09 maja, 2016

Nie czytam lektur. ☆ URODZINKI KSIĘGOTEKI ☆

Czytam i nie czytam. 
Jak uznam, tak zrobię, ale zwykle sobie odpuszczam i zwykle nie żałuję. 


Zacznijmy od tego, że wszystkie książki, jakie każą nam czytać w szkole są z góry zaklasyfikowane jako "dzieła literatury" i co z tego, że tyle ludzi się z tym nie zgadzało, nie zgadza i nie będzie zgadzać. Minister oświaty i edukacji zarządziła, że "Balladyna" to kunsztowne dzieło i tak ma być koniec kropka. 

I już tutaj myślący ludzie (wbrew pozorom wcale nie jest ich aż tak wielu) powinni zadać pytanie: czy SZTUKĘ można jednoznacznie zaklasyfikować jako dobrą lub złą. Pomijając już nawet kwestie gustu i kanony epok: NIE, NIE DA SIĘ. A już na pewno nie w taki sposób, że to ktoś decyduje o tym za nas. I ja rozumiem, że trzeba zapoznać uczniów z historią literatury - absolutnie w porządku. Ale niekoniecznie podchodzić do tych wszystkich dzieł i autorów jako do tworów idealnych, bo czegoś takiego nie ma - nie ma uniwersalnego ideału w żadnej dziedzinie sztuki. 

I dlaczego poloniści ciągle próbują nam wmówić, jaka to ponadczasowa, genialna, inteligentna, kunsztowna powieść? Czy to przypadkiem nie kolejna próba wtłoczenia w nasze mózgi ograniczającego schematu? Zanim poszłam do liceum, myślałam jeszcze, że matematyka różni się od polskiego - błąd. 

Sam fakt, że MUSZĘ coś przeczytać od razu mnie do tego zniechęca i sądzę, że tak ma większość z Was. I tu nie chodzi tylko o terminowość, bo z tym problemu nie mam. Mam problem z tym, że czytając lekturę wysilam się i próbuję wyciągnąć z każdego zdania jak najwięcej, zapamiętać jak najwięcej wydarzeń, jak najwięcej imion, jak najwięcej szczegółów i z tego wychodzi tylko jedno wielkie poplątanie, bo takie czytanie 
po pierwsze: okropnie męczy i zwykle nie daję rady przejść na raz przez więcej niż 40 stron, 
a po drugie: nie daje żadnej przyjemności, bo zastanawiam się tylko "o co nauczyciel może zapytać na pierwszej lekcji z <<Lalki>>".

Zwykle streszczenie mi wystarcza, na zasadzie podejścia do tego poważnie. Zrobię sobie jakieś notatki, wypiszę ważniejsze postaci i zrobię może jakiś plan wydarzeń, przeczytam interpretację jedną czy dwie (chociaż co smutne zwykle jest tylko jedna właściwa INTERPRETACJA MATURALNA...), prawdopodobnie zobaczę też czy może mietczynski nie dodał filmiku z "Jądrem ciemności" i poświęcę na to zdecydowanie mniej czasu niż gdybym miała męczyć całą książkę. I zapamiętam więcej. 
I wiem, wiem, tracę cały klimat, esencję powieści i blablabla, ale wydaje mi się, że nie ucierpię za bardzo omijając np. "Dziady" IV ("I jak ty chcesz zdać maturę bez przeczytania lektury z gwiazdką?!"). Oszczędzę sobie co najwyżej cierpień i zrobię więcej miejsca na lepsze książki. 

I w sumie nie będę pisać zakończenia bo chcę, żebyście przeczytali wszystko.

♡♡♡
Nie wierzę, że bloguje już cały rok - bardzo szybko minęło. Przede wszystkim nie żałuję, że zaczęłam oraz cieszę się, że nie zrezygnowałam. I chciałabym, żeby Księgoteka nadal rozwijała się tak prężnie, jak do tej pory.

25 komentarzy:

  1. Mnie najbardziej w lekturach szkolnych, a raczej naszym systemie edukacji irytuje zabijanie w nas kreatywności. Istnieje jedna poprawna interpretacja utworu, jest tylko jedna poprawna odpowiedź na pytanie- co autor miał na myśli oraz klucz odpowiedzi. I to na prawdę zniechęca do czytania, mnie swego czasu także zniechęcało. A w momencie, gdy sama uznam, że mam ochotę przeczytać którąś z lektur czuję przyjemność z jej czytania :)
    Pozdrawiam- strefawyobrazni.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, dokładnie. Czasem nawet wprost mówi się: Twoja interpretacja jest zła. Za co ja serdecznie takich nauczycieli polskiego pozdrawiam...

      Usuń
  2. Cieszę się, że w końcu ktoś napisał otwarcie o tym co myśli. Często, gdy mówię, że lubię czytać, ale nie przeczytałam jakiejś tam lektury spotykam się z dziwnymi spojrzeniami mówiącymi ,,ale jak to?''. Wszyscy zakładają, że każdy humanista czy książkoholik wszystkie lektury będzie miał w jednym paluszku, ale ja jeszcze takiego nie poznałam. Niektóre lektury można przeczytać z łatwością np. taka kilkustronowa ,,Kamizelka'', ale inne wymagają dużego poświęcenia. Często takie przymusowe czytanie kończy się tym, że zasypiam wykończona na kanapie...
    Gratuluje roczku na blogu!

    http://wielopasja.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również nie spotkałam jeszcze żadnego książkoholika, który z zapałem pochłaiałby wszystkie lektury ;)

      Usuń
  3. Takie zmuszanie każdego do czytania, nie wychodzi na dobre. A tym bardziej przekonywanie o wybitności danej książki. Może przez krytyków literackich została uznana, za dzieło. Jednak, jak wspomniałaś - nic idealne nie jest. A do tego każdy ma swój gust, w który niekoniecznie może wpasować się na przykład Lalka...
    No i wszystkiego najlepszego z okazji pierwszych urodzin! Życzę wielu następnych lat w blogosferze i wytrwałości w tym co robisz, bo robisz to świetnie!! :D
    Pozdrawiam
    secretsofbooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się z tobą.Niektóre lektury to istne zło.Nie da się tego czytać.Oczywiście są wyjątki np. ''Mały Książę'' ,czy ''Oskar i Pani Róża''.Nie lubię tej presji ze strony nauczyciela,że muszę to przeczytać.Bo np. mnie do tego nie ciągnie i się po prostu zmuszam i nie zyskuję z tego żadnych przyjemności. :)
    Pozdrawiam cieplutko!
    http://olalive-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsze "Cierpienia młodego Wertera"...

      Usuń
  5. Ja czytanie zaczęłam głównie dzięki lekturom i cieszę się, że poznałam je wszystkie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Śmieszy mnie to, że nauczyciele dziwią się, że uczniowie nie chcą czytać książek. Nawet ja jako czytelnik zamiast sięgnąć po lekturę, wolę dzień przed terminem przeczytać na szybko dobre streszczenie. Uważam, że lektury zwyczajnie odpychają i zniechęcają do czytania swoim dziwnym językiem, niezrozumiałą i nudną treścią. Niestety...Mają nam dać jakiś morał, ale powiedzmy szczerze, że jesteśmy ich czytaniem tak znudzeni, że nie chce nam się całkowicie nam tym myśleć...

    Pozdrawiam,
    http://miedzypolkami-ksiazki.blogspot.com/2016/05/malfetto-druzyna-rozy.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Zmuszanie do czytania lektur niestety przynosi odwrotny skutek....

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też nie czytam lektur. Mój wolny czas wolę poświęcić na inną książkę, która zdecydowanie bardziej mnie interesuje niż jakieś LEKTURY. Phi! I jeszcze jedna interpretacja wymyślona przez nie wiadomo kogo... (Swoją drogą, w wersjach roboczych również mam tekst poruszający sprawę lektur. Telepatia, haha! :P )

    Kochana, gratuluję Ci roku bloggowania! I życzę kolejnych roczków! Możesz być pewna, że ja z chęcią poczytam Twoje recenzje za dziesięć lat :)
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam w głowie jeszcze jeden, ale na razie nie mam czasu go napisać :((

      Usuń
  9. Uwielbiam czytać książki, ale lektur wprost nie znoszę! I tu nie chodzi o to, że książka jest zła, nie podoba mi się AŻ tak bardzo. Tu najwięcej odgrywa OBOWIĄZEK jej przeczytania. I to mnie najbardziej odrzuca. Bo własnie wtedy, czytając cokolwiek pod presją, nie można się skupić, zdania zlewają się w jedno i tak naprawdę można zacząć czytać od początku. Taka o syzyfowa praca bez sensu. Czasy się zmieniają i myślę, że niektóre lektury też powinny się zmienić. Może to coś da... Bo można się spierać "ta książka nic nie wnosi do XXI wieku", a ktoś się uprze,że tak i nic się nie poradzi.
    A tak zmieniając temat, GRATULACJE! Życzę Ci kolejnych lat blogowania, oby zawsze sprawiało Ci to przyjemność! :)
    Pozdrawiam serdecznie! ♥
    http://natalie-and-books.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja sobie wybierałam na początku roku lektury, które wiem, że mi się spodobają i tylko je czytałam. Było ich bardzo mało, bo mało jest naprawdę interesujących, które mogą przypaść do gustu osobom w młodym, szkolnym wieku.

    Życzę, by każdy dzień przynosił w blogowaniu nowe sukcesy i oby Twój "staż" był jeszcze dłuższy! Wszystkiego dobrego :)


    www.zksiazkadolozka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Akurat "Dziady" i okres romantyzmu uwielbiam, a każdy dramat czytałam z naprawdę dużym zainteresowaniem. Niestety przebrnięcie przez "Lalkę" i doprowadzającą mnie do granic wytrzymałości Izabelę Łęcką, to był istny koszmar. Tak więc w pewnym momencie przestałam czytać lektury, na które marnowałam czas i sięgałam po dobre opracowania, które czytałam ze zrozumieniem. Ze wszystkich kartkówek z lektur dostawałam same czwórki i piątki (a osoby, które przeczytały całość miały przeważnie gorsze oceny). Maturę pisemną zdałam na 99 %, a ustną na 100 %, a w 3 klasie liceum nie przeczytałam nawet jedne lektury, więc jak widać naprawdę można to zrobić :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie zupełnie na odwrót! "Lalkę" w 700-stronowym wydaniu pochłonęłam szybciuteńko, a przez "Dziady" nie odważyłam się nawet przejść do końca, tak samo przez "Kordiana", więc gusta gusta gusta ;)

      PS JAK MOŻNA MIEĆ 100% NA USTNEJ :c

      Usuń
  12. W gimnazjum i liceum przeczytałam wszystkie lektury bez... "Krzyżaków" i "Potopu". Nie do przebrnięcia (dla mnie), mimo że właśnie kończę filologię polską. Z tymi lekturami to jest tak, że warto je znać ze względu na różne kulturowe odniesienia (już nie tylko w rozmowach, ale także w innych gatunkach sztuki). Nie uważam, że wszystkie są warte uwagi, ba, wymieniłabym wiele, których w kanonie brakuje (sprawdź "Dzieciństwo w pasiakach", o którym wczoraj pisałam).
    Złotym środkiem byłoby chyba nie narzucanie gotowej listy lektur, a danie wyboru polonistom, aby w ramach konkretnych zagadnień (np. bohater romantyczny) dobrali lektury według własnego (i klasy) uznania. Tylko do tego trzeba by było zrezygnować z klucza maturalnego, co byłoby niewygodne dla sprawdzających matury - musieliby wczytywać się w argumenty i tok myślenia maturzysty, zamiast wpisywać punkty za odpowiednie sformułowania (bo ponoć są i tacy, którzy muszą mieć słowo w słowo jak jest w kluczu maturalnym, aby przyznać punkt). Tak zdaje się było dawniej, przy starej maturze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łatwiej, cyz raczej "lżej" dla uczniów na pewno. Tak samo i dla nauczycieli uczących. Dla sprawdzających, jak mówisz, niekoniecznie. Chociaż teraz też jest tak, że poza podstawą programową, który każdy musi zrealizować (np. "Dziady", "Kordian", "Antygona"), to nauczyciele manewrują miedzy dziełami literackimi jakiegoś konkretnego autora danej epoki lub nawet są wymienni autorzy.

      Usuń
  13. Ja tam jestem zdania, że powinno się wprowadzić reformę w lekturach. Powiedzmy, że każdy uczeń rocznie czyta 10 wybranych przez samego siebie książek (wychodzi jedna na miesiąc), które opracowuje pisemnie jako zaliczenie. Tyle. Ostatnią lekturę przeczytałem gdzieś w gimnazjum (czyli dobre 8-9 lat temu), a i wcześniej to było średnio z tym czytaniem u mnie - większości nie ruszyłem, a jak już ruszyłem to przeczytałem kilkanaście stron i na tym się kończyło. Na studiach podobnie. Przeczytałem gdzieś tak z 1/4 Pani Bovary i połowę Chama Orzeszkowej. Jedynie Mistrza i Małgorzatę w całości, ale "męczyłem" trzy i pół tygodnia (bo w sumie termin oddania licencjatu gonił).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również jestem bardzo za! Sama też to sobie wymyśliłam - taka prywatna utopia i nadal mam nikłą nadzieję, że kiedyś się spełni. Chociaż nie jestem zdania, że obowiązkowe lektury trzeba całkowicie wykasować, a to z tego powodu, że wiem, jak wielką rolę odgrywają teksty moralizujące na etapie wczesnej edukacji (psychologiczne skrzywienie zawodowe). Dzieciom powinno się dawać książki propagujące uczciwą pracę, ambicję czy np. pewność siebie. Zamiast powiedzmy "Chłopców z placu broni", którzy oczywiście bardzo mi się podobali, ale, nie oszukujmy się, co to za idea "przyjaźń ważniejsza niż zdrowie". A potem rośnie kolejne pokolenie ludzi, którzy nie umieją zadbać o siebie, nie wiedzą czego w życiu chcą, bo są zajeci spełnieniem potrzeb innych. [Chyba napisze oddzielny post...]

      Usuń
    2. Z Chłopcami... to jest ciężka sprawa. Twoje wnioski po lekturze to właśnie wspomniane "przyjaźń ważniejsza od zdrowia", a jakie były moje - kompletnie nie pamiętam. Pamiętam tylko, że mi się ta książka strasznie podobała. Ja bym zostawił, bo w tej czwartej klasie to rzadkością chyba jednak są takie interpretacje jak Twoja :D Co do ostatniego zdania to mam odmienne poglądy - wydaje mi się, że ludzie teraz jednak bardziej dążą do tego żeby mieć lepiej od innych niż innym pomagać :)

      Usuń
    3. W czwartej klasie nie interpretuje się nawet książek rozmawia się głównie o fabule. Tak samo jak nie interpretuje się nigdy bajek, po prostu się je dziedzom czteroletnim czyta. A jednak umoralniają i edukują - taką mają funkcję i badania potwierdziły, że ta funkcja DZIAŁA. Więc wniosek, że dzieci same podświadomie, nawet bez wskazówek od dorosłych potrafią się domyślić idei zawartych w jakimś tekście. Zauważają, co autor przedstawia jako dobre, a co jako złe i na podstawie tego wyrabiają sobie pogląd na świat.
      Masz rację i nie masz racji bo to wszytstko zalezy od osobowości, otoczenia, majątku, wychowania, genetyki, WSZYSTKIEGO. Ale smuci mnie zarówno postawa MÓJ-MOJE-DLA-MNIE jak i DAJ-JA-CI-POMOGĘ (zauważyć paradoks w drugim typie)

      Usuń
  14. Większość lektur to też było dla mnie najgorszym koszmarem ;/ Bez sensu, że szkoły same nie mogą ustalać, co uczniowie powinni czytać, przecież jest wiele książek, które są pouczające, wymagają analizy, a które młodzież chętnie by do nich zajrzała...
    Aczkolwiek nie wszystkie lektury były dla mnie tragedią. Dzięki "Zbrodni i karze" pokochała Dostojewskiego, a w "Quo vadis" po prostu się zakochałam, tak dokładnie! Wszyscy na mnie zawsze patrzą z ukosa kiedy to mówię :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Ha, ha, ha. Zgadnij, kto miał IV część Dziadów na maturze.


    Zgadłaś.


    Ale to przynajmniej było nieogwiazdkowane, tyle dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziadów nie lubię bo nie lubię, ale maturkę napisałabym pro, bo przez to, ze ich tak nie lubię (jak całego Mickiewicza) to mega dobrze wszystko pamiętam. Konteksty, odwołania, interpretacje, biografie - perfect. Więc może dałabym trochę shady rozprawkę, ale w każdym razie rzeczową ;)

      Usuń

Wszystkie komentarze czytam i w miarę możliwości odpowiadam :)