24 marca, 2016

Moje ulubione blogi & co mnie denerwuje w blogosferze

Blogosfera to magiczne, nieprzemierzone miejsce, momentami wydaje mi się nawet, że większe niż kosmos. Halo, a gdzie ja? Ja, ze swoimi siedemdziesięcioma-kilkoma obserwatorami (którym bardzo dziękuję, że jeszcze ze mną wytrzymują)? Ale to już nawet nie o oglądalność chodzi…




Większość blogów wygląda dla mnie tak samo. Nie obchodzi mnie to, czy ktoś ma ładną szatę graficzną, bo rozumiem, jeśli się nie czuje technologii ani aesthetic – w porządku. Sama też nie świecę przykładem. Ale w blogu, zwłaszcza recenzenckim, czyli takim, gdzie przede wszystkim wyrażasz swoje zdanie chodzi o TREŚĆ. A jaka ona jest, i czy jest w ogóle, jeśli piszesz przez 3 akapity o czym była książka, następnie dasz 5 ogólnikowych zdań, że miło z nią spędziłaś czas i nie żałujesz, że przeczytałaś. To fajnie, dzięki za pomoc.

Wiem, jestem wredna, ale jak na co dzień mi się nie zdarza, dziś musicie mi wybaczyć, ponieważ te powielające się blogi są jak reklamy na Polsacie. Gdzie nie wejdę – to samo. Mam wrażenie, że muszę porządnie poszperać w zakamarkach bloggera, żeby znaleźć recenzentów wartych uwagi. Bo, uwaga uwaga - są i tacy!

W czym leży problem? Populizm, populizm i jeszcze raz POPULIZM. Lepiej bezpiecznie powiedzieć 2-3 lakoniczne zdania, żeby nikt Cię nie zlinczował. Lepiej pochwalić książkę, nawet jeśli była beznadziejna, tylko dlatego, że dostałaś ją od wydawnictwa. Naprawdę? Spokojnie, nie wyślą Cię do sądu za szczerą opinię! Tutaj jest Internet: blogerko, możesz wszystko! Więc dlaczego z tego nie korzystasz? Nie… dlaczego w ogóle zakładasz bloga? Skoro nie masz własnego zdania, nie masz pomysłu i wolisz brzydko ściągać to, co podpatrzyłaś u innej. To nie kwestia praw autorskich, to kwestia zaśmiecania Internetu. A przy takim bezmyślnym pisaniu naprawdę nietrudno wpaść w blogowe wypalenie zawodowe (o nim zrobię osobny post).

Żeby nie było, że jestem święta – kiedyś pisałam recenzje tak samo. Zanim wyrobiłam własny styl, zanim nauczyłam się sama siebie – co mi się podoba, a co nie? Dlaczego wybieram takie książki, a nie inne? I mimo że zawsze czytam wszystkie komentarze oraz staram się liczyć z Waszym zdaniem, to bloga prowadzę przede wszystkim dla siebie. A nowi obserwatorzy, darmowe książki, udział w świetnych akcjach ogólnopolskich – to tylko najpiękniejszy bonus i nagroda za wytrwałą pracę.
Tak powinno być. A jednak te, według mnie, bonusy, stanowią główny cel większości blogerek, co prowadzi do takiej sytuacji, jaką najłatwiej zaobserwować chyba na YT wśród vlogerek lifestlowych. To chyba nawet niemożliwe, policzyć ile jest filmów „GRWM”, „Life hacks everyone should know”, „Heatless make-up/ hairstyles/ clothes”, „My daily/ morning / holiday/ fall asleep/ weekend/ evening routine”

ROUTINE.

Nie powielajmy tego wzorca, proszę. Tutaj kilka przykładów, jak można pisać po swojemu.

Rzaba pisze wspaniałe recenzje, w nietuzinkowym stylu. Potrafi mnie kilkoma zdaniami tak zachęcić do przeczytania książki, że rzucam dla niej wsyztsko. I raczej się nie zawodzę. A więc można krótko, a dobrze.

Posty niekoniecznie książkowe, ale wielki szacunek za własne zdanie. Zuza ma mnóstwo pomysłów i potencjału (nie tylko jako blogerka) i chociaż jeszcze początkująca – zapowiada się świetnie. Jeśli szukacie czegoś ŚWIEŻEGO to decydowanie u niej.

Przede wsyztskim świetne artykuły. Takie, których nie ma NIGDZIE INDZIEJ (przynajmniej mi o tym nie wiadomo). Pierwszy raz Ania zdobyła sobie moje serce ciekawymi rozmyślaniami o romansach, ale z posta na post widzę, jak prężnie rozwija się jej strona. Bardzo polecam Wam materiał o serii wspaniałych portretów wodnych.

Mam nadzieję, że takich blogów będę znajdować coraz więcej i więcej, a może wśród Was ukrywa się jakaś perełka, do której nie zdołałam dotrzeć? 
Co uważacie na ten temat i jak Wy postrzegacie książkową (i nie tylko) blogosferę? Proszę ładnie o komentarz, chciałabym mieć poczucie, że nie tylko ja się zmagam z takim bólem tyłka. 





22 komentarze:

  1. Ja mogę przyznać się szczerze, że sama tworzę takie sztampowe posty, ale na takie jak to napisałaś "wyrobienie własnego stylu" potrzeba czasu i wiem, że kiedyś uda mi się to zrobić, bo naprawdę lubię to co robię, a to ma dla mnie największe znaczenie. I dziękuję, że napisałaś na temat negatywnych opinii, do tej pory bałam się, że zostanę źle przyjęta, ponieważ mówię o książce to co naprawdę myślę, nawet jeśli jest to moja ulubiona autorka.


    www.zksiazkadolozka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. :) popieram twoje zdanie. Chociaż w blogosferze siedze od jakiś 5 miesięcy to sama zauważyłam, że dużo blogów pisze o tym samym. Sama do tej pory wyrabiam sobie styl, ale jeśli ktos napisze mi w komentarzu, że to jej źle lub coś innego to staram sie to poprawić. Musimy szanować swój czas.
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  3. Noo, często niestety gdy wchodzi nowa pozycja do księgarni to 20-30 osób ją recenzuje i każda opinia wygląda niemal identycznie i całość można byłoby streścić jako "fajna książka, przeczytaj". Ja tam bloga prowadzę po swojemu, niby o książkach najwięcej, ale jak zmienię obiekt swoich zainteresowań to wiem, że i blog by się zmieni :D
    drewniany-most.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tego nie znoszę najbardziej i kiedy widzę już kolejną (czytaj: sto trzydziestą siódmą) "opinię" (słowa recenzja tutaj z poszanowania nie użyję) wiem, że nie będę czytać ani komentować, bo tylko tracę czas. Zdarza się, że przestaję obserwować takie blogi, które wkraczają na ścieżkę populizmu. Trudno

      Usuń
  4. Ja się z Tobą całkowiecie zgadzam i sama prowadzę ostatnio głośną kampanię, że streszczenie książki i dwa zdania od siebie to nie jest recenzja! Ostatnio miałam nieprzyjemność wejść na kilka takich blogów i muszę to z przykrością stwierdzić - jest tego coraz więcej...
    Co do nieszcerych opinii - to prawda, ludzie boją się pisać otwarcie co myślą o książce, bo dostali ją od wydawnictwa i to jest smutne... nie chodzi o obrażanie kogokolwiek, ale szczera opinia - nie podoba mi się i dlaczego nie sprawi, że ktoś nas zamknie, no ludzie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja jak piszę recenzję mam... Coś na wzór szablonu. Najpierw słowo wstępu, opis książki, bohaterowie, fabuła itd., ale jakoś zawsze staram się wytropić w książce coś, czego nie wytropili inni i umieścić to w mojej recenzji. Nie boję się tego, że ktoś mnie zlinczuje za to, że nie podobał mi się 'Szklany miecz', który jest zachwalany. Mi się nie podobał i tyle. Napisałam to w recenzji. Czy ktoś mnie zlinczował? Nie. Kolejny przykład, współzałożycielka mojego bloga napisała negatywną opinię na temat serii 'Percy Jackson'. Było dość dużo komentarzy, które aż gardziły nią, że jej się seria nie podobała. Myślę, że to zależy od ludzi i ich odczuć. Nie każdemu książka musi się podobać. I twoje zdanie na temat książki nie zmieni fakt, że dostałeś ją od wydawnictwa i, że nie chcesz, żeby cię zlinczowali. Bo jeśli masz zamiar publikować fałszywe opinie, tylko dlatego, żeby się "nie narażać", to przykro mi, ale takich blogów nam nie potrzeba. Zdecydowanie, blogi, które podałaś zasługują na uznanie! Ostatnio dość dużo pojawia się takich postów: "Blogi książkowe są nudne" itd., ale ty ugryzłaś temat z innej strony, podoba mi się ;) Bardzo mądry post!

    Pozdrawiam ciepło ;**

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem pod wrażeniem tego tekstu - mam wiele, wiele racji w swoich przemyśleniach. Populizm zdarza się aż nazbyt często. Ludzie po prostu boją się krytykować, jakby groziło to ścięciem lub też ukrzyżowaniem (tak klimatycznie - czarny humor...).

    OdpowiedzUsuń
  7. Często zaglądam do medycy nie gęsi oraz Pidżama w koty. Zgodzę się z Tobą w 100%. Jak po jakimś dłuższym czasie odwiedzania bloga zauważam, że nie publikuje żadnych recenzji to albo jest niewymagającym czytelnikiem albo właśnie boi się mówić swojego zdania otwarcie. Zwłaszcza, jeśli chodzi o egzemplarze recenzenckie. Ostatnio jest wysyp blogów wszelakich i naprawdę trudno natrafić na jakiegoś ciekawego...

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja swoje recenzje piszę pod wpływem impulsu - czasem o pierwszej w nocy potrafię zerwać się z łóżka, bo KONIECZNIE muszę zapisać jakieś zdanie, które wpadło mi do głowy. Czasem mam też tak, że nie mam zupełnie pomysłu na recenzję i przyznaję się szczerze, można by ją skrócić do: "Bardzo fajna książka, przeczytaj ją.". Zaraz na początku mojej przygody z blogowaniem nawiązałam współpracę z wydawnictwem i faktycznie, bałam się napisać, że w książce coś mi się nie podoba, jednak jestem osobą, która po prostu MUSI powiedzieć swoje, dlatego zrezygnowałam ze współpracy z wydawnictwem ;)
    Dla mnie najgorsze są komentarze-spamy typu: "Świetny blog. Zapraszam do mnie. Obs za obs?" - no po prostu nie cierpię czegoś takiego.
    A tak po za tym, to muszę Ci powiedzieć, że napisałaś świetny post, ujęłaś w kilku(dziesięciu) zdaniach wszystkie moje odczucia ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziękuję za uznanie :) I zgadzam się w 100% ze wszystkim co napisałaś.

    OdpowiedzUsuń
  10. W końcu ktoś się zgadza z moją opinią! Ja nie trawię blogów, na których jest jedno zdanie recenzji, albo - co gorsza! - w ogóle nie ma opinii własnej. Nie rozumiem po co w takim razie ten blog. Przecież opis książki mogę sprawdzić na stronie księgarni. Z jednej strony na prawdę się cieszę, że nie nawiązałam jeszcze współpracy z żadnym wydawnictwem, ponieważ teraz nic nie stoi mi na przeszkodzie w wyrażaniu własnej opinii. Czasem jest tak, że piszę recenzje nawet o północy, bo chwilę wcześniej skończę czytać i wiem, że jeżeli nie napiszę mojej opinii teraz, to jutro nie będzie ona szczera. Mam nadzieję, że w końcu uda mi się znaleźć parę oryginalnych blogów, jednak na razie z chęcią zadowolę się "tym co mam" i postaram się wypowiadać swoje zdanie, mimo wszystkich konsekwencji, które rzekomo mogłyby się pojawić.
    Pozdrawiam bardzo serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat recenzję ja wolę przeczekać. Chociaż kilka godzin, żeby moje emocje po książce się trochę "uleżały", bo że jestem dość wrażliwym człowiekie, moje pierwsze wrażenie będzie co najmniej bardzo intensywne. Ale każdy ma swoje sposoby. Co do współpracy z wydawnictwami - ona też nie powinna stać na drodze do wyrażania własnego zdania. Ja za każdym razem zastrzegam sobie prawo to szczerej i subiektywnej opinii. Nie zgadzają się? Trudno, koniec współpracy albo brak recenzji w ogóle.

      Usuń
  11. Zgadzam się :) Sama nie piszę idealnie, bo jestem jeszcze świeża, ale staram się zawsze napisać co mi się podobało, a co nie.
    Pozdrawiam,
    isareadsbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Podzielam Twoje zdanie i widzę, że nie ja jedyna. Niejednokrotnie sama trafiłam na recenzje, których recenzją nazwać po prostu nie można. Gorzej, można przeczytać o treści książki, która powinna być tajemnicą. Wiem, że każdy potrzebuje czasu i wyrobienia własnego stylu, sama dążę do tego, aby moje opinie były swego rodzaju refleksją, którą staram się uargumentować. Nie mam obaw przed napisaniem mniej słodkeij prawdy o książce, nawet jeżeli jest przesłana w ramach współpracy wydawniczej. Opinia przede wszystkim powinna być szczera. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zgadzam się z tym. Często gdy widzę, że ktoś dziękuje wydawnictwu za książkę podchodzę do tej recenzji z dystansem, bo takie współpracę często kończą się bronieniem książki i zachwalaniem jej nawet jeśli nie do końca na to zasłużyła. Twój post zmusił mnie do takiej chwili refleksji i postawienia sobie pytania ,,A czy ja tak nie robię?''. Zastanowiłam się i myślę, że jednak nie. Nie ze wszystkich recenzji jestem dumna, - np. ta ostatnia poszła mi dość słabo - ale piszę szczerze. Dobrym przykładem jest znane After, które większość zachwala... Uważam, że na blogu najważniejsza jest szczerość. Żaden czytelnik nie chcę być okłamywany.
    http://wielopasja.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak otrzymuję książkę od wydawnictwa to oczywiście ładnie za nią dziękuję, ale to nie oznacza, że ją chwalę pod niebiosa :) dlatego też zjechałam bardzo popularną książkę "Ogień i woda", która według mnie jest szczytem głupoty i nie rozumiem jej fenomenu :)

      Usuń
  14. Muszę przyznać, że Twój tekst jest w całości prawdziwy. Ale znalazłam złoty środek, jeśli chodzi o wyrażanie swojej opini, a egzemplarzami receznenckimi. Nie biorę książek od wydawnictw tylko dlatego, że mam taką możliwość. Wybieram tylko te tytuły, które w 90% mogłyby mi się spodobać, dzięki temu mam przyjemność z czytania, mogę też powiedzieć innym, co przeczytać. Jak narazie ta metoda bardzo dobrze się sprawdza. Dziękuję Ci również za miłe słowa odnośnie moich wypocin w internecie, w końcu nadal jestem małą dziewczynką w blogosferze. Moje aktualne posty są w pewnym sensie eksperymentem, ponieważ do niedawna cały czas pisałam recenzje, postanowiłam to zmienić i nieco urozmaicić Piżamkę. Cieszę się, że zmiany Ci się podobają.
    Buzaki!

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo dobry wpis. Sama jestem nowa i piszę tylko i wyłącznie co myślę. Z pewnością robię błędy, ale trudno...
    Nie lubię czytać 10 000 razy podobnej recenzji o nowej książce na różnych blogach.
    Serdecznie pozdrawiam.
    www.nacpana-ksiazkami.blogspot.de

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam podobny "ból tyłka" co Ty. Bardzo często czytam jakąś książkę, która naprawdę jest beznadziejna (wcale nie przesadzam), a na blogach czy vlogach widzę same ochy i achy. Zaczynam się wtedy zastanawiać czy to ze mną jest coś nie tak; czy może to we mnie siedzi taki mały, złośliwy hejter i po prostu tego nie widzę? Podobnie zresztą było z jednym, jedynym epikboxem, który zamówiłam. Wszędzie zachwyty, a mnie się nie podobał. Napisałam więc szczery post i w odpowiedzi dostałam komentarz epikboxa, że przecież mogę go zwrócić, skoro mi się nie podoba. A to już nie chodzi o samą możliwość zwracania, a o to, że szczere opinie są opiniami niepożądanymi, gdy odbiegają od tych, które w głowie mają wydawcy/firmy.
    Pozdrawiam,
    Paulina z Półka na książki

    OdpowiedzUsuń
  17. Chapeau bas za szczerość i za ukazanie prawdy. I tego z czym boryka się świat blogerów książkowych Fakt dopiero zaczęłam i staram się wyrażać własne zdanie. Ale czy mi to wychodzi? Nie wiem. Trudno określić to w tym świecie i czy ludzie są do końca szczerzy? Nie zawsze.
    Pozdrawiam! :)
    http://biblioteczka-na-poddaszu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Lubię ostatnio poczytać posty na ten temat i sama nawet stworzyłam już jakiś czas temu post o 7 grzechach głównych początkujących blogerów ;) Fajnie było zobaczyć, że w swoich rozmyślaniach nie jestem sama, gdy rozkręciła się tam całkiem rozbudowana dyskusja.
    Zgadzam się z Tobą odnośnie tego braku krytyki, wszędzie tylko to sztuczne zachwalanie, a mało kto ma odwagę szczerze wytknąć coś książce otrzymanej od wydawnictwa.
    Pozdrawiam,
    Kochamy Książki

    OdpowiedzUsuń

Wszystkie komentarze czytam i w miarę możliwości odpowiadam :)