07 kwietnia, 2016

Donikąd _ Konrad Czerski // KONKURS

Szkatułkowa powieść egzystencjalna z bohaterem o wyraźnych cechach werterycznych. Zapowiada się poważnie.


Na wstępie pragnę Was uspokoić. Więc uspokajam Was: spokojnie, to nie Werter, nawet nie Wokulski, chociaż Bruno faktycznie ma z nim wiele wspólnego - egocentryczny i wyalienowany, zdecydowanie ekstrawagancki w sposób właściwy tylko artystom. Albo też pseudoartystom. I ta sprawa bardzo mnie zaniepokoiła, jako że koszmar romantyzmu mam już za sobą, a teraz ON POWRACA. Z tym że w nowej odsłonie, bardziej współczesnej i mniej egzaltowanej, co niesie za sobą szereg konsekwencji takich jak: "wow, genialne nawiązanie", albo: "Wokulski, wyjdź."

Zaczęłam już coś tam pisać o fabule, ale jednak skasowałam, bo chciałabym pozostać jeszcze chwilę przy Brunie. W gruncie rzeczy, jego postać sama w sobie jest tak charakterystyczna i wielowymiarowa, że tworzy całą powieść. Metafizyczne przemyślenia Bruna wypełniają szczelnie wszystkie linijki i akapity, piętrzą się wers po wersie i budują niesamowitą piramidę, na której szczycie... zawsze zaczyna budować się nowa. 
I teraz, bez żadnych nadinterpretacji, główny bohater odzwierciedla osobowość autora, który to nawet się z tym nie kryje, a nawet pozwala sobie na drobne żarciki w swoim kierunku, bawiąc się autoironicznymi wstawkami. A w ogóle to Konradów Czerskich jest jeszcze więcej, ale nie odbierając Wam przyjemności, odeślę do samodzielnej lektury, żeby wytropić każdego z nich. Fajna zabawa, polecam.

Szkatułkowa powieść, raczkująca już w pozytywizmie (coś każe mi myśleć, że Czerski to fan XIX-wiecznej literatury) wydaje się być w tym wypadku najlepszym rozwiązaniem. Gdyby nie to, w "Donikąd" zapanowałby totalny chaos i cała misternie utkana intryga poszłaby na marne. Ale autor dokonał najlepszego wyboru i, pozwalając się ponieść wodzom fantazji i szaleństwa, stworzył trzy historie, które rozdział po rozdziale miały odkrywać przed czytelnikiem coraz więcej i coraz śmielej, jednak zawsze pozostawiać po sobie mgiełkę tajemnicy. Albo wprowadzać nowe, nieodgadnione wątki.
Ale wyjścia z labiryntu niewiadomych nie ma. Jest tylko ponowne wejście, trochę jak Incepcja. Sen w śnie, nie wiesz gdzie jesteś, nie wiesz, czego szukasz, a wszystkie zwodnicze znaki prowadzą tylko... donikąd.

Skoro zbliżam się do końca recenzji, to wspomnę o początku, który doprowadził mnie do konsternacji, bo akcja zaczyna się dziać... jakby od środka. Czerski nie traci czasu na zbędne zabiegi wprowadzania, nie zwodzi czytelnika żadną grą wstępną i przystępuje do akcji bezpardonowo. Po prostu wchodzi w mózg, bez zaproszenia, rozsiada się wygodnie i zaczyna robić TO, czemu żaden Książkoholik nie będzie w stanie się oprzeć.

"Donikąd" to zdecydowanie proza niezależna, chociaż raczej nie wybitnie awangardowa, bo miejmy na uwadze polskie standardy czytelnicze i w ogóle ten wielki entuzjazm w stosunku do nowości. Także jak na XXI wiek, Czerski spisał się co najmniej wspaniale, mnie rozłożył na łopatki i tyle. Niesamowite to, jak Czerski połączył innowacje i świeże wątki z dobrze znanym (i wcale nie oklepanym) szablonem romantyczno-pozytywistycznej literatury. 

WAŻNE - KONKURS!
Dzięki wydawnictwu Oficynka jakiś szczęśliwy czytelnik może rozkoszować się genialnością tej powieści razem ze mną. Do wygrania jeden egzemplarz, a żeby go dostać, wystarczy w komentarzu napisać:
Zgłaszam się
obserwuję bloga jako: 
e-mail kontaktowy: 


Konkurs trwa w dniach: 08.04.16 - 15.04.16 (tydzień, koniec w piątek o 22:00)
Życzę powodzenia! :)

14 komentarzy:

  1. Wokulski, wyjdź mnie rozbawiło;)
    Za książka się rozejrze.

    OdpowiedzUsuń
  2. tytuł jest intrygujący, piszesz że rozkłada na łopatki...no ciekawe

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak bardzo mnie zaintrygowałaś recenzją tej książki, że myślę sobie - kurczę, chcę poznać tego głównego bohatera! :D
    Więc skorzystam z okazji i...

    Zgłaszam się
    obserwuję bloga jako: A. (ewentualnie: Chaotyczna A., bo ostatnio zmieniałam nick, więc nie wiem, jak to się zapisało - czy tak, jak obserwowałam w chwili "A." czy się zmieniła nazwa automatycznie :D)
    e-mail kontaktowy: xstill.changeablex@gmail.com

    Pozdrawiam,
    Chaotyczna A.

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za zgłoszenie, otrzymujesz zaszczytny numerek 1 :)

      Usuń
  4. O, coś niespotykanego! :) Z chęcią bym przeczytała :) Dlatego zgłaszam się do konkursu.
    Obserwuję jako: ja.ksiazkoholik
    Mail: ja.ksiazkoholik93@gmail.com

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za zgłoszenie, teraz jesteś numerkiem 2 :)

      Usuń
    2. Na samą myśl o Werterze czy też Wokulskim mam gęsią skórkę. Jeju jak ja epoki romantyzmu nie cierpię! Albo raczej Wertera, Wokulskiego i nie zapominajmy również o Konradzie. Jednak twoja opinia wzbudza we mnie zainteresowanie:)
      A przy okazji...
      Zgłaszam się!
      Obserwuję bloga jako Paula P. (czarno-biała ikonka ;))
      A kontakt to - hipstamouse@gmail.com

      Pozdrawiam!

      Usuń
    3. No może Wokulski nie był aż tak zły, na pewno o wiele lepszy od Wertera hahahaha. Ale mimo wszystko... ;) Dzięki za zgłoszenie :)

      Usuń
  5. Akcja zaczyna dziać się od środka? Tego jeszcze nie spotkałam. A porównanie do genialnego filmu "Incepcja" przekonuje mnie, że muszę się zgłosić do konkursu :D

    Muszę przeczytać tę książkę, bo inaczej umrę! (czytaj: Zgłaszam się!)
    Obserwuję jako Ania D.
    mejl: anna.drzyzga1@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  6. "Wokulski wyjdź" hahaha :D Bohater zapowiada się całkiem dobrze z tymi autoironicznymi wstawkami, jestem ciekawa. Poza tym Wokulskiego całkiem polubiłam, więc zobaczmy co Czerski ma do zaoferowania:)
    Zgłaszam się!
    Obserwuję jako: verax
    E-mail: veraxprimum@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Akcja od środka?? Ciekawość mnie zżera!!!
    Zgłaszam się!!
    Obserwuję jako:pio
    E-mail:piotrsobierajski53@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  8. Zgłaszam się :)
    Obserwuję jako: olapiotrowska
    email:olapiotrowska@vp.pl

    OdpowiedzUsuń

Wszystkie komentarze czytam i w miarę możliwości odpowiadam :)