12 kwietnia, 2016

"Jak znajdujesz czas na książki?"


Ale tak na poważnie. Mnóstwo osób zadaje mi to pytanie, zwłaszcza gdy mówię im ile pozycji mam już za sobą w tym roku. Do pewnego momentu takie pochłanianie literatury w hurcie było dla mnie naturalne, ale ludzie zmusili mnie do zastanowienia się nad tą kwestią a poza tym zaczęłam myśleć, że chyba jednak jestem nerdem.
Czytam wszystko co mi wpadnie w ręce. Dosłownie



CZYTAM GDZIEKOLWIEK

W autobusie, tramwaju, samochodzie (nie spoko, nie prowadzę, nie mam nawet prawka), metrze, pociągu i wszelkich innych środkach komunikacji miejskiej. W szkole rzadko, bo wypada się podobno integrować z ludźmi. W poczekalni do lekarza, rano gdy mam chwilę i obowiązkowo wieczorem. W łóżku, na kanapie, w kuchni, na balkonie, na dworze, na kocu, na trawie, RAZ zdarzyło mi się czytać na siłowni (ale to już była sytuacja ekstremalna, bo musiałam dokończyć "Lalkę", a rowerek jest na tyle niewymagający, że nie było problemu)

I Wam też polecam, bo u mnie to wygląda tak, że wracam do domu o godz. 16 i nagle się okazuje, że ledwo rano zaczęłam książkę, a już mam za sobą pierwsze 70 stron. Zamiast przeglądać powtarzające się posty na FB w autobusie, polecam wyjąć książkę.

I oczywiście noszę cokolwiek, nawet małą lekturkę ze sobą WSZĘDZIE.

NIE MA DNIA BEZ KSIĄŻKI

Oprócz takich naprawdę wyjątkowych sytuacji typu MAM JUTRO SPRAWDZIAN I NIC NIE UMIEM, albo po prostu jestem tak chora, że nie mogę czytać, bo przez łzy po 10 min już nie widzę żadnych liter. Ale w normalnych warunkach staram się celować w 100 stron dziennie. Wiadomo, że czasem wypada mniej, a czasem więcej, ale bilans zawsze wychodzi równy.

Naprawdę uzmysłowiłam sobie, że nie potrafiłabym odstawić książek, bo stanowią taką moją integralną część dnia, jak mycie zębów albo coś takiego. Człowiek się nie rodzi z odruchem czytania, ale coś takiego można sobie po prostu wyrobić.

ORGANIZACJA CZASU

Nie ma bata, czasem bywa, że żeby dokończyć świetną powieść odmawiam sobie np. spotkania ze znajomymi (ale to już w skrajnych przypadkach), a najczęściej zwyczajnie mniej czasu poświęcam na msg, FB, YT, Tumblra (tumblra nie używam w ogóle chyba od 3 miesięcy...), Pinteresta itp. itd. Spróbujcie policzyć sobie dokładnie każdą minutę jaką spędzacie patrząc w telefon, a zobaczycie, ile wolnego czasu zwyczajnie przepuszczacie przez palce. A książki czekają...

Życzę Wam, żebyście również znajdowali mnóstwo czasu na książki, najlepiej te najlepsze.

PS Na recenzję będziecie zmuszeni jeszcze trochę poczekać, bo próbuję przebrnąć przez Grzędowicza (tytuł niespodzianka) i gąszcz prac klasowych.


31 komentarzy:

  1. Sprawdzian następnego dnia? Co z tego, JEŚLI MOŻNA CZYTAĆ "THE WINNER'S KISS" PRZEZ CAŁĄ NOC. (Przepraszam, musiałam)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ancia nie jestem Twoim typem człowieka xd

      Usuń
    2. Może to i lepiej dla Ciebie :^)

      Usuń
  2. Tylko raz czytałaś na siłowni? Ja swego czasu okupowałam rowerek z książkami :) Teraz czytam głównie w komunikacji miejskiej, czasami też w domu. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja ostatnio zaczęłam czytać na wykładach, jak już zanotuję dany slajd a kolejny nie jest jeszcze wyświetlany. szczególnie, jeśli mam jakąś fajną książkę (czyli prawie zawsze) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Autobus to u mnie klasyk, podobnie jak wykłady. Obecnie mam problem z Mistrzem i Małgorzatą (wiem, grzeszę!), bo czuję się jakbym czytał lekturę, a tych nigdy nie byłem w stanie czytać... Może ma to jakiś związek z tym, że niedługo będę ją przerabiał na literaturze powszechnej, więc poniekąd jest dla mnie lekturą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z lekturami to jest tak że jak się czuję przymuszona to nie przeczytam. Ale jeśli mi się spodoba JAK LALKA NA PRZYKŁAD to bardzo chętnie. Ale z lektutami to tak jakby kazali ci słuchać przez 6h jakiejś piosenki totalnie nie w twoim guście... a potem zdziwienie DLACZEGO DZIECI TAK MAŁO CZYTAJĄ

      Usuń
  5. Świetny pomysł na post! Ogólnie uwielbiam twoje posty okołoksiążkowe, są takie szczere, zabawne i od serca :) Hahah! Wyobrażam sobie miny i reakce tych wszystkich fitnesiaków widzących ciebie z "Lalką" popylającą na rowerku xD Chciałabym to zobaczyć! Ja też mam "postanowienie" czytania 100 stron dziennie, codziennie. Praktykuję ten sposób od około roku i czytam szybciej i więcej :) Pozdrawiam :*

    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję, bardzo mi miło :)
      Hahaha szkoda w sumie ze ja nie zarejestrowalam ich reakcji bo mogło faktycznie być śmiesznie, ale ostatnie rozdziały Lalki totalnie mnie wciągnęły także świat nie istniał.

      Usuń
  6. Nałogowo czytam w komunikacji miejskiej. Zwłaszcza w pociągach, bo w nich spędzam najwięcej czasu. :D Ach, no i na wykładach. Tam chodzę tylko z książką. :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Staram się jak mogę czytać wszędzie, chociaż wiadomo różnie z tym bywa. Tak samo jak z czytaniem codziennie, czasami po prostu brakuje mi czasu, a mam mnóstwo rzeczy na głowie:) Mimo wszystko bardzo często znajduję czas na książkę wtedy kiedy powinnam robić coś innego :D Pozdrawiam!
    Ich perspektywy

    OdpowiedzUsuń
  8. Książki mam zawsze, ale... czytam najwięcej poza domem. U siebie mam co robić ;D A Grzędowicz jest cuudowny <3 Ok, jak na razie tylko PLO za mną, ale to się zmieni! Ogólnie fajny człowiek z niego ;)
    drewniany-most.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O PLO słyszałam dużo dobrego, ale to na razie nie to ;) Być może kiedyś się zdecyduję, bo w końcu szlagier polskiej fantastyki, ale do nadrobienia mam jeszcze Ćwieka i resztę serii Wiedźmińskiej

      Usuń
  9. Czytam zawsze i wszędzie! Na lekcji, przerwie, w samochodzie i dzięki temu, czytam 7/8 książek miesięcznie, a wszyscy się zawsze dziwią ;) Wystarczy zorganizować sobie czas!

    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również 7/8 książek miesięcznie, a w marcu naprawdę ostro poszalałam i przeczytałam 11. Ale taka moja wakacyjna norma to właśnie 10-13 miesięcznie :)

      Usuń
  10. Podziwiam Cię. Poważnie. To nie tak, że sama nie znajduję czasu na książki. Bo akurat podobnie jak Ty - czytam wszędzie: czy to autobus, tramwaj, czy wykład (tzn. no, taki, na którym nie muszę słuchać, bo za bardzo nie przyda mi się do życia :D), zawsze mam też przy sobie książkę. Ale mimo to, czasami nie umiem sobie zorganizować czasu tak, by wyrabiać z kilkunastoma lekturami w miesiącu. ;)
    Pozdrawiam,
    Chaotyczna A.

    http://chaosmysli.blogspot.com/2016/04/konkurs-wygraj-ksiazke-magorzaty.html- zapraszam serdecznie do wzięcia udziału w konkursie! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Podziwiam cię, a zarazem zazdroszczę, że wszędzie znajdujesz czas na książki. Ja jestem człowiekiem, który tak jak ty czyta wszędzie, jednak po wielu obowiązkach szkolnych czy domowych nie mam już na nic siły i wieczorem czekam z utęsknieniem na moment kiedy położę się do łóżka. Mimo to, ostatnio zwiększyłam ilość czytania z czego jestem dumna! :)


    Pozdrawiam,
    http://miedzypolkami-ksiazki.blogspot.com/2016/04/dziedzictwo-ognia.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dla mnie książka wieczorkiem z zieloną herbatką jest już takim wytchnieniem, oderwaniem od całego dnia :)

      Usuń
  12. A ja lubię czytać podczas zakupów. Miałam raz taką sytuację, że wraz z mamą wybrałyśmy się do supermarketu i w pewnym momencie miałam dość pchania wózka i słuchania wypowiedzi mamy typu "Hmm... A może, Aniu, wrócę się po 383928 herbatę owocową?" - więc wyciągnęłam książkę z torby, położyłam ją na uchwyt wózka i wędrowałam za mamą przy okazji czytając książkę. Chociaż wiele osób się na mnie gapiło z wyrazem twarzy typu "Co ty, kurka, robisz?" i do kilku osób prawie wjechałam. Dla książki było warto :D

    Jak już się tak rozpisuję... Kiedy mam umówioną wizytę u dentysty, wiem, że będę czekać na swoją kolej dość długo. Zabieram ze sobą wtedy książkę. Nigdy nie zapomnę, kiedy wybrałam "Obsydiana", a jest to książka przepełniona humorem - zaczęłam cicho śmiać się pod nosem. Wspomnę, że w tle towarzyszyły odgłosy borowania zębów. Widok przerażonej starszej pani, siedzącej naprzeciwko... Bezcenny!

    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahaha, ja już się chyba zdążyłam przyzwyczaić do tego wzroku ludzi typu: "lel, ten człowiek czyta."

      Usuń
  13. Ach widzę, że są osoby które rozumieją że czytam wszędzie. Dosłownie wszędzie nawet na nudnym wykładzie na uczelni. A wtedy książka wydaje się zbawienna! :)
    Pozdrawiam
    http://biblioteczka-na-poddaszu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. U mnie ostatni tydzień był ubogi w książki, bo niemal wszyscy nauczyciele uwzięli się zrobić sprawdzian. No cóż.
    W środkach komunikacji raczej nie czytam, bo stojąc zapewne po paru metrach leżałabym już na podłodze (ach te godziny szczytu i brak miejsc...), a poza tym książki trochę jednak ważą, a ja nienawidzę dźwigać. Nawet podręczników nie noszę :D (więcej miejsca na jedzenie!).
    Gdy wracam ze szkoły jestem strasznie padnięta i zwykle ani się obejrzę, a tu już 21 i czas szykować się do snu.
    Przeważnie książki pochłaniam w weekendy i w sumie i tak wychodzi mi jedna na tydzień. Tak mniej więcej :> No, ale ostatnio staram się znajdować czas nie tylko w dni wolne, bo faktycznie zauważyłam, że zamiast od strony setnej, mogę kontynuować już z 168 :D
    Pozdrawiam
    secretsofbooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więcej miejsca na jedzenie ahahahhaha KOCHAM! No ja np. miałam problem ze Szczygłem, żeby go nosić na wycieczki, a akurat byłam za granicą i trochę zwiedzania i nie wiedziałam czy z taką cegłą wpuszczą mnie na pokład xd

      Usuń
  15. Dużo czasu ludziom przecieka przez palce. Nie zdają sobie z tego sprawy. Jak ktoś chce to będzie czytał, dosłownie wszędzie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja przeważnie czytam wieczorami lub nawet nocą jak nie mogę spać... Wtedy zawsze mam nietypowe, książkowe sny :)
    Obserwuję :)
    http://zyciepelnekoloru.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja jakoś nie mogę czytać w samochodzie, czy autobusie. Bardzo trudno wtedy mi się skupić na powieści.
    http://soelliee.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mi własnie najlepiej, bo w domu wszystko mnie rozprasza xd

      Usuń
  18. Czytanie na siłowni to faktycznie extremalne warunki;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Też z przyjemnością czytałabym w środkach komunikacji miejskiej, jednak mam chorobę lokomocyjną i zdarza mi się to naprawdę bardzo rzadko, nad czym szczerze ubolewam, bo mieszkając w Warszawie większość czasu spędzam właśnie jeżdżąc!


    www.zksiazkadolozka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Wszystkie komentarze czytam i w miarę możliwości odpowiadam :)