08 grudnia, 2016

Czerwień obłędu _ Dawid Waszak

Krótka forma musi być sprawdzeniem umiejętności pisarza. Na przekonanie do siebie czytelnika autor dostaje ledwo 100 stron, a więc powinien wykorzystać je jak najlepiej - syntetyzować, ważyć każde słowo, ukazać wydarzenia z jak najszerszej perspektywy, przy użyciu jak najmniejszej ilości słów. Zgadzam się, że niektórzy nadają się do pisania cegiełek, a niektórzy do opowiadań.
Dawid Waszak prawdopodobnie powinien sprawdzić się w dłuższej formie. Piszę prawdopodobnie, bo przeczytałam ledwo jedną jego pozycję i mogę się mylić. Problem w "Czerwieni obłędu" polega na tym, że obłęd zamiast rodzić się, wybucha. Nie ma chwili przejścia, nic w stylu powolnego upadku człowieka. Pewnego dnia Dorian budzi się, doświadcza wizji i popada w szaleństwo. Chciałabym zobaczyć wewnętrzną walkę, rozdarcie zdezorientowanego mężczyzny.

Dorian nie jest bynajmniej wybitną postacią literacką, należy raczej do tych płaskich, chociaż przyznam, że stworzenie wielopłaszczyznowego bohatera w takiej krótkiej powieści nie należy do rzeczy łatwych. Jednak pewne cechy w tym wypadku nie przejdą w żaden sposób. Np. relacje Doriana z kobietami to jedno bardzo duże nieporozumienie, bo czy ktoś widział kiedykolwiek panią podrywającą (dodam że dość nachalnie) osobę odchodzącą od zmysłów? Dorian mimo usilnych prób odepchnięcia od siebie kobiet, nie może się od nich opędzić, biedny chłopak. Co by nie zrobił one i tak wrócą.

"Czerwień obłędu" jako powieść krótka (chociaż może lepiej byłoby nazwać to dłuższym opowiadaniem) ma wątki nierozwinięte, niedokończone, niedopracowane. Ja tak to widzę, chociaż możliwe, że Dawid Waszak świetnie sprawdza się w opowiadaniach, ale ja jestem złym czytelnikiem. Nie przepadam za krótką formą i tyle, za dużo rzeczy mi w niej przeszkadza. Może jacyś bardziej obiektywni czytelnicy będą chętni sprawdzić jak to się wszystko w całości przedstawia. 

4 komentarze:

  1. Obecnie jest moda, by takie ni to powieści, ni to opowiadania nazywać minipowieściami. Jak coś ma 90-150 stron to zwykle zyskuje to miano, np. Upiór Południa Kossakowskiej XD
    O autorze ani historii nie słyszałam, ale też jakoś na razie mi tego nie szkoda ;P

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam tę książkę, wygrałam w konkursie... Przeczytałam zaledwie kilka stron i styl wydał mi się taki płaski, taki nijaki :( Nie wiem, może kiedyś dam szansę ponownie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też preferuję raczej dłuższe formy, więc jest to jeden z powodów dla którego po książkę nie sięgnę. Przynajmniej na chwilę obecną nie planuję.
    Pozdrawiam serdecznie- strefawyobrazni.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety,ale to nie dla mnie.

    www.nacpana-ksiazkami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Wszystkie komentarze czytam i w miarę możliwości odpowiadam :)