11 stycznia, 2017

5 NAJGORSZYCH LEKTUR

A tu najlepsze, zapraszam: 7 NAJLEPSZYCH LEKTUR


5. Cierpienia młodego Wertera - Johann Wolfgang Goethe

Za jednego z najgorszych głównych bohaterów wszech czasów zaszczytne piąte. Ja uważam, ze to demoralizuje, zwłaszcza bardzo podatną na sugestie latorośl. Wiemy jak to się skończyło w XIX wieku - masowe samobójstwa, pielgrzymki na grób wielkiego autorytetu Carla Wilhelma Jerusalema i niebieski frak z żółtą kamizelką (:  
To nie jest powieść o depresji, tylko upoetyzowana charakterystyka zakochanego w sobie XIX-wiecznego tumblr-boya. Bardzo nie polecam, chyba, że znajdziecie trochę dystansu i się pośmiejecie.

4. Chłopi - Władysław Reymont

Nobel oczywiście niesłuszny, bo powinien zdobyć go Żeromski, nikt inny, ale już pomijając. W "Chłopach" nic się nie dzieje, oprócz tego, że zmieniają się por roku, chłopi sieją, orzą, zbierają (wiem, że nie w tej kolejności) i są niedoceniani, a tak ciężko pracują i tak dalej. W porządku. Na 100-200 stron. Nie 500 dobry Boże... Fabuła rozciągnięta do granic możliwości, aż momentami wyrwy w niej są tak duże, że można by to nazwać parodią samego Reymonta. 

3. Mały Książę - Antoin de Saint Exupery 

Oprócz Paulo Coelho nikt mnie jeszcze tak nie zaskoczył umiejętnością dobrania najbardziej tandetnych i oczywistych symboli. Oczywistością i tendencyjnością dorównuje takim dziełom jak "Eleonora & Park" oraz "Gwiazd naszych wina". 

2. W pustyni i w puszczy - Henryk Sienkiewicz

Miejsce drugie przede wszystkim dlatego, że daje się tą książkę za wcześnie. Do niej trzeba dojrzeć, inaczej kojarzy się z ratowaniem rannego słonia, bo reszta jest tak nudna i rozwleczona, że nie sposób zapamiętać, ani nawet się zainteresować. Zwłaszcza w wieku 11 lat. 

1. Dziady cz. III - Adam Mickiewicz

Jedyne, co dobre w tym dramacie, to że pasuje do wszystkiego na maturze. Poważnie, wciśnie się do każdego motywu, więc znasz to i "Pana Tadeusza" i masz gwarancję zdania. 
Coś jak Werter tylko przerysowane w cholerę, dodatkowo z wątkiem samouwielbienia pod przykrywką miłości do ojczyzny oraz niedającym się ukryć przepatetyzowaniem. Poza tym nie mogę znieść narzucania swoich poglądów jako jedynych słusznych, a Mickiewicz zdecydowanie jest w tym mistrzem. Także miejsce pierwsze dla Ciebie, wieszczu. 

No i oczywiście - jakie są wasze niefaworyty?

14 komentarzy:

  1. A ja Wertera i Małego Księcia lubię. :D Co do reszty się zgadzam. Czytanie Chłopów, ba - tylko jednej części (Jesień) było katorgą. Podobnie z Sienkiewiczem. O ile sama fabuła W pustyni i w puszczy jest jeszcze znośna to język i rozwleczenie... Brr! Podobnie odbieram Krzyżaków. Mickiewicza lubię za poezję, nie cierpię za dramaty. Do zestawienia wrzuciłabym jeszcze Lalkę, przez którą nie byłam w stanie przebrnąć (mimo że zdaję sobie sprawę, że jest to dobra książka! mój stosunek do niej jest czysto subiektywny).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, przypomniało mi się - to znienawidzonych dorzuciłabym jeszcze Ferdydurke. Nie, nie i jeszcze raz nie, oby chociaż na maturze się przydało (o, na przykład do rozprawki czy na ustnej, ale na zasadzie "własnego przykładu").

      Usuń
  2. "Małego Księcia" na takiej liście bym nie umieściła, bo kocham tę książkę, Wertera nie czytałam, ale co do pozostałych tytułów to się zgadzam

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmmm ja mam dość specyficzne podejście do romantycznych dzieł. Z jednej strony KOCHAM ich klimat. Mrok, tajemnica, ból, cierpienie - to jest coś w czym nieźle się czuje. Przy tym taki Mickiewicz ma tak urocze cytaty chwilami, że nie umiem go nie docenić. Ale... no właśnie ale. Mam świadomość, że te postacie to w większości przypadków skończeni idioci XD A jeśli chodzi o Dziadów konkretnie to części III nie lubię, bo mnie irytuje, ale cz. IV jest dość... urocza? Tamta historia mi po prostu odpowiada XD
    Och, z "Małym księciem" nie umiem się nie zgodzić. To fajna książka dla dzieci, ale nie czaję zachwytów dorosłych nad nią. Już w gimnazjum byłam na nią za stara oO
    drewniany-most.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. A mnie Sienkiewicz się podobał, nawet, gdy czytałam w tej trzeciej czy tam czwartej klasie ;) Co do Małego księcia - właśnie z powodu tej tandety go do tej pory nie przeczytałam i chyba już się to nie zmieni. Ewentualnie sobie sprawdzę, jak coś mnie kiedyś tknie, ale jakoś kompletnie nie czuję potrzeby przeczytania tego "dzieła" na chwilę obecną...

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam przeczytać tylko jedną część Chłopów, ale nawet przez nią nie dałam rady przebrnąć, to było straszne. Mały Książę może nie jest najgorszą powieścią, jaką czytałam, lecz na pewno nie należę do grona osób, które się nim zachwycają. W pustyni i w puszczy było dla mnie ciężkie przez pierwsze sto stron, jednak potem zaczęło mi się podobać i naprawdę się wciągnęłam! Na mojej liście najgorszych lektur na pewno znalazłyby się za to Lalka oraz Krzyżacy, czytanie tych książek to była droga przez mękę xD

    Books by Geek Girl

    OdpowiedzUsuń
  6. Cierpienia młodego Wertera... nie potrafię opisać słowami mojego zażenowania, gdy to czytałam, a potem jeszcze raz musiałam to przeczytać na studiach do analizy... Werter to frajer i nic tego nie zmieni. :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Najbardziej znienawidzoną przeze mnie lekturą jest "Nad Niemnem". Strasznie mnie wymęczyła. Czytanie jej to była katorga :/
    "Mały książę" też mnie nie oczarował. Według mnie jest to książka dla małych dzieci. Nie powinna być przerabiana w I gimnazjum, ale znacznie wcześniej.
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. patrzę na Twoją listę i zgadzam się ze wszystkim, no może poza jednym wyjątkiem. Mały książę to książka może nie najwyższych lotów, jednak moim zdaniem przekazuje jakieś podstawowe wartości. Może nie jest fantastyczna ale na pewno w jakiś sposób "urocza". :)
    Pozdrawiam cieplutko ekstra-introwertyczka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Główny bohater Cierpień... jest chyba najgorszą postacią z jaką miałam do czynienia. Chłopów niestety będę musiała w niedalekiej przyszłości przeczytać bowiem to moja lektura - human pozdrawia XD
    Mały Książę mi się akurat podobał - to jedna z nielicznych lektur, które czytałam z przyjemnością a nie z nastawieniem, że muszę przeczytać.
    Mi się jeszcze nie podobała Antygona i Romeo i Julia.
    Pozdrawiam :)
    http://life-ishappiness.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Z "W pustyni i w puszczy" zdecydowanie się zgadzam, podstawówka to za wcześnie na tę książkę, bo młodych uczniów trzeba zachęcać do czytania, a nie da się ukryć, że dzieło Sienkiewicza porywającą lekturą nie jest.
    Mnie za to "Mały książę" bardzo się spodobał. Może dlatego, że jest tak odmienny od innych lektur szkolnych :)
    Za to ledwo udało mi się zmęczyć "Krzyżaków", ale w przypadku tej książki, to chyba tylko wyjątki ją lubią :D

    OdpowiedzUsuń
  11. W pustyni i w puszczy mi akurat nawet się podobało, co do Małego Księcia się zgodzę. A reszty nie czytałam [jeszcze. chyba]

    Zabookowany świat Pauli

    OdpowiedzUsuń
  12. BOŻE! Do dzisiaj nie skończyłam "Dziadów"...

    OdpowiedzUsuń
  13. Na mojej liście na pewno nie umieściłabym takich książek jak "Cierpienia młodego Wertera" oraz "Mały Książę". Pod pozostałymi mogę się podpisać! :)

    OdpowiedzUsuń

Wszystkie komentarze czytam i w miarę możliwości odpowiadam :)