01 kwietnia, 2016

Dotyk Julii _ Tahereh Mafi

Nigdy sobie tego nie wybaczę – dlaczego tak długo zwlekałam z przeczytaniem tej książki?! Opierałam się, broniłam rękami i nogami, szłam w zaparte, jak małe dziecko, a skąd mogłam wiedzieć, że czeka mnie coś na wzór takiego małego nieba naszkicowanego między stronami? No skąd?



Przeczytałam. I już od pierwszych stron nie mogłam przestać się zadziwiać: jaka wspaniała narracja, co za genialne przedstawienie postaci, no nie wierzę – czy można by lepiej wykreować dystopię? Moim ochom i achom nie było końca i tak mniej więcej przez resztę powieści. A teraz płaczę, że już się skończyła i nie mogę się doczekać kolejnego tomu.

Akcja osadzona została w dystopijnym świecie, w którym rządzi Komitet Odnowy – zburzmy wszystko, zabierzmy ludziom własność, odbierzmy im tożsamość i sami wywyższajmy się nad niebiosa. Kusząca propozycja, a koszt jej poniesienia to obowiązek krzywdzenia innych ludzi – mały/duży? Zależy dla kogo.
Julia może przyjąć propozycję, o ile blisko 300 dni w „szpitalu psychiatrycznym” bez ubrań, ludzi, rozmów, higieny i praktycznie bez jedzenia nie wytępiło w niej resztek ludzkiej moralności.

Byłam nastawiona na typowe YA, jako zapychacz, taki rozluźniacz czy coś w tym stylu. A co dostałam? YA na wysokim poziomie, nie odstające wcale od pozycji takich jak „Rok 1984”, „Cień wiatru”, „Poczwarka”. I mówiąc to nie boję się zlinczowania, że: jak to można porównywać taki masowy populizm do prawdziwych dzieł literatury współczesnej? Ano można. Przeczytajcie, zobaczycie.

Narracja to chyba pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, coś, co zapamiętałam najbardziej i co według mnie zasługuje na szczególne uznanie. Autorzy rzadko decydują się na zabieg przetransportowania akcji do czasu teraźniejszego, a szkoda. Wiele tracą, chociaż przyznam, że nie jest to łatwa sprawa, także tym bardziej brawa dla Tahereh Mafi. Czytasz i masz wrażenie, że jesteś tam, stoisz obok Julii i boisz się, bo nie wiesz, jaki ruch za chwilę wykona Twój oprawca i wybawiciel. Ponownie okaże się tyranem czy wystawi Cię na próbę swojego „miłosierdzia”? Albo nawet nie… Ty czytasz i jesteś Julią!
Bo nie tylko pierwszoosobowa narracja w czasie teraźniejszym zmusza do utożsamienia się z bohaterką. Znasz wszystkie jej myśli – przeszłe i teraźniejsze. Zagłębiasz się coraz bardziej w jej osobowość i próbujesz odnaleźć ją / siebie w tym relatywistycznym chaosie.

Co do wątku miłosnego, to jedna z tych rzeczy, z których nie byłam do końca zadowolona. Miałam wrażenie, ze został wepchnięty raczej dla zasady i przez to z przymusu. Wszystko, co zadziało się między bohaterami wydawało się być takie sztuczne i nienaturalne, chociaż nie przeszkadzało mi szczególnie w odbiorze powieści, bo było o wiele więcej ciekawych aspektów, na których chętniej się skupiałam.

Chociażby przeszłość, dzieciństwo Julii, z którego można wywnioskować wiele jej cech. Poza tym stanowi świetne uzupełnienie nie tylko jej postaci, ale w ogóle dopełnia obrazu świata – beznadzieja, ubóstwo emocjonalne i materialne, patologia, depresyjny nastrój i tępa, powolna rezygnacja z nieograniczonej egzystencji. Prawda, nie brzmi zbyt optymistycznie, ale że ludzie doświadczają negatywnych zdarzeń i emocji ok. 3 razy mocniej – czytelnik nieświadomie da się ponieść słowom, fabule i bohaterom. Przepadnie. Z tym że nie spodziewajcie się raczej emocjonalnych rozterek nastolatki, metafizycznych rozmyślań itp., bo nie ma. Za to przerażające fakty, naturalistyczne obrazy przedstawione w boleśnie krótkich i zwięzłych słowach. Tak szybko się kończących, nie pozostawiających żadnej nadziei…

Tahereh Mafi – jeszcze raz wielkie, wielkie gratulacje za wspaniały styl, genialną narrację, stworzenie świata przedstawionego i bohaterów. W kolejnych częściach spodziewam się co najmniej czegoś tak dobrego, jak tutaj oraz zmodyfikowania tego nieszczęsnego wątku miłosnego. Zobaczymy z tego wszystkiego wyewoluuje. 

18 komentarzy:

  1. Czytałam i jakoś zachwycona nie byłam, ale nie było też masakrycznie.W efekcie książce dałam 7/10, więc nie jest tragicznie. Również miałam zastrzeżenia do romansu. Był słodki, mdły, przewidywalny i do bólu idealny :/ Mam nadzieję, że dalsze tomy odmienią moje zdanie na temat tej trylogii, bo mam zamiar ją kontynuować. Pozdrawiam <3

    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Na Julkę czaję się już od dość dawna. Tyle słyszałam o tej autorce, a najwięcej komplementów dotyczyło właśnie narracji i ogólnie stylu autorki :D Wzbudziłaś we mnie jednak obawy tym "wepchniętym wątkiem miłosnym" :/ Ale mimo to serię tę mam w planach ^^
    Bądź tu teraz

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam tę książkę!:) Chociaż muszę nadrobić serie. Pierwszą część przeczytałam chyba rok temu, a nadal nie zabrałam się za kolejne:D

    OdpowiedzUsuń
  4. :) bardzo podobała mi się ta seria i chociaż wiem że dużo osób ma mieszane uczucia. To mnie ten świat pochłonął do reszty :D 3 tom najlepszy musisz przeczytać :D
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponoć prawda ;) Więc absolutnie na pewno przeczytam, mam nadzieję, ze jak najszybciej bo koleżanka chce mi zaspojlerować :(((

      Usuń
  5. Chociaż czytałam Dotyk Julii już dawno to pamiętam, że niesamowicie mi się podobała i zrobiła na mnie ogromne wrażenie! Po jej skończeniu również nie mogłam doczekać się kolejnego tomu i bardzo dobrze, że akurat miałam Sekret Julii pod ręką, bo zdołałam wytrzymać tylko jedną noc:))
    Pozdrawiam
    secretsofbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Od jakiegoś czasu mam w planach.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. "Dotyk Julii" przeczytałam w lutym, owszem, książka była niezła, jednak nie zrobiła na mnie tak piorunującego wrażenia jakie wywarła na Tobie. Kolejne części przeczytałam już w marcu, łącznie z dodatkiem "Julia. Trzy tajemnice". Drugi tom pod względem historii miłosnej raczej Ci się nie spodoba bo w większości to trójkąt miłosny (ach, autorzy, dlaczego musicie nam to robić?!), jednak warto go przetrzymać bo ostatni tom jest zdecydowanie najlepszy z całej trylogii :). Tak więc już teraz spokojnie mogę Ci życzyć przyjemnego czytania ;).
    Pozdrawiam serdecznie,
    Biblioteczka Dagmary

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie też słyszałam, że dla trzeciego tomu warto przetrwać te wszystkie niedogodności

      Usuń
  8. mi się tak bardzo nie podobała. nie mam w planach kolejnych części. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Książkę czytałam, muszę przyznać że średnio podbiła moje serducho, ale z każdą częścią jest coraz lepiej! ^^
    Pozdrawiam ~ Bacha
    dostatniejstrony.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Kocham całą trylogię o przygodach Julii, a szczególnie trzecią część, która powaliła na łopatki wszystko, co wcześniej czytałam. <3
    Buziaki,
    StormWind z bloga cudowneksiazki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem nią zainteresowana, choć raczej bardzo rozglądać się za nią nie będę. Widać, że Tobie bardzo się spodobała, fajnie;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytałam jakiś czas temu pierwszy tom i jak najbardziej przypadł mi do gustu. Nie sięgnęłam po kolejną część ze względu na końcówkę, która kompletnie mi się nie spodobała. Ten kostium i zrobienie z Julii osoby rodem z komiksu... To nie było dla mnie. Ale mam w planach przeczytanie całej trylogii :D
    Pozdrawiam,
    Jessie
    http://lifting-pages.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Jaka świetna recenzja!
    Ja mam coś takiego, że gdy książka niesamowicie mi się podoba, to nie potrafię o niej pisać. Ty przelałaś moje odczucia na papier (właściwie to na monitor, ale nie czepiajmy się tego za bardzo ;))
    Ja wszystkie 3 części pochłonęłam w 2 dni, co chyba było moim czytelniczym rekordem. Według mnie ostatni tom był najlepszy, więc koniecznie musisz go przeczytać ♥
    Buziaki, Lunatyczka

    OdpowiedzUsuń
  14. To prawda, narracja w tej książce jest niesamowita. Cała trylogia zrobiła na mnie ogromne wrażenie i zdecydowanie dołączyła do listy moich faworytów ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. "Dotyk Julii" trzymałam parę razy w rękach podczas wizyt w bibliotece. Nigdy jednak nie zdecydowałam się jej wypożyczyć. Coś mi podpowiadało, że to nie książka dla mnie, że to nie moja tematyka, że ja przecież nie lubię young adult. No cóż, może uda mi się pokonać te myśli i sięgnąć po tę książkę. Spotykałam się z wieloma opiniami na temat niej, część była bardzo pozytywna, część - wręcz przeciwnie. No i, przyznam szczerze, odrzuca mnie narracja w czasie teraźniejszym w pierwszej osobie. Zdecydowanie bardziej wolę, kiedy narrator mówi w czasie przeszłym trzeciej osoby, kiedy jest wszechwiedzący.

    Zapraszam do Starego Królestwa!
    Królowa Książek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma swoje gusta, wiadomo ;) Dla mnie ta narracja jest wspaniała, chociaż wymaga niezłych umiejętności (przede wszystkim pisarskich), aby ją dobrze poprowadzić.

      Usuń

Wszystkie komentarze czytam i w miarę możliwości odpowiadam :)