13 czerwca, 2016

Morderstwo i cała reszta _ Marta Reich

Czy tylko ja mam wrażenie, że ostatnio panuje jakiś wielki szał na kryminały, który mnie omija? Czyżby wszechobecne NA i YA znalazły godnego siebie konkurenta w postaci mrocznych historii o trupach w szafie, znalezionych na ulicy strzykawkach i niedoszłych samobójcach? 
Gatunek być może kontrowersyjny, ale dający wielkie pole do popisu - sęk w tym, żeby to pole wykorzystać dobrze. Co najmniej dobrze. A ostatnio coraz więcej autorów czuje się na siłach, aby zmierzyć się z potęgą kryminału. Marta Reich postanowiła zasilić armię tychże, a jakie tego skutki - dalej.

Historia jak historia - jest zabójstwo, jest ofiara i jest detektyw, nie ma natomiast sprawcy. W grę wchodzą wielkie pieniądze, a już z tą jedną informacją można wykreować milion możliwych scenariuszy. Główna bohaterka, dziennikarka a.k.a. śledczy-na-własną-rękę również, eufemizując, odstaje nieco od wzoru przeciętnego Polaka, zwłaszcza w kwestii finansowej. Ma pieniądze i dobrą pracę, toteż może sobie pozwolić na niecodzienne urozmaicenie, gdyby jej np. przyszło do głowy tropienie nieobliczalnego mordercy, bo w sumie czemu nie - pisanie o bankietach i wystawach w końcu się nudzi, trzeba sobie jakoś życie udziwnić. Kto bogatemu zabroni. 

"Kto bogatemu zabroni" to, moim zdaniem, drugie dno tej książki, taki podtekst, który na dobrą sprawę wyszedł całkiem całkiem. To nie tak, że autorka ośmiesza bogatych i niemi gardzi, ale też ich nie wywyższa, oni po prostu są i spoko, bo to wszystko, co się z nimi dzieje wydaje się tak bardzo zwykłe i codzienne, że momentami zapominałam, iż czytam o zbrodni. Gdzieś tam kawka w biegu, między rozmową z takim to a takim podejrzanym, w tle przeszklone wieżowce, między którymi dochodzi do tragicznych bójek i rozrachunków. 
W ogóle to w tej wizji pudrowanego bogactwa urzekło mnie najbardziej skontrastowanie jej z szarym półświatkiem. Podziemiem, w którym nie liczy się ile masz pieniędzy, a jak szybko potrafisz uciekać i ile masz w sobie zimnej krwi. Walka o przetrwanie oraz niepewność każdego dnia tworzą ten podejrzany klimacik, a przede wszystkim - wrażenie zamglenia i rozmycia, ciągłej niejasności. 

Nie zaczęłam od tego, co w kryminale najważniejsze, ale już się poprawiam. Intryga skonstruowana niemal wzorcowo. Cały arsenał chwytów niezbędnych dla pisarza kryminałów, został wyczyszczony przez autorkę do cna. Typowy, zwłaszcza dla mistrzów plot twistów, foreshadowing - rzucanie "cieni", które mają być wskazówkami dla czytelnika, jednak nigdy nie ujawniać zbyt wiele, miał w "Morderstwie i całej reszcie" dość duże znaczenie. Bawiłam się przednio w organizowaniu, reorganizowaniu, szufladkowaniu, wertowaniu, analizowaniu, łączeniu i interpretowaniu tropów. Red herring, czyli zabawa w kotka i myszkę - wiem, że wiesz, że ja wiem i tak w kółko, spiralę, labirynt. Domyślasz się, ale przecież nie wiesz do końca. Bohaterowie bawią się Tobą, ale jakimś cudem Cię to nie irytuje - raczej zaskakuje, zajmuje i nie pozwala spać, dopóki nie dowiesz się prawdy. Kocham to w kryminałach, bo po takich niepozornych niuansikach poznaję dobry plot. 

Jakbym się nie starała, nie zetrę jednak niemiłego wrażenia, jakie mi zostało po przeczytaniu książki. Męczyłam się i to do tego stopnia, że MIMO OGROMNEJ CIEKAWOŚCI, nie mogłam, po prostu nie mogłam nie przewinąć 5, 10, 30 stron do przodu. Smutne to, że za każdym razem okazywało się, że nic nie traciłam, bo tak właśnie autorka potrafiła wycofać napięcie i zretardować (co to za słowo w ogóle) akcję, że serce boli. A więc w tych wszystkich ominiętych stronach zawarte zostały rozmyślania głównej bohaterki, cała historia głównej bohaterki oraz nic nie wnoszące rozmowy głównej bohaterki. W którymś momencie zaczęłam ostro podejrzewać, że Pola była mocno wzorowana na samej Marcie Reich, bo to zwykle autorzy, którzy piszą książkę o "ukrytym sobie" mają tendencję do mocnej dysproporcji między kwestią bohatera a kwestią akcji. Ale to akurat nie ma znaczenia, fakt pozostaje faktem - nadal mnie to denerwuje. 
Dialogi i rozmyślania to w gruncie rzeczy to samo, niestety często informacje były po prostu powtarzane po kilka razy, jakby autorka miała swoich czytelników za przygłupów. Kochani autorzy, nie trzeba nam powtarzać 10 razy, dziękuję. 
Natomiast cała ta historia i życie prywatne Poli to jedna wielka pomyłka. Jakieś akcje miłosne sprzed kilkunastu lat i sytuacje ze znajomymi znajomych blblbalblabla nic nie wnoszą do właściwej akcji, jedynie wytrącają z rytmu, zatrzymują bieg wydarzeń i są nudne. Tyle w temacie. Poleciłabym wyrzucić te 30% powieści i świat stanie się lepszy. 

"Morderstwo i cała reszta" do najkrótszych powieści nie należy. Czyta się dość szybko (pomijając 30% tekstu ;) ), natomiast ilość takich związanych z fabułą i istotnych informacji zmieściłaby się w zdecydowanie mniejszej objętości. Takie powtarzanie jak do przygłupa i sztuczne wpychanie pobocznych wątków nie wnosi nic dobrego, a już na pewno nie podwyższa wartości pozycji. 

MORDERSTWO - intryga i jej fenomenalne tło - genialne. CAŁA RESZTA - zaprzeszłe sensacje miłosne oraz puste dialogi - niekoniecznie. Mimo tej całej reszty, polecam, bo dla morderstwa warto.


Dziękuję wydawnictwu Oficynka za możliwość przeczytania :)

8 komentarzy:

  1. To chyba nie jest książka dla mnie ;) pozdrawiam :)
    http://reading-mylove.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Strasznie mnie ta książka ciekawi i pewnie się niedługo skuszę na zakup. A słowo zretardować można pominąć używając innego - opóźnić. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem, że można, ale po co skoro to ja :))

      Usuń
  3. Słyszałam wiele na temat tej książki,ale nie jestem przekonana,czy chcę ją przeczytać.Lubię polskich autorów,lecz zawsze mam jakieś obawy.
    Pozdrawiam cieplutko!
    http://olalive-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Zetknełam się już z tym tytułem i najwyraźniej nie ma co żałować, że przeszłam bokiem.
    Pozdrawiam i zapraszam!
    http://heavynbook.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Słyszałam o tej książce różne opinie, ale i tak chcę ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jednak się wstrzymam :(
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie, na nową recenzję,
    Isabelle West
    Z książkami przy kawie

    OdpowiedzUsuń
  7. Myślę, że mimo tych pustych dialogów mogłabym się skusić. ;)

    OdpowiedzUsuń

Wszystkie komentarze czytam i w miarę możliwości odpowiadam :)