17 lipca, 2016

[BARDZO WAŻNE RZECZY] Niszczę książki 1.2.

Do poprzedniej części odsyłam → tutaj
Bez wstępu. Lecimy. 


Komu pożyczać?
(Wercia jak ci idzie "Całkiem zabawna historia"? xd)
Dużo osób, które nałogowo czytają książki (cześć) ma obawy przed oddaniem swoich dzieciątek w obce ręce bo się boją np., że pozycja wróci uszkodzona (lub nie wróci w ogóle) albo po prostu lubią mieć wszystkie swoje dzieciątka przy sobie, otaczać się nimi, dbać o nie i pilnować. I to nie jestem ja, bo połowa mojego literackiego posagu wędruje po Polsce, czasem wraca, czasem nie, ale mnie to cieszy, bo naprawdę fajnie jest czytać książkę, którą czytały inne oczy, trzymały inne ręce, potem taką wyczytaną już ze dwa razy książkę możesz oddać oczom i rękom trzecim, czwartym, piątym. Przeczytałeś/-aś dobrą książkę - dzielisz się nią z dobrymi ludźmi, na tym to polega. Tak można poznać więcej fajnych książek (i więcej, i więcej, i więcej). Więc - pożyczać każdemu, kto ma zamiar zrobić z niej jedyny słuszny użytek, czyli przeczytać. 

BookTour
Bardzo fajna sprawa jest z BookTourem (obiecuję, że sama zorganizuje, ale najwcześniej po wakacjach), bo książeczka wędruje po Polsce i przy 7. czytelniku wygląda jakby ktoś próbował nią bronić się przed atakiem niedźwiedzia, aczkolwiek miło jest widzieć, co zauważają inni przy lekturze, jakie cytaty zaznaczają, co ich denerwuje, a co zachwyca. Książki BookTourowe wręcz wymagają ostentacyjnego używania. 

Niechcący...
Mnie to zawsze zastanawia, bo są tacy ludzie, którzy czego się nie dotkną - zniszczą. Kwestia szanowania rzeczy itp., wiem, tylko że naprawdę niektórzy mają w sobie zadziwiająco  mocną destrukcyjną siłę. I tutaj znowu - to nie jestem ja, chociaż zdarzają mi się sytuacje takie jak: czytałam sobie książkę w wannie i ją upuściłam. I tyle, zanurzyła się prawie cała, ale żyje i ma się dobrze - trudno. Albo: chciałam przewrócić na kolejną stronę i tak jakoś wyszło, że podarłam kartkę (tylko do połowy, więc nie jest źle...). I nie zaczęłam rozpaczać, że ojejciu co teraz, o nie nie nie, zniszczyłam książeczkę, w zasadzie to się nie przejęłam i czytałam dalej. I proszę Was - nie wpadajcie w panikę, jeśli coś takiego Wam się stanie. Wpadajcie w panikę, jeśli to nie Wasza książka i wiecie, że będziecie mieć przypał za takie coś. 
Przy okazji - sporo moich lektur jest na którejś tam stronie zachlapana kawą / herbatą - mój znak rozpoznawczy. 

Podoba mi się ta seria, pisałabym dalej :))

20 komentarzy:

  1. Książki to przecież rzeczy, a nie świętość. Są po to, by ich używać i z nich korzystać :D W booktourach udziału nie mam zamiaru brać, bo ze mnie leń, ale pożyczać mogę (to, że mało kto chce - to inna sprawa). Poza tym już co najmniej 10-15 sztuk oddałam do biblioteki, bo leżały u mnie, kurzyły się, a nie miałam jak ich sprzedać (miały pieczątki + były podniszczone, więc grosze bym za nie dostała, a to były na tyle słabe pozycje, że nawet nie chciałam na nie patrzeć xd).
    A że książka się może zniszczyć przypadkiem... normalna sprawa :D
    drewniany-most.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakoś idzie do końca wakacji chyba ją skończę, ale jest cała, piękna i nie zniszczona, więc luz :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie sądziłam, że tak źle wyglądają książki Book Tourowe, ale niedługo sama się przekonam, bo zapisałam się do swojego pierwszego w życiu Book Touru i uwaga, jestem dopiero dziesiąta! Żałuje, że cię nie znam, bo wtedy pożyczałabym książki na okrągło ;D PS. Mi bardzo podoba się ta seria więc jak najbardziej możesz kontynuować :) PS2. Widziałam twoje postanowienia na 2016 w tym przeczytanie książki po angielsku, polecam ci sięgnąć po ,,November9'' Hoover. Z tego co wiem nie czytałaś nic tej autorki, ale jeśli lubisz czasami poczytać romans z niesztampową fabułą to ta pozycja może być zbawieniem.

    Pozdrawia Dominika z Wielopasja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem bardzo chetna do pożyczania, więc jeśli przebywasz w okolicach Wwy to zapraszam :))
      W takim razie zapisze gdzieś sobie i spróbuję znaleźć, dzięki! :)

      Usuń
    2. Niestety jestem prawie na drugim końcu Polski (Wrocław), ale dzięki :)

      Usuń
    3. O, fajnie mam znajomą spod Wrocławia :)

      Usuń
  4. A ja nie lubię pożyczać książek, bo zazwyczaj muszę się prosić żeby ktoś mi je oddał. :/ a niestety dużo książek już do mnie nie wróciło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, ale mam dokładnie tak samo :(

      Usuń
  5. Cóż, ja zaprzestałam pożyczania dalszym znajomym od kiedy jedna seria książek do mnie nie wróciła, a druga wróciła upaprana szminką, kawą i kto wie czym jeszcze, z pozaginanymi kartkami i uszkodzoną okładką. Oczywiście losowe uszkodzenia nie budzą we mnie złości, ale gdy ktoś ewidentnie nie szanuje mojej własności to ja mu jej nie udostępniam.
    Fajna seria postów ;)
    Pozdrawiam,
    Kochamy Książki

    OdpowiedzUsuń
  6. To może ja opowiem swoją historię... :P
    Cztery lata temu pożyczyłam od przyjaciółki książkę - czwartą część Percy`ego Jackosona. Włożyłam raz tę książkę do plecaka, pech chciał, że sok, który również był w torbie, był źle zamknięty i zalał lekturę - w szczególności ucierpiała zewnętrzna strona okładki. Zostały brzydkie plamy, których nie wiedziałam jak się pozbyć. Panika! To słowo pasuje idealnie. Próbowałam uratować tę książkę. I faktycznie wyglądała nieco estetyczniej. Mimo to okropnie bałam się podejść do właścicielki i oddać jej tę książkę. W końcu się przełamałam i wręczyłam jej poturbowany egzemplarz, i nic nie powiedziała. Przyjęła to ze spokojem, wybaczyła i uznała, że przecież każdemu może się to zdarzyć, a już na pewno nie zrobiłam tego specjalnie.:) Od tego momentu zrozumiałam, że książka to nie jest rzecz święta i jeżeli ktoś ją skrzywdzi - nic się nie dzieje, bo to tylko skrawek papieru, którego i tak dalej można czytać. Chociaż staram się jak mogę, by jednak książka wyglądała porządnie, kiedy ją przeczytam - to drobne zabrudzenia, ba! nawet złamane grzbiety to nie jest tragedia!

    OdpowiedzUsuń
  7. Staram się nie niszczyć książek, ale jak już mi się zdarzy, nie robię z tego problemu. Swoje książki pożyczam jednak tylko osobom, co do których mam pewność, że mi je zwrócą. Straciłam już zbyt wiele książek, pożyczając je wszystkim, którzy o to poprosili.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja zawsze pożyczam książki. Ale nie wędrują one po całej Polsce, pożyczam je tylko w zaufanym gronie. Niestety aż tak wyluzowana nie jestem jeśli chodzi o moje zdobycze. Pierwszy raz dopiero zorganizowałam Book Tour, ale na razie nie ma chętnych, więc nie wiem czy cieszyć się czy płakać?
    Ale sama uwielbiam brać udział w takich akcjach! Ja zawsze czytam w terminie i od razu odsyłam, ale niestety dwa razy spotkałam się z sytuacją, gdy książka zaginęła.
    Ja o książki dbam, jednak nie wyglądają one na nowe, noszą ślady użytkowana, ponieważ wszystkie noszę w torbie- a wiadomo, w takich miejscach często się niszczą. Raz wylało mi się tam picie, a pech chciał, że miałam akurat książkę pożyczoną, więc ją po prostu odkupiłam.

    Pozdrawiam,
    Klaudia z www.zksiazkadolozka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Przyznaję, że nie lubię pożyczać, jeśli nie mam pewności, że książka do mnie wróci. Nie obawiam się o zniszczenia, bo to jednak tylko książka, ale jeśli coś pożyczam, to chcę to z powrotem i już.
    BookToury obserwuję z zaciekawieniem, ale sama nie organizuję i nie biorę udziału (brak czasu/chęci na czytanie książki w danym momencie, a przecież zaraz trzeba ją wysłać dalej). Choć możliwe, że będę chciała zorganizować.
    Przypadkowe zniszczenia to moja specjalność, zresztą nie tylko książek. Tu się coś w torbie stanie, tu się potknę i coś się stanie, tu niechcący zepchnę i katastrofa gotowa. Nie celowo, ale jakoś tak niestety wychodzi...

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja czekam aż wyrazisz swoje zdanie na temat łamania grzbietów. :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo lubię książki booktour'owe. Kilka już takich u siebie miałam, niestety zawsze byłam tak mniej więcej an początku stawki, więc książki były jeszcze w całkiem dobrym stanie :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. może i jestem dziwna, ale ja po prostu nienawidzę pożyczać swoich książek... innym. jeżeli ktoś mi się o to spyta, zaręczam że zawsze wymyślę jakąś zgrabną wymówkę pod tytułem: dałam cioci, jeszcze czytam, zgubiłam. takam dzika. jak czytam z kolei, to zawsze uważam żeby nie zepsuć brzegów, zeby nie ubrudzić czymś i w ogóle. jasne, rozumiem ideę czytania jako przyjemności, ale ja jestem wzrokowcem i lubię miec i zadbane egzemplarze:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ostatnio powoli przełamuję się do pożyczania książek i jak na razie są całe, może to dlatego, że uprzedzam dość stanowczo, że jak cała nie wróci, to odkupią xD
    Pozdrawiam
    http://bookparadisebynatalia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja mam do tego takie podejście - Książki, które są TWOJE są dla CIEBIE. Kupiłeś je, hello!
    Są TWOJE. Nie rozumiem wielu ludzi, którzy oburzają się, kiedy widzą zniszczoną książkę. No, jeśli pożyczasz ją od kogoś, starasz się o nią dbać, bo to naturalne. Ktoś może mieć inne podejście niż ty.
    Książka nie jest świętością. Hej, co z tego, że coś się na nią wyleje, okładka się zagnie, a strona pobrudzi.
    Chodzi o historię, która jest na tych kartach, prawda?
    Świetna seria, kontynuuj ją! Bardzo ciekawie piszesz :D
    Pozdrawiam Cię gorąco,
    Isabelle West
    Z książkami przy kawie

    OdpowiedzUsuń
  15. Mi jeszcze żadna pozycja nie wróciła nieoddana. Gdyby stało się inaczej, wierciłabym temu, co pożyczył, dziurę w brzuchu :D
    Z kartkami też mi się czasami zdarza... tak niechcący, ale nadal da się książkę czytać nawet z tą przerwaną kartka. Jeśli książki są moje, to w sumie mogę z nimi robić, co mi się żywnie podoba, a jeśli są od kogoś, to po prostu ostrzegam przy oddawaniu, że coś się stało.
    Pozdrawiam
    Tutti
    MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń

Wszystkie komentarze czytam i w miarę możliwości odpowiadam :)