27 listopada, 2016

Księżniczka z lodu _ Camilla Läckberg

Camilla Läckberg to Szwedka, która pisze krwawe kryminały. A ja uwielbiam skandynawskie krwawe kryminały i szczerze nie przepadam za kryminałami pisanymi przez kobiety. Poszłam za namową koleżanki i zaczęłam Czarną Serię Läckberg trochę z ciekawości, trochę z przekory, a teraz co z tego wszystkiego wyszło. 


Zaczynam się lekko martwić o wanny, bo to już druga książka z rzędu w której jeden z bohaterów znajduje trupa w wannie właśnie. 
Rzekoma samobójczyni to kobieta przeciętna, bez większych problemów życiowych - typowa ofiara. Oczywiście że Alex nie popełniła samobójstwa, bo cały kryminał byłby bez sensu, tak sądzę. Natomiast, jak to zwykle bywa, nie znamy sprawcy, a cała rzecz kręci się (i tu niespodzianka) nie wokół jego odnalezienia, ale wokół och tak niesamowicie przebiegłej, odważnej i ambitnej detektyw z powołania - Eriki. 

Prywatne życie głównej bohaterki przypuszczam, że miało stanowić tło dla dochodzenia. Uważam jednak, że dochodzenie było ciekawe i nie potrzebowało kwiatków. Z początku postępowanie w sprawie śmierci Alex dosłownie PĘDZIŁO tak szybko, że faktycznie nie opłacało się nawet wplatać pobocznych wątków, chyba że dla spowolnienia akcji. Macie zagwarantowane, że od początku się wciągniecie, a potem prawdopodobnie będzie Wam bardzo smutno i nic więcej. 
W pewnym momencie morderstwo Alex jakby w ogóle przestaje egzystować, pojawia się raczej sporadycznie na kartkach powieści, a jeśli już, to jako urozmaicenie rozmów Patricka (policjanta) i Eriki (tej detektyw), które bez tego byłyby totalną tragedią - ckliwe, patetyczne, nienaturalne, dosłownie jak z taniego romansu. 

W ogóle to jestem przeciwniczką wątków romantycznych w kryminałach i horrorach, bo to tak bardzo zaburza atmosferę, a mnie szczerze mówiąc nie interesuje prywatne życie detektywa. Bardziej gustuję w tych mrukliwych, gburowatych, tajemniczych, cichociemnych i najlepiej aseksualnych. Pewnego rodzaju irytującą tradycją stało się przyciąganie klientek tanimi chwytami emocjonalnymi, niezależnie od tematyki powieści. Czy to powieść historyczna, czy akcji, czy filozoficzna - powodzenia w przeszukiwaniu całej księgarni zanim znajdziesz coś bez pseudoromantycznych uniesień bohaterów. Skłonnościom do tego ulegają głównie pisarki, bo mają słuszną świadomość, że ich dzieła trafią przede wszystkim w ręce kobiet, zapominając jednak o tym, że większość "wytrawniejszych" czytelniczek nie zadowoli się jedną czy dwoma scenami prawiełóżkowymi... Także wciskanie takich wątków jak na moje oko świadczy raczej o braku wiary w potencjał swojej powieści lub, co gorsza, skomercjalizowaniu, bo wydawnictwo dobrze wie, że bez wątku miłosnego się nie sprzeda.

Pomysł na fabułę jest fenomenalny, ale w czytaniu bardzo przeszkadzają utarte schematy typu: małe skandynawskie miasteczko, główna bohaterka o podwójnej naturze - trochę słodka, trochę silna, czyli w sumie nijaka. Mimo wszystko - potencjał autorki zachęcił mnie na tyle, żeby kontynuować serię z nadzieją na poprawę. Polecam. 

4 komentarze:

  1. Przyznam, że lubię recenzje książek, które czytałem, a zwłaszcza tych, które są dla mnie w jakiś sposób ważne, bo fajnie jest skonfrontować swoje zdanie z cudzym. Ta powieść jest dla mnie ważna, bo sprawiła, że kryminały zaczęły mnie naprawdę ciekawić, a pewnie bym nie sięgnął, gdybym jej nie dostał (to, że ją dostałem to jest ciekawa historia, ale nie w temacie). Lackberg mnie oczarowała, a te tematy poboczne u mnie akurat zadziałały in plus, bo dobrze czasem jest lepiej poznać bohatera, zwłaszcza jak o jego perypetiach jest cała saga. Druga część czeka na półce na bardziej zimową pogodę, bo pierwszą akurat czytałem w zimowej przerwie świątecznej na uczelni i idealnie się wpasowała w ten klimat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może mnie interesuje jak ja dostałeś :)
      Weźmy się jakoś zgadajmy i przeczytajmy 2 część część podobnym terminie plz

      Usuń
  2. Nie przepadam za kryminałami, chociaż ten pomysł na fabułę również mi sie podoba. No i recenzja na plus! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Księżniczkę z lodu przeczytałam już jakiś czas temu. Pamiętam, że dobrze mi się to czytało i jako kryminał spełnił moje oczekiwania. Jednak po "królowej" skandynawskiego kryminału spodziewałam się czegoś więcej, a może po prostu niepotrzebnie się nastawiłam :)

    OdpowiedzUsuń

Wszystkie komentarze czytam i w miarę możliwości odpowiadam :)