22 października, 2016

Zdmuchnęła mnie ta jesień całkiem

Jak kocha to wróci, więc jestem znowu, elo.
Nie obiecuję, ze teraz będę na zawsze, na bieżąco, na zawołanie i na co dzień, bo wiem, że nie. Nie czujcie się obrażeni, jakbyście mi płacili pewnie miałabym większą motywację i znalazłabym nawet trochę więcej czasu na Księgotekę, ale tak nie jest. W związku z tym przepraszam za długą przerwę i z góry jeszcze za kolejne. 

Wszyscy piszą o jesieni, to ja może też, o ile Wam się nie znudziło. 


Po pierwsze to przestańcie narzekać na pogodę i zacznijcie się nią cieszyć, bo nie ma nic piękniejszego, niż to chłodne powietrze, które już prawie prawie pachnie zimą (właściwie to tylko rankiem) i daje taki przedsmak, preludium do białych dni. Nie jęczcie, że macie rozmazany makijaż, napuszone włosy i przemoknięte skarpetki. Spójrzcie w lustro i się z tego śmiejcie, bo połowa ludzi na ulicy wygląda jak panda po dzikim seksie. Lustro znajdziecie może w ciepłej herbaciarni, kawiarni, albo pójdźcie sobie na kebaba (to nie reklama, ale Amrit jest najlepszy) czy coś i od razu zrobi Wam się cieplutko, milutko. Przytulcie się do kogoś, a jak nie macie do kogo, to się wtulcie w kocyk i kota. 

Przeczytajcie jakąś klimatyczną książkę albo tomik poezji. Potwierdzone info - wierszy nigdy nie czyta się lepiej niż w temperaturze wynoszącej mniej niż 9 stopni. Jakaś taka magiczna zależność, zagadka wszechświata, bo nikt nie wie czemu, ale tak jest i tyle. Więc korzystajcie, czytajcie poezję.

Książki mają w sobie coś takiego, jakby ukryte podgrzewanie. Od razu, jak bierzesz którąś do ręki, to robi ci się takie ciepełko w środku albo po prostu zapominasz o tym, jaka jest temperatura na zewnątrz, bo lektura tak cię wciąga. Do tego bierzesz kubeczek z herbatką albo kawką, kocyk, kotka, zakładasz dresy i sweter i jest po prostu DOBRZE. 

Jak widzicie, jesień faktycznie mnie zdmuchnęła, bo nachodzą mnie melancholiczne i nostalgiczne nastroje, jeszcze trochę wspomnień z wakacji, myśli o maturze, która niby już tak niedługo, ale w sumie to jeszcze trochę czasu zostało. Więc zawisłam w takim letargu bez zmartwień, całkiem nawet radosnym, ale bardzo spokojnym i wyciszonym. Żeby osiągnąć taki stan, niektórzy starają się przez długie lata, a im bardziej się starają, tym mniej im wychodzi. Podpowiadam, że jesień jest najlepszym momentem na takie ogarnięcie się. Korzystajcie. Nie marudźcie.

A i obowiązkowo idźcie na latte dyniową, jest w Starbucksie w razie czego. Zapewnia kawowy orgazm. 

11 komentarzy:

  1. Podpisuję się pod wszystkim, tylko pierwszy akapit neguję. Chłodne i rześkie powietrze jest fajne, ale jesień to raczej deszcze, błoto, deszcze, błoto i... deszcze oraz błoto. A to mnie akurat nie cieszy, bo nawet z synem wyjść nie możemy, a tego nie lubię. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nie narzekam na pogodę, na pogodę narzekam jedynie w lato bo upały są dla mnie koszmarne :D Ale taki chłodek lubię i lubię grzyby i las - więc za zielonki i siwki i las bardzo dziękuję jesieni ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooooo racja racja jesczze las <3 grzybów nie lubię, to znaczy zbierać bo jeść już bardziej, ale chodzić po lesie kocham

      Usuń
  3. Nie narzekam na jesień, o ile jest sucho i nie pada deszcz. Chociaż z drugiej strony taka pogoda sprzyja lekturze. Ogranicza także pewne możliwości, tak, że bez zbędnych wyrzutów sumienia możemy sięgnąć po książkę. Jesienne wieczory z gorącą herbatą i kocem to to co lubię :)
    Pozdrawiam serdecznie- strefawyobrazni.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ehehehhe... to zabrzmiało jak :jestem tolerancyjny/-a, ALE" ;)

      Usuń
  4. Pięknie napisany post.:)
    Co do powietrza: uwielbiam czy to idąc do szkoły, czy otwierając okno w pokoju zamknąć oczy i nacieszyć się powietrzem. Dla mnie jesienne powietrze ma swój specyficzny zapach, a najlepiej jest gdy z zamkniętymi oczyma uświadamiam się w przekonaniu, że JUŻ NIEDŁUGO ŚWIĘTA!
    Pozdrawiam cieplutko,
    http://blogpelenksiazek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Pięknie to napisałaś :) Jeśli tylko jest słońce, a liście na drzewach są czerwone i złote, to na jesień nie narzekam. A dyniową latte ubóstwiam :*
    Latające książki

    OdpowiedzUsuń
  6. Hah, widzę, że chyba KacKiller zachęcił do powrotu do pisania ;D Co do jesieni, to kiedyś nienawidziłam tego okresu i czułam narastającą frustrację już od połowy sierpnia. Teraz jako listopadowy strzelec, w końcu mogę powiedzieć, że lepszej pory w roku niż jesieni to chyba nie ma. Na pewno nie ma.
    http://www.emplace.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej dowiódł, że jesczze ludzie tutaj wchodzą, bo bałam się, ze mój blog umiera śmiercią naturalną w samotności + nadal nie zrobiłam challenge'u od niego xd

      Usuń

Wszystkie komentarze czytam i w miarę możliwości odpowiadam :)