26 marca, 2016

Podróż w nieznane _ Jackie Collins

Luksusowy jacht sam w sobie warty miliardy nielegalnych dolarów, a na nim najwięksi celebryci warci każdy sto dwadzieścia razy tyle. 5 par wybiera się na nieprzyzwoicie bogate wakacje wśród wód oceanu – do pewnego czasu niezmąconych…


Oj dawno się tak nie wynudziłam, dawno… Przyrzekam, że te 559 stron stało się na 2 tygodnie (nie dałam rady przeczytać na raz) narzędziem tortur, wymyślnie skonstruowanym przez autorkę, chyba tylko po to, aby wyplenić z mojego mózgu wszelkie zbędne przy czytaniu tej powieści funkcje myślowe. Jak zdążyliście się już zorientować – nie polecam!

Zanim w ogóle Collins dotarła to głównej atrakcji, jaką w zamyśle miała być tygodniowa podróż jachtem rosyjskiego oligarchy, minęło 100 długich, nieprzyjemnych i żałośnie infantylnych stron. Sztucznie tworzone nowe wątki, próba ujednolicenia jakoś i sklecenia w całość bardzo nieudana. Jak wspomniałam, na statku miało znaleźć się 10 gości, a jeżeli głównych bohaterów jest 10 to… w tym wypadku chyba i tak pół biedy! Bo dochodzą jeszcze nieproszeni przeszkadzacze, tajemnicza załoga i epizodyczne postaci z przeszłości bohaterów. Wiecie już jak bardzo nie lubię wielowątkowości? Nie? To teraz wiecie przynajmniej, że dzięki Collins nie lubię jej jeszcze bardziej.

Oprócz mnogości bohaterów uwierał mnie przez całą powieść ten naiwny styl autorki, tak często wykorzystywany nadużywany przez pisarki romansów czy erotyków. Jednym słowem – tandeta, żadnych głębszych przemyśleń, nic zupełnie, co przykuło moją uwagę. Cały ten „efekt taniości” podsycają dla równowagi tępe bohaterki i nadmuchani macho.

Ale, ale! Znajdą się i „głębsi” bohaterowie, tacy, którzy przejdą wspaniałą przemianę, okażą się wyzwoleni z uciemiężenia i wzmocnieni, nabiorą nowych sił na… kolejne części? Błagam, tylko nie to!
Stwierdzam jednoznacznie, że nigdy więcej po Jackie Collins nie sięgnę, a jeśli gdzieś mi się jeszcze napatoczy, postaram się grzecznie unikać kontaktu wzrokowego. Udawajmy, że się nie znamy kochana Jackie, nasza znajomość była krótka, intensywna, aczkolwiek niezbyt przyjemna. Żegnaj na zawsze, a na pożegnanie dam Ci radę: utop „Podróż w nieznane” tym oceanie. Pozdrawiam. 


___

Zdecydowałam się stworzyć nowe bannery na bloga, wydaje mi się, że są lepsze, ale co Wy o nich sądzicie? Piszcie w komentarzach co mogłabym ulepszyć oraz oczywiście jak odnosicie się do książki? 

Życzę Wam, kochani Książkoholicy, wesołych, rodzinnych, ciepłych i przepysznych świąt Wielkiej Nocy. Najlepiej wypełnionych po brzegi dobrą literaturą, bo na nią każdy czas jest dobry :)



12 komentarzy:

  1. Może i pmysł jakiś był. W sumie poczytałabym o wakacjach super bogatych ludzi, ale do tego musiało być coś jeszcze, jakaś intryga, tajemnica, która nie pozwoli oderwać mi się od czytania. A tu taki klops.. Twoja recenzja na zawsze odepchnęła mnie od sięgnięcia po tę lekturę. Mówię jej nie. Jeszcze kiedy piszesz, że strasznie się dłuży. Ja dziękuję za taką rozrywkę.
    A co do banerów... WOW! Cudowny! Czcionka najlepsza! Zdradzisz mi ten sekret i powiesz, jaki styl użyłaś do nazwiska autorki? :D
    Buziak!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak znajdę to zdradzę ahahha napiszę na prv jeśli uda mi się coś ustalić
      Dziękuję :*

      Usuń
  2. Cudowne banery! <3 Zakochałam się! <3
    Po tę książkę raczej nie sięgnę, boję się, że będzie to kolejny przeczytany przeze mnie gniot... :(
    Wesołych świąt i mokrego dyngusa!
    Całusy! :*
    StormWind z bloga cudowneksiazki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, wesołych Świąt nawzajem :*

      Usuń
  3. Potworek, mówisz? Okej, zaufam Ci i nie sięgnę po tę książkę, nawet jeśli się gdzieś napatoczy. Romansów nie lubię, a więc twórczość tej pani prawdopodobnie by mnie jeszcze bardziej zniechęciła... A tego chcemy uniknąć!
    Banner wygląda naprawdę pięknie. :)

    Ania Shirley u Królowej Książek? Zapraszam!
    ksiazkowa-krolowa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może komuś się spodobała - nie wiem, ale ja nie widzę w niej NIC dobrego. To chyba jedna z najgorszych książek roku do tej pory. Dziękuję :)

      Usuń
  4. Nigdy nie słyszałam jeszcze o tej książce, a o Jackie Collins tym bardziej, jednak teraz wiem, że jeśli kiedykolwiek natknę się na tę książkę będę trzymać się z daleka! :D
    Pozdrawiam
    secretsofbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy nie slyszalam o tej książce i sądząc po tym, co tu przeczytalam, to nawet jeśli uslysze, to raczej nie sięgnę. szkoda czasu na słabe i nudne książki, gdy na świecie jest tyle wartych uwagi ;)
    natchniona-slowami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Jackie Collins to w ogóle nie jest mój target. Czytałam o niej kiedyś na LC, bo wpadła mi w oko jakas tam okładka i chciałam sprawdzić o co chodzi, ale kurczę to nie to i podziękowałam ;)

    Zaczytanych Pięknych Świąt!

    OdpowiedzUsuń
  7. Kurczę, a sam zarys fabuły wydawał się tak obiecujący! No niestety; ufam Ci i nie zamierzam nawet spojrzeć w stronę tej książki ;).

    Wesołego świętowania! :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie słyszałam wcześniej o tej autorce, ale dzięki Twojej recenzji nie mam zamiaru sięgać po jej powieści - jestem wprost uczulona na podobne klimaty. Ostatnio jesteśmy wręcz zasypywani takimi płytkimi powiastkami z motywem erotycznym ;)
    Bardzo podoba mi się u Ciebie na blogu, na pewno będę tutaj zaglądać!
    Pozdrawiam,
    Kochamy Książki

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak to jest jak ma się dobry pomysł i zero zdolności, gdyby J.K. Rowling nie potrafiła pisać to Harry nigdy by się nie sprzedał :D Nie przeczytam, zdecydowanie :/
    Pozdrawiam :D
    http://books-world-come-in.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Wszystkie komentarze czytam i w miarę możliwości odpowiadam :)