21 kwietnia, 2016

[18+] Alicja w krainie czarów _ Lewis Carroll

Prawdopodobnie żyjecie jeszcze w błogiej nieświadomości prawdziwego znaczenia tej książki. "Alicja w Krainie Czarów" powoduje poważny mindfuck i wzbudza (wzbudzała i wzbudzać będzie) mocne kontrowersje co do niewinnych zamiarów Carrolla.


Autor ostro deprawuje swoich czytelników, chociaż, bądź co bądź, umarł już jakiś czas temu, jednak jego nieodgadnione upodobania każą zastanawiać się nad faktyczną wartością moralną tej baśni. Rzekomo jego sympatię wzbudzały małe dziewczynki - chętnie zapraszał je do domu, na noc, może na pijama-party (próbuję to sobie wyobrazić, ale ta wizja trochę mnie przeraża). Robił im zdjęcia w lubieżnych pozach, podobno nawet zaproponował zaręczyny jedenastoletniej Alice, która, jak się można łatwo domyślić, stanowiła pierwowzór głównej bohaterki. 
Co do seksualnych skłonności Carrolla, może lepiej je pominąć taktownym milczeniem, ale nie potrafiłabym tego zrobić, bo okradłabym powieść z najcenniejszego skarbu.

"Alicja w Krainie Czarów" to przecież baśń o seksualności, o utracie dziewictwa i eksplorowaniu świata perwersyjnych zabaw. Sugestywność zapewnia nam jedynie oniryczność całej historii, bo opowieść przybiera formę marzenia sennego bohaterki. Gdyby nie staranne okrycie wszystkich niezręczności ciepłą i uroczą kołderką symboli... z "Alicji" powstałby niczego sobie erotyk. Ba! To byłby erotyk wszech czasów - gwarant. 

Alicja wchodzi do dziury, przechodząc na drugą stronę lustra i spada, spada, spada...
Przed Alicją otwiera się świat rozkoszy seksualnych i po raz pierwszy poznaje stan błogiej nieważkości - orgazm. Bohaterka wnika wgłąb nie nory, a siebie i eksploruje swoje ciało, przy czym zadaje mnóstwo pytań, bo wciąż towarzyszy jej dziecięca niepewność czy rozterki moralne.

Alicja pragnie przejść do ogrodu, drzwiczki są za małe. 
Alicja pragnie przejść inicjację, ale nie pozwala jej na to presja - obawia się, że jest zbyt młoda, za mała, że nie podoła i nie dopasuje się do partnera. Po wypiciu syropu pojawiają się kolejne problemy - z dotarciem do klucza do mężczyzny. Bohaterka przez większość powieści niejednokrotnie zmienia wzrost - maleje i rośnie do monstrualnych rozmiarów na zmianę, czytaj: wciąż stara się wbić w ciasny gorset wymogów społeczeństwa.

Alicja gra z Królową w krokieta flamingami i jeżami. 
Alicja konkuruje z matką o względy mężczyzny. Długie różowe szyje flamingów to bezsprzecznie symbol falliczny - gra polega na trafieniu do dziury. Bohaterka pozwala sobie na niezwykłe zuchwalstwo wobec Królowej podczas partii, chociaż wie, że grożą jej konsekwencje - "Skrócić o głowę!". Nie może się jednak powstrzymać od śmiałych przytyków, bo dzięki nim zauważa ją Król ojciec.

Freud miałby wielkie pole do popisu przy próbie interpretacji "Alicji w Krainie Czarów" i chociaż nie należę do jego zwolenniczek, tu grzecznie ustąpię miejsca, bo historia aż prosi się o psychoanalizę. Tak wymownej baśni jeszcze nie czytałam, bo tu autor zachował ledwie pozory łagodności. Nie starał się ukryć zberezeństw pod szyfrem archetypów, pozostawił natomiast znaki, które prowadzą do takiej interpretacji. Ja chętnie poświęciłabym na symbolikę opowiadania jeszcze co najmniej 500 słów, ale przeczuwam, że byście mnie za to znienawidzili, więc pozwolę sobie przejść do dalszej części recenzji.


Odczytywać "Alicję..." można różnie. Psychoanaliza była jednym z pierwszych prób zrozumienia utworu, ale pfff, co to dla nas! Nie ograniczajmy się, zaszalejmy trochę bardziej.

Samo "przejście na drugą stronę lustra" środowisko LGBT potraktowało jak całkiem niezłą (a przynajmniej wystarczającą) motywację do masowych coming-out'ów. Rewolucja społeczna, jaką wywołała powieść i to nie tylko taka sobie - O, ale długotrwała, odciskająca bardzo mocne piętno na wielu przyszłych pokoleniach, jednak świadczy o czymś. No prawdopodobnie o tym, że baśń zwraca uwagę, szokuje, jest ponadczasowa, wykracza zdecydowanie poza normy epoki, być może i normy epoki przyszłej, przyszłej i przyszłej. Z tego właśnie na paradach równości lesbijki często wykorzystują alicjowy image.

Istnieją w baśni przesłanki co do skłonności homoseksualnych bohaterki, chociaż przez niektórych uważane już jako nadinterpretacja. W "Alicji..." kobiety (a zwłaszcza Królowa) zostały postawione w hierarchii o wiele wyżej od mężczyzn. Płeć brzydka to w głównej mierze sługusy, serwiliści, tchórze i pachołki. Postaci żeńskie tymczasem przejmują inicjatywę, rządzą ogrodem, wykazują się niesamowitą siłą wewnętrzną i nie mają oporów przed wyraźnym akcentowaniem swojej wyższości.
Z tego względu (i oczywiście nie tylko) baśń wywołała burzę emocji, kontrowersji i wiele niechętnych głosów ze strony konserwatystów - bo jak to że kobieta lepsza od mężczyzny? Przecież to podczłowiek, puch marny i wietrzna istota! I tym sposobem Carroll wszedł mocnym akordem w, i tak już zagorzałą dyskusję, na temat kolejnej kwestii spornej.

Kilka razy w opowiadaniu Alicja mówi o "rozmowie z sobą samą" w kontekście rozdarcia na dwie i więcej osób. Prowadzi rozbudowane dialogi wewnętrzne, zadaje sobie pytania i chętnie udziela odpowiedzi. Zadaje sobie kary, jeśli postępuje niezgodnie z własnymi regułami i nagradza się, kiedy na to zasługuje. To kwestia raczej oczywista, ponieważ może oznaczać tylko: a) Alicja jest schizofreniczką b) ponownie Alicja próbuje dopasować się do rygorystycznych wymagań otoczenia kreując własny system kar i nagród. Osobiście bardziej skłaniam się ku opcji pierwszej, biorąc także pod uwagę lekko... niesamowite wizje bohaterki.

Wielu zastanawia ten psychodeliczny wydźwięk. Powiedziałbym, że nutka szaleństwa, ale byłoby to okropnym niedopowiedzeniem - szalony kapelusznik, zabiegany królik, nadpobudliwy zając, ospała gąsienica, kot z przerażającym uśmiechem. Gadające zwierzęta - według mnie nie ma w tym nic ciekawego, bo to już gdzieś widziałam... Ezop, Horacy, Erazm z Rotterdamu, brzmi znajomo. Raczej zachowanie tych istot, cokolwiek nienaturalne, mogłoby pobudzać do refleksji. Niektórzy sądzą, że cała baśń została napisana podczas opiatowej fazy Carrolla. Inni, że chciał jedynie zaznaczyć oniryzm wydarzeń czy doprawić je nieco szczyptą fantastyki. I, tak jak wcześniej, ile metod interpretacji, tyle opinii na ten temat. Ja uważam, że to tworzy naprawdę niepowtarzalny klimat, dzięki któremu mamy świetną ekranizację.
"Widziałam już koty bez uśmiechu, ale uśmiech bez kota widzę po raz pierwszy w życiu. To doprawdy nadzwyczajne."
Tim Burton skupił się właśnie przede wszystkim na aspekcie tych nierealnych wydarzeń, zrobił niesamowity film grając kolorami i kształtami, wprowadzając oglądającego w tą psychodeliczno-bajkową atmosferę. "Alicja w Krainie Czarów" w wersji współczesnej to w ogóle jedna z moich najulubieńszych ekranizacji, o której wspomniałam już w poście "Najpierw film, potem książka" i mam za sobą dwa czy trzy seanse, ale po książce narobiłam sobie ochoty na kolejny...

"Alicja w Krainie Czarów" to książka dla dzieci - jak najbardziej i, o ile moje wydanie z 1984 r. przetrwa, pozostanie również dla moich. Jeśli nie, to kupię kolejne - uwielbiam tą baśń. Jej czytanie to sama przyjemność, bo narracja jest ultraleciutka, a poza tym urocze obrazki raczej nie przytłaczają czytelnika. Ale gdyby zajrzeć głębiej... okaże się, że historia ma mnóstwo ukrytych (mniej lub bardziej) znaczeń. Można ją interpretować - jak to sen - wiele razy, trafnie i nietrafnie, ale nie ulega wątpliwości, że bez próby takiego głębszego odczytania się nie obejdzie.
Ta książka jest jak góra lodowa - widzisz piękne, srebrzystoskrzące opowiadanie, a pod nim 10 razy tyle ostrej prawdy, ale żeby się do niej dostać... musisz zanurkować. Przejść na drugą stronę lustra.

Co się łączy z próbami odkrycia znaczenia baśni, jej wydanie nie przeszło bez echa. Coś się w społeczeństwie od dawna szykowało, coś się budziło, choć jeszcze nieśmiało. Natomiast po wydaniu kilku tego typu książek... Zerwało się na równe nogi i przeszło tabunem przez czysty korytarz wzniosłych idei poprawy jakości życia, szlachetnej pracy i blaablalabala. Lewis Carroll tym sposobem (choć być może też swoją nietuzinkową osobowością i ekscentrycznymi upodobaniami) otworzył sobie własnym kluczem ciasne drzwi do panteonu. Zapisał się na kartach historii literatury (nie tylko dla dzieci) z dobrej i złej strony. Dla mnie jest bohaterem i tyle. Poruszył ludzi do działania, a więc jego powieść stanowi przykład żywej sztuki. 

7 komentarzy:

  1. Nigdy nie spodziewałabym się, że Alicję' można tak zinterpretować. Naprawdę zaciekawiło mnie to ;)) Czytając to, moje usta układały się w wielkie "O".
    Pozdrawiam ciepło!
    http://natalie-and-books.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, większość baśni ma ukryte znaczenie, którego nikt się nie spodziewa... Trochę dzieciństwo popsute, no ale jednak ta metaforyka jest niesamowita!

      Usuń
  2. Szczęka mi opadła i jestem w trakcie zbierania ją z podłogi. Już niby gdzieś coś o tym słyszałam, ale i tak trochę mnie zszokowałaś ;) Nie to, żeby mi się post nie podobał. Taka interpretacja jest bardzo ciekawa, ale to nie zmienia faktu, że już nigdy nie spojrzę na tę książkę tak samo :)

    Pozdrawiam
    Arancione z bloga KsiążkoholizmPostępujący :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Gdzieś już kiedyś słyszałam o nietypowych interpretacjach "Alicji...", ale właściwie się w to nie zagłębiałam. Nie znałam też historii życia autora, jego preferencji i tak dalej. No cóż, przyznam, że interpretacja tej baśni pod względem seksualności jest ciekawa, choć bez wątpienia budzi kontrowersje. Chętnie zagłębię się w ten temat - przyznam, że jest intrygujący.

    Królowa Książek zaprasza do swego królestwa!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawa interpretacja, nie ukrywam, że mnie zaskoczyła. Ostatnio obiło mi się o uszy kilka interpretacji i ukrytych przekazów utworów (w większości przypadków niszczących świat bohaterów powstały w naszej dziecięcej wyobraźni). ale z interpretacją "Alicji w Krainie Czarów" się do tej pory nie spotkałam.
    Pozdrawiam serdecznie- strefawyobrazni.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedyś już czytałam o takiej interpretacji i szczerze wolałabym jej nigdy nie poznać :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Pierwszy raz słyszałam o takiej interpretacji Alicji, ale jak się czyta to wszystko pasuje.

    OdpowiedzUsuń

Wszystkie komentarze czytam i w miarę możliwości odpowiadam :)