21 lipca, 2016

Miasto Kości _ Cassandra Clare

Wampiry, demony, anioły raj dla nastolatek.



Trylogia z Darów Anioła, bardzo popularna na rynku literackim, to po prostu młodzieżówka i ciężko napisać mi cokolwiek poza tym. Mogę rozwinąć, chyba raczej dla zasady niż z poczucia obowiązku, bo myślę, że każdy się orientuje na czym typowa młodzieżówka tych czasów polega (to się stanie niedługo utartym związkiem wyrazowym, który wszystko wytłumaczy, uwierzcie... #tmtc). Trójka przyjaciół lub jeszcze nie-przyjaciół, koniecznie dziewczyna, chłopak i chłopak, zostaje bez swojej zgody wciągnięta w niesamowitą przygodę życia, która nie ma nic wspólnego z realizmem. Gdzieś w tle, niby przy okazji, toczy się wątek miłosny: dziewczyna traktuje jednego chłopaka (tego spokojnego, mądrego i inteligentnego) jak kolegę / przyjaciela, a drugiego chłopaka (tego przystojnego, silnego, niegrzecznego) jak chłopaka. Chłopak numer dwa zawraca jej w głowie, a ona, szesnastolatka, szalenie zakochana, nie zauważa, że chłopak numer jeden wzdycha do niej skrycie od paru lat. 

To wszyscy znamy na pamięć i prawie do końca fabuła przebiega bezbłędnie, zgodnie z planem., bez zarzutu i bez zaskoczenia. Prawie, ponieważ w ostatnich rozdziałach Cassandra Clare jednak zbacza z wydeptanego szlaku i robi całkiem niczego sobie plot twist, który ktoś mi zaspoilerował (Ancia), ale mimo wszystko się jarałam. Kto z Was wie, o co chodzi - napiszcie w komentarzu, ale tak pocichutku, żeby nikt, kto nie powinien, się nie dowiedział :)

Szczerze mówiąc, do tej recenzji podchodzę z bardzo dużą niechęcią (czy bardzo widać, że piszę ją na siłę? :c), ponieważ nie mam do powiedzenia nic odkrywczego. To, bez czego powieść nie ruszy (nawet jeśli ma najlepszą na świecie fabułę) to umiejętność zaciekawienia czytelnika, wyczarowania świata słowami. Clare poradziła sobie z tym przyzwoicie, ale z wielkim wysiłkiem. Niektóre dialogi wydawały się być wymuszone i bardzo sztuczne z mnóstwem utartych fraz, które nijak nie świadczą o talencie pisarskim. W ogóle znaczna część tekstu to dialogi, często do niczego nieprowadzące. 

Oczekiwania miałam, wydaje mi się, niezbyt wysokie, a i tak się zawiodłam - książka naiwna, przewidywalna i nudna, z zalet mogę jedynie wymienić dobry plot twist na końcu powieści, który mnie prawie zachęcił do przeczytania drugiej części (w bardzo dalszej przyszłości). Nie ma co liczyć na wielowymiarowych i interesujących bohaterów, magię świata przedstawionego, zabójczy styl pisania, czy oryginalność. Serio: jeśli macie jakiekolwiek wymagania co do książki i nie bawią Was grafomańskie zapędy amerykańskich autoreczek, to nie bierzcie "Miasta kości" do rąk, bo to będzie jedynie strata czasu. 


16 komentarzy:

  1. Obejrzałam film i to mi w zupełności wystarczy. Kompletnie nie ciągnie mnie do książek tego typu. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi osobiście książka się podobała choć czytałam ją 5-6 lat temu, na samym początku serii. Bardzo mi się podobała, zakończenie mocno mnie zaskoczyło i skołowało. Dziś uważam że może nie jest to arcydzieło ale czyta się przyjemnie. :)

    Pozdrawiam!
    Podróże w książki

    OdpowiedzUsuń
  3. Książki nie czytałam ale jakoś nie jest mi z tego powodu źle :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Miasto kości czytała po raz pierwszy już bardzo dawno, gdy zaczynałam swoją przygodę z ksiażkami. Wówczas w moim słowniku nie było takiego pojęci, jak utarty schemat, bo nawet nie wiedziałam na czym on w młodzieżówkach w ogóle polega. Dlatego byłam po prostu zachwycona ta książką i nie widziałam tam nic, co mogłoby się komuś nie spodobać. Przypuszczam, że gdybym teraz zaczęła swoją przygodę z DA, to moje spojrzenie na całą serię uległoby dużej zmianie...
    Pozdrawiam
    secretsofbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Pamiętam, jak bardzo byłam napalona na tę książkę! No szok po prostu! Wszyscy zachwalali, mnie się ekranizacja podobała - cud, miód!
    I w końcu biorę w swe łapki pierwszy tom.. i katastrofa :/
    Widać, za długo się motywowałam do tej historii. Pewnie jakbym miała 13-15 lat, oszalałabym na jej punkcie. A że miałam 20... już gorzej :/

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja w tej książce jestem zakochana! :)
    Przeczytałam wszystkie tomy i szczerze - bardzo mi się podobały. Nie są może jakieś wybitne, ale mają w sobie to coś, co zachwyca czytelnika... I z własnego doświadczenia wiem, że książka podobała się wielu osobom.
    Tak, widać, że piszesz na siłę :)
    Może powinnaś przeczytać coś nieco poważniejszego? Bo w dzisiejszych czasach połowa literatury na rynku wydawniczym to właśnie, jak to ujęłaś, #tmtc.
    Może masz duże wymagania, a może faktycznie coś w tej serii nie grało, ale uważam, że powinnaś podać więcej argumentów, dla których ta książka jest tak zła. Może pisałaś to na siłę, ale radziłabym zrobić to przejrzyściej i schludniej. Naprawdę nie chcę Cię urazić, broń Boże, ale niektóre potoczne sformułowania po prostu nie powinny się tutaj znaleźć. Rozumiem, że pisanie na siłę jest trudne, ale mogłaś ująć to bardziej obrazowo, nawet jeśli książka to #tmtc.
    Widzę potencjał w Twoim blogu, naprawdę. Umiesz zaciekawić czytelnika, jednak jeśli coś krytykujesz, rób to profesjonalnie ;)
    Mnie osobiście świat pani Clare zauroczył, chociaż czytałam serię, będąc w gimnazjum. I mała rada do ludzi: Nie zrażajcie się, bo "Dary Anioła" to dobra książka. Po prostu opinie są podzielone. :) Może znajdziecie się w gronie Shadowhunters? :D
    Recenzja ciekawa, naprawdę! :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja jeszcze tej serii nie czytałam, ale obawiam się że właśnie może być tak przewidywalna i banalna jak pierwszy tom. Ale może kiedyś jednak zaryzykuje ;) Chociaż będę to robiła na własną odpowiedzialność :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja jestem "młodzieżą", więc ta powieść mnie wręcz zachwyciła. Muszę jednak przyznać, że język Clare jest troszkę... drewniany. Jednak mimo to uwielbiam jej książki! Całkiem przyjemne odstresowywacze i tyle :)

    Pozdrawiam
    Kasia z bloga KsiążkoholizmPostępujący

    OdpowiedzUsuń
  9. Pamiętam, że dawniej byłam wręcz zakochana w tej serii... ale wtedy zaczynałam przygodę z czytaniem więc wszystko po co sięgałam było ah oh i eh! Druga sprawa to plagiat Cassandry Clare, stwierdziłam, że nie tknę jej książek... co jak co, ale plagiatu się brzydzę.
    Nominowałam Cię do LBA! Szczegóły tutaj:
    http://sleepwithbook.blogspot.com/2016/07/liebster-blog-award-3.html

    OdpowiedzUsuń
  10. A mnie Miasto Kości bardzo się podobało. W sumie to jest moja ulubiona seria :D Dialogi to rzecz, która w książkach Cassie podoba mi się najbardziej - były zabawne, czasem chamskie a czasem ironiczne. Autorka ma ode mnie ogromnego plusa za to, że nie było czegoś w stylu: "omg kocham cie" "lol ja cie też".
    Chociaż jakby się tak dłużej zastanowić, to gdybym całe Dary Anioła zaczytała czytać teraz, a nie jeszcze w podstawówce, to raczej nie uwielbiałabym ich tak bardzo. #tmtc to bardzo dobre określenie :D
    Buziaki, Lunatyczka

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie czytałam i raczej nie zamierzam tego zmienić. Młodzieżówki odstraszają mnie właśnie przewidywalną fabułą, a Twoja recenzja tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że "Miasto kości" to kolejna młodzieżowa, schematyczna historia.
    Pozdrawiam serdecznie- strefawyobrazni.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Osobiście uwielbiam cały cykl Darów Anioła, ale wiadomo, że każdy ma inny gust :)
    Doskonale znam Twój ból, ten sam spoiler dostałam od swojej koleżanki, która przez dłuugi czas namawiała mnie do sięgnięcie po pierwszy tom cyklu :)

    Pozdrawiam i zapraszam:
    http://1carlsky.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja kocham cykl Darów, prócz 5częsci, która jest tak jakby naciągana, bez pomysłu.
    Może kiedyś zmienisz zdanie :D
    Pozdrawiam
    http://bookparadisebynatalia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. A mi ta książka się podobała, naprawdę dobrze się przy niej bawiłam :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Serio, to ja Ci zaspojerowałam??? RIP
    Czasami mam ochotę przeczytać całe "Dary Anioła" od początku, ale z drugiej strony boję się, że teraz seria straciłaby dla mnie ten urok i może odebrałabym ją tak jak Ty. Chociaż z drugiej strony jestem takim bachorem, że dla mnie nic mogłoby się nie zmienić :~)
    Ale "Diabelskie maszyny" (też Clare) to seria dwa razy lepsza tbh, kiedyś kiedyś powinnaś jej spróbować.

    OdpowiedzUsuń
  16. Czytałam tą serię dość dawno temu (a wlaściwie ostatni tom jeszcze przede mną), ale wtedy ją uwielbiałam. Trzeba ktoregoś dnia sobie ją odświeżyć i przekonać się, czy tak samo o niej myślę;)

    gabxreadsbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Wszystkie komentarze czytam i w miarę możliwości odpowiadam :)