie zmienić. ;)
    http://nacpana-ksiazkami.blogspot.de/

    OdpowiedzUsuń
  11. Zaciekawiła mnie książka "Urodziłam się dziewczynką" i Jodi Picoult - tej autorki posiadam książkę pt."W imię miłości". Tak czy siak wszystkie trzy wymienione czekają już w kolejce, która znów się wydłużyła :)

    OdpowiedzUsuń

Wszystkie komentarze czytam i w miarę możliwości odpowiadam :)