19 marca, 2016

Najpierw film, potem książka - warto? 1/2

Drugiej połówki szukajcie u Książniczki :) podrugiejstronieksiazki.blogspot.com

„-Ja wolę najpierw przeczytać książkę, potem obejrzeć film. –Ale dlaczego? –No nie wiem… Książka była pierwsza, więc to chyba logiczne?” Nie! to nie jest logiczne!
Większość osób grzecznie podąża za utartym schematem, nie zastanawiając się nawet po co to robi. Jeżeli do nich należycie – pozwólcie sobie wytłumaczyć kilka rzeczy. 


Na samym początku zaznaczam, że jeśli mówię o schemacie film ® książka, mam na myśli tylko i wyłącznie dobre ekranizacje. Złych filmów nie oglądamy. Nie ma nic gorszego niż zepsuć świetną książkę kiepską adaptacją.

Sama kiedyś przyjęłam bez kłótni taką kolejność, ale w miarę doświadczenia zaczęłam rozumieć, ile sobie sama odbieram.

Umówmy się, o wiele więcej osób ogląda filmy niż czyta książki. Nic dziwnego – dostępność, łatwość w odbiorze, popularność… I bardzo dobrze! Filmy potrafią inspirować… również do czytania! Myślę, że uda Wam się przy odrobinie perswazji bardzo zachęcić Waszych znajomych do przeczytania świetnej serii, na której podstawie powstał świetny film. I pomyślcie o tym, jak wiele osób przekonało się do czytania dzięki np. obejrzeniu Harrego Pottera!

Zwykle dość kontrowersyjnym tematem jest „niezgodność z fabułą” i w ogóle różne nieprawidłowości przy ekranizacji. Ale gdybyśmy pomyśleli o tym w inny sposób… Obejrzenie adaptacji filmowej przed przeczytaniem książki da nam fajny ogląd na sytuację, pojęcie o tematyce powieści no i oczywiście poznacie inny punkt widzenia, z którego może wyniesiecie coś dla siebie. Być może reżyser zaakcentuje wątki, na które sami nie zwrócilibyście uwagi, a tak – przy czytaniu pierwowzoru po filmie doznacie o wiele więcej. Gwarantuję!

A to co się z poprzednim łączy, to… mniejsze możliwości filmowca. Reżyser ma przewagę jeśli chodzi np. o tworzenie nastrojowości przez muzykę czy obraz, ale poza tym ogranicza go przede wszystkim czas i brak subiektywności. Często właśnie na reżysera się o to gniewamy, ale pozbędziecie się tego problemu jeśli będziecie stosować prostą zasadę film ® książka. Powieść zapewni Wam cudowne uzupełnienie o nowe wątki, wnętrze bohaterów, bardziej powiązane relacje etc.

Co mogę Wam polecić?

"Harry Potter" - Chris Columbus / J.K. Rowling













"Alicja w krainie czarów" - Tim Burton / Lewis Carroll












"Marsjanin" - Ridley Scott / Andy Weir
 












Świetny film, a potem świetna książka – czy może być lepiej? Może! Sprawdźcie co jeszcze u Książniczki z podrugiejstronieksiazki.blogspot.com :) (link do jej posta pod spodem) I koniecznie piszcie w komentarzach, co Wy sądzicie na ten temat!

Książniczka: http://podrugiejstronieksiazki.blogspot.com/2016/03/najpierw-film-potem-ksiazka-warto-22.html


13 komentarzy:

  1. Pierwsza część HP to jedna z lepszych ekranizacji, nie da się ukryć :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czasem nie mamy tyle czasu, aby daną książkę przeczytać, bo w kolejce jest dziesięć innych, więc można zobaczyć film, a dopiero później, kiedy znajdziemy na to czas - przeczytać książkę.
    Dla mnie nie ma różnicy w jakiej kolejności poznaję dane dzieło. Np. "Więzień labiryntu" - zobaczyłam ekranizację i to mnie przymusiło [z ciekawości], aby poznać papierową wersję i z obu rzeczy jestem zadowolona. Chociaż jeśli pomyślę o "Igrzyskach śmierci"... Cóż! Film zobaczyłam i nawet był ciekawy, ale kiedy po seansie zabrałam się za powieść... Nudziłam się. Nic mnie nie zaskoczyło i odłożyłam pierwszą część i jak narazie nie przeczytałam całej trylogii - prędko się to nie zmieni.

    OdpowiedzUsuń
  3. problem tylko w tym, jak przed obejrzeniem dowiedzieć się, czy ekranizacja jest dobra czy nie. oglądając film poznaję zakończenie, dlatego zdecydowanie wolę kolejność: najpierw książka, później film. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dowiedzieć się łatwo z opinii znajomych czy chociażby na FW, który jest zwykle niezawodny :)

      Usuń
  4. Ja utrzymuję zasadę książka, a potem film. Wyjątkiem była "Gwiazd Naszych Wina", gdzie najpierw widziałam film, który zachęcił mnie do przeczytania książki.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdecydowanie się zgadzam! Tylko nie miałam styczności z Marsjaninem, ale to nadrobię ;) I książkę, i film. Ale te pozostałe dwie ekranizacje mogę polecić z całego serca!

    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie obejrzyj Marsjanina! Świetny, chociaż jeszcze nie wiem jak ksiązka, ale podobno równie wspaniała :)

      Usuń
  6. Mimo wszystko przystaję przy tym, że najpierw wolę przeczytać książkę, a później zobaczyć film. Aczkolwiek nie zaprzeczam, że czasem zdarza się na odwrót. Książki są zazwyczaj o wiele bogatsze w szczegóły, i zazwyczaj są lepsze od filmów, choć nie zawsze ;)
    Pozdrawiam

    czytaninka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja zazwyczaj czytam książkę jako pierwszą, a to dlatego, że najpierw wolę poznać daną historię właśnie w takiej wersji. Potem oglądając film mogę zobaczyć. Są dokładniejsze i zawierają więcej szczegółów ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kocham Harrego.
    Swoją drogą to staram się czytać najpierw książki, a później oglądać film, ale niestety niekiedy mi się to nie udaje :(
    www.nacpana-ksiazkami.blogspot.de

    OdpowiedzUsuń
  9. HP ma idealne ekranizacje, uwielbiam każdą z nich :)
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Tylko w kolejności film-książka. Kocham wyłapywać sceny których w filmie nie było :)
    A jeżeli zdarzy mi się odwrotnie książka-film (np. 50 twarzy Greya) to film nigdy mi się nie podoba, bo jest taki okrojony :P
    Pozdrawiam Pośredniczka

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo podoba mi się pomysł podzielenia tego tematu na dwa blogi. :-) Trafiłam do Ciebie dzięki Książniczce i na pewno będę częściej zaglądać. :-)

    OdpowiedzUsuń

Wszystkie komentarze czytam i w miarę możliwości odpowiadam :)