19 kwietnia, 2016

GRIMM CITY Wilk _ Jakub Ćwiek

"Gdy zabijesz zabójcę, rachunek zabójców dla świata będzie taki sam. Ale co, gdy zabijesz dwóch? Albo pięciu?"


Powieść oparta na księdze bajek, czytanych na dobranoc, do poduszki. Na tych historiach, przy których każdy z nas w dzieciństwie odpływał w fantastyczny, niesamowity własny świat. Na tych historiach oprószonych delikatnym pudrem tajemnicy i spryskanych uroczą mgiełką sielanki. Na nich i na bohaterach nie z tego świata, przypominających ożywione posągi. 
I na tych historiach Ćwiek... zbudował miasto pełne brudu i najgorszego ludzkiego syfu. Opływające najohydniejszymi płynami organicznymi i tłustym, mazistym deszczem przypominającym smołę, który niesie za sobą duszący zapach i egzofilię, czyli rozkład. Zupełny upadek ludzkości działającej w jednym organizmie - dosłownie. Ludzie żyją ze smoły płynącej w żyłach olbrzyma i mieszkają np. w jego Pępku, a ukojenie przynosi im... bajanizm.

I, nie oszukujmy się, Bajarz, jego Księga i cała ideologia epizodystów bezpośrednio nawiązuje do religii, a autor nieraz pozwala sobie na drobne szyderstwo, powołując do życia swojego porte-parole, Alfiego - głównego bohatera własnej historii stającego przed życiowym wyborem moralnym. Człowiek, znaczący w mieście tyle co nic albo i minus-nic, bo w gruncie rzeczy to tylko trubadur, niedoceniony przez ludzi, którzy i tak nie mają czasu ani siły na sztukę. 

I tak nawet zręcznie przejdę do postaci głównego bohatera, którego można opisać jedynym tylko słowem: "uniwersalny". Alfie to carte-blanche, podobny w jakiejś części do każdego człowieka (bo to przecież też człowiek, więc logiczne), a dokładniej: posiadający te cechy, które jakikolwiek inny ktoś by wyparł. Jego postać to po prostu zbieranina wad jeśli się dobrze przypatrzeć, a jeśli przypatrzyć się jeszcze lepiej, to okazuje się, że dzięki swojemu niebywałemu szczęściu (?) mimo swoich wad Alfie radzi sobie przednio. A może po prostu wykorzystuje wszystkie Zwroty Akcji tak, aby działały na jego korzyść... Czy to nie jakaś zaleta - ignorowanie własnych wad?

Już pokochałam Ćwieka za to, że wyłożył mi wspaniale tak prosty, a jednocześnie skomplikowany świat. Ta powieść to jeden wielki kontrast. Typowo męska narracja, więc bez obawy o patetyczne wywody i dygresyjne dygresje w dygresjach. Przekleństwo goni przekleństwo, bohaterzy zarysowani dość wyraźną i zdecydowaną kreską, przejrzysta fabuła i rozkład wydarzeń, bez zbędnych retardacji raczej, a w przeciwieństwie do tego stoi wspomniany już niemożliwy do rozwiązania dylemat etyczny, po trosze natury religijnej i gdzieś za tymi oczywistymi wydarzeniami (dokładnie w głowie czytelnika) toczy się poważny spór moralny. 

Klimat obskurnego miasta a jego oaza... Przypominacie sobie Petersburg ze "Zbrodni i kary"? Miasto-demon, które niepostrzeżenie atakuje swoim syfem umysł czytelnika i oddziałuje nie tylko mieszkańców, czyli bohaterów powieści, ale również na odbiorcę... Niepowtarzalny, chociaż bardzo nieprzyjemny wydźwięk. Ciało olbrzyma rzeczywiście jest ohydne, skażone i niezdrowe, ale płuca... płuca się ostały, chociaż tylko dla elit. Tam wywietrzniki załatwiają sprawę gęstego, dusznego powietrza, sztuczne dźwięki tłumią gwar i szepty zepsutego miasta wokół, a syntetyczne drzewa zasłaniają szare, obskurne wieżowce. Do enklawy nie wejdzie każdy, a więc zabójstwo, którego tam dokonano nie powinno sprawić funkcjonariuszom większych problemów... a jednak.

"Każda opowieść zaś ma jedno nadrzędne prawo - niezależnie od poziomu skomplikowania ma jeden finał, gdzie wszystko splata się w całość."

Jedynym mankamentem, który jednocześnie może być dla kogoś największą zaletą, okazała się właśnie narracja - dla mnie  jednak zbyt płaska. Ja, zwolenniczka metafor, niedomówień i przemilczeń, czułam się nieco zdegustowana tą prostotą i dobitnością. Tutaj już osobiste preferencje, ale mimo tego - powieść zrobiła na mnie ogromne, ogromne wrażenie. Mam ochotę polecać każdemu, chociaż ostro deprawuje dzieciństwo. Bez tabu, bez tej sterylnej otoczki i bez symboliki bajka przeradza się w... przerażający kryminał. 

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwo SQN




10 komentarzy:

  1. Ja właśnie zupełnie nic narracji nie mogę zarzucić :) Wole męski, prosty sposób pisania od tych kobiecych dygresji, które potrafią mnie cholernie irytować. W sumie, ja się na bohaterach za bardzo nie skupiłam (za dużo ich - zdecydowanie wole, gdy główne skrzypki gra konkretna postać. Ot, osobiste upodobanie), ale sam klimat powieści jest genialny.
    drewniany-most.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie teraz dzięki Ćwiekowi doszłam do wniosku, że o ile na ogół uwielbiam typowo "kobiecą" narrację, to w kryminałach i książkach tego typu jej nie zdzierżę jednak. Próbowałam z Bondą, z Chmielewską i Christie i nie wyszło na dobre ;)

      Usuń
    2. Mi jakoś Christe szczególnie nie przeszkadzała... czytanie jej książek przypominało mi takie oglądanie serialu w TV pokroju CSI - patrzysz, wiesz o co chodzi i na relaks jest OK, ale większych emocji nie wywołuje.

      Usuń
    3. We mnie wzbudzała głównie nudę ;)

      Usuń
  2. Nie czytałam i nie ciągnie mnie do tej pozycji. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem totalnie zaintrygowana. Co prawda, o tym autorze już słyszałam sporo dobrego i teraz ponownie trafiam na recenzję, w której polecana jest jego książka. Dlatego sięgnę, jak tylko znajdę chwilę czasu.
    Pozdrawiam,
    Chaotyczna A.

    P.S. Wybacz, za lekki "spam", ale zapraszam do wzięcia udziału w konkursie: chaosmysli.blogspot.com/2016/04/konkurs-wygraj-ksiazke-magorzaty.html - być może Ty bądź ktoś z Twoich czytelników się skusi. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam już kilka recenzji tej książki i z każdą z nich mam coraz większą chęć poznać pióro Ćwieka! Może na pierwszy ogień pójdzie właśnie Grimm City :) No zobaczymy, ale mam nadzieję, że Jakub Ćwiek sprawi, że zechcę poznać wszystkie jego książki :)
    Pozdrawiam
    secretsofbooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Kryminał oparty na bajkach brzmi naprawdę intrygująco, jestem ogromnie ciekawa tej książki ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam coraz większą ochotę na jakąś książkę pana Ćwieka :) Do tej pory czytałam tylko "Kłamcę", ale średnio przypasowała mi tematyka. A "Grimm City. Wilk!" bardzo mnie intryguje, zwłaszcza, że od czasu do czasu nachodzi mnie ochota na takie mroczne klimaty ;)

    Pozdrawiam
    Arancione z bloga KsiążkoholizmPostępujący :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Przeczytałam kilka recenzji i mam wielką ochotę zapoznać się z tą książką. Zapowiada się ciekawie:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń

Wszystkie komentarze czytam i w miarę możliwości odpowiadam :)