06 kwietnia, 2016

Całkiem zabawna historia _ Ned Vizzini // 3 w 1 FILM KSIĄŻKA PIOSENKA

Mam nadzieję, że ta historia zmieni Wasze życie.
To mógłby być koniec recenzji, bo właściwie nie mam nic więcej do napisania, ale żeby nie było.


Mamy Craiga. Ale cóż to za pomysł w ogóle, żeby robić wielkie halo wokół piętnastoletniego gościa, który ani nie ma dziewczyny, ani szczególnych sukcesów w szkole, ani nawet pomysłu na życie. Ani słaby, ani dobry. Po prostu taki tam sobie, czyli jak 90% ludzi w tym wieku. No więc dlaczego Craig uzurpuje sobie prawo do popadania w depresję? Czy może sądzi, że ludzie nie mają poważniejszych problemów? Czy nie widzi, że dorośli harują po 9h dziennie, wypruwają sobie żyły, on przecież wszystko ma pod nos, CZEGO ON CHCE OD ŻYCIA? Chyba już mu się w głowie poprzewracało, skoro zamierza się zabić, mając takie warunki. Ha!
Leżę i myślę o wszystkich porażkach, o tym, że nie ma dla mnie żadnej nadziei, że w przyszłości grozi mi bezdomność, bo skoro wszyscy są ode mnie mądrzejsi, to na pewno nie znajdę pracy. 
A teraz, gdyby ktoś przypadkiem nie zrozumiał, to była ironia. I mam nadzieję, że  nie wzięliście tego na poważnie, bo będąc poddawanym tak dużej presji na co dzień i w szkole, i w domu, i w telewizji, i w Internecie , i wśród znajomych, i wśród rodziny, nawet w pełni zdrowia psychicznego człowiek miałby trudności ze swoją tożsamością. Co masz zrobić, kiedy próbujesz ogarnąć siebie, wykreować jakoś swoją osobę, zostać kimś, albo nawet i kimkolwiek, a zewsząd odbierasz totalnie sprzeczne sygnały, na które właściwie nie masz wpływu? Jesteś lubiany, ale co z tego, skoro nauczyciele szczerze cię nienawidzą? Masz dobre stosunki z rodzicami, ale kogo to obchodzi, skoro nie masz znajomych, bo jesteś mięczakiem? A społeczeństwo powtarza jak mantrę: MASZ BYĆ IDEALNY, PORADZIĆ SOBIE ZE WSZYSTKIM, OSIĄGNĄĆ COŚ, BO INACZEJ BĘDZIESZ NIKIM. Powtarzają to. 13-latnim dzieciakom. A wskaźnik samobójstw rośnie…

Ta książka przemówi do rozsądku tym, którzy jeszcze nie zauważyli żadnej z powyższych zależności. I to w bardzo, ale to bardzo prosty, a jakże wymowny sposób. Narracja przypomina tą z np. „Wszechświat kontra Alex Woods” lub „Niezbędnika obserwatorów gwiazd”, z tym, że jest o wiele lżejsza, bardziej dobitna i sądzę, że przemówi do większej ilości osób.

Nie bez powodu w rankingach goodreads.com „It’s kind of a funny story” utrzymuje się na zaszczytnym pierwszym miejscu, jeśli chodzi o powieści o depresji. I mimo, że klasyfikuje się ją jako młodzieżówkę, byłaby genialnie idealna dla każdego dorosłego. Dla dzieci? Niekoniecznie, aczkolwiek spróbować można. W tej książce możecie tak serio zobaczyć jak wygląda depresja od kuchni i z jakimi (fatalnymi bądź mniej) reakcjami trzeba się zetknąć przy takim zaburzeniu. A także co trzeba zrobić, kiedy nie wiesz co robić.
Z życia nie da się wyleczyć. Można tylko się nauczyć z nim sobie radzić.
Wydaje mi się czasem, że depresja to jeden ze sposobów radzenia sobie z rzeczywistością. Niektórzy piją, inni ćpają, a jeszcze inni wpadają w depresję. 
Poza fabułą i narracją, które są absolutnie wspaniałe i nic im chyba nie brakuje, polecam też skupić się na bohaterach. Ned Vizzini nie wybielił wszystkich postaci, jak to większość autorów ma w zwyczaju, ale zdecydowanie zadbał o ich wielokulturowość. Ostatnio z takim zabiegiem (udanym) spotkałam się w „Eleonorze & Parku”, ale nie w aż takim stopniu. Tutaj mamy naprawdę, ogromny przelew ludzi różnych wyznań, maści, pochodzenia, wieku itp. Ale po co? Ano właśnie, po to, żeby pokazać – depresja to nie wymysł. Może dotknąć każdego, w każdej chwili i nie ważne czy mieszkasz w Zachodniej Europie, Ameryce, Azji Mniejszej czy Afryce Południowej. To nie ma totalnego znaczenia, bo kat nie wybrzydza, a zwłaszcza w dzisiejszym świecie, gdzie ma tak duże pole do popisu. Oprócz tego, dzięki takiemu napływowi różnorakich postaci, do czytelnika dotrze fakt, jak wielki problem GLOBALNY stanowi niestabilność psychiczna. Jak ogromny odsetek ludzi cierpi na przeróżne zaburzenia i jakie wyzwania przed nimi stają, kiedy muszą sobie z nimi poradzić, często bez wsparcia bliskich osób.


Ani w książce, ani w filmie, nie brakuje nawiązań do popkultury – wyższej i niższej, co ogólnie sprawia dobre wrażenie i zwyczajnie umila odbiór. W powieści pojawia się mnóstwo tytułów piosenek, które kojarzy każdy – Beatelsi, Bob Marley… A w filmie jest jeden, genialny ponad wszystko soundtrack i absolutnie musicie go posłuchać. The XX – Intro. Co prawda, znałam go już wcześniej, ale go sobie odświeżyłam i teraz już słucham na okrągło.



Ciężko było mi sklecić jakąkolwiek recenzję, jak pewnie zauważyliście, więc znów zdecydowałam się na  rozmyślania (ostatnio prężnie mi idzie…) i powiem Wam tylko: obejrzyjcie film, posłuchajcie tej piosenki i przeczytajcie książkę. Koniecznie.
Działający prawidłowo mózg przypomina zapewne sieć autostrad. To zepsute mózgi, takie jak mój są zablokowane, pełne ślepych uliczek i robót drogowych.








Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Harper Collins

5 komentarzy:

  1. Zakochana! Jestem zakochana w Twojej recenzji! (W The xx też, ale to już inna sprawa.) Kochana, cudownie opowiedziałaś mi o książce, o uczuciach, jakie odnosisz po lekturze. Chyba będę ją sobie czytać codziennie przed snem. (Z The xx w tle, ale to już inna sprawa.) Nie wiem, co napisać dalej... Chyba tylko to, że żałuje, że nie skorzystałam z okazji i nie podjęłam się zrecenzowania tejże powieści. Ale przeczytam! Obiecuje to sama sobie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No koniecznie! I dziękuję bardzo za mile słowa <3

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem bardzo ciekawa tej książki, szczególnie że tak pięknie o niej napisałaś. Dobrze, że ciągle powstają powieści opowiadające o depresji, ponieważ wciąż wiele osób nie zdaje sobie sprawy, jak wiele ludzi jest przez nią dotkniętych. Na pewno przeczytam, a zaraz potem obejrzę film ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jednak obstaję przy swoim i polecam najpierw obejrzeć film. Ja tak zrobiłam i zdecydowanie nie żałuję

      Usuń

Wszystkie komentarze czytam i w miarę możliwości odpowiadam :)