17 stycznia, 2017

Piękny drań _ Christina Lauren

Recenzji tej książki w życiu bym Wam nie odmówiła, chociaż piszę ją bardzo bardzo po czasie. Przeczytana jakieś pół roku temu, nadal tkwi w głowie, otoczona (bardzo) przyjemnymi wspomnieniami.


Jeśli ktoś nie wie, "Piękny drań" to erotyk, a ja z czystym sercem go polecam. Autorka spełniła punkt wymagany - sceny seksu stanowią bazę + nie są żenujące, ani zbyt wulgarne (jak na przeciętne grono czytelniczek). Poza tym przedstawiła historię miłości nowoczesnej i starcie dwóch mocnych charakterów. 

Aż sama się sobie dziwię, że do tej pory jest to jedyny przeczytany przeze mnie "rasowy" erotyk, bo romanse ze scenami erotycznymi, to nie to samo. Widać zdecydowaną różnice, gdyby zestawić obok siebie te 2 gatunki, ale jeśli miałabym wybrać: romans, bo jest jeszcze pornhub. 
Z tym że erotyk ma przede wszystkim pobudzić zmysły / wyobraźnię i nie ma się tu co nastawiać na magiczne inicjacje przy świecach z uroczymi niedomówieniami. Proszę spodziewać się raczej szybkich numerków na biurowym stole i pełnej bezpośredniości. Przede wszystkim oddzielmy seks od miłości, dopiero później zacznijmy czytać, żeby uniknąć nieporozumień. 

Lauren mogła wpaść w rutynę, bo książka niby długa nie jest, ale jej główną oś stanowi właśnie seks i gdyby autorka nie operowała temperaturą atmosfery tak zręcznie, mogłoby stać się po prostu nudno. Spokojnie, mamy do czynienia z profesjonalistką, która zapewni Wam stały poziom prawdziwej przyjemności. Dobór słów niemalże idealny i nie chodzi mi tu tylko o określenia genitaliów. Świat wykreowany przez zdania wypływające spod pióra Lauren, może i nie jest obfity w szczegóły (bo nie o to tu przecież chodzi), ale za to fenomenalnie uwydatnia klimat powieści. Bardzo sensualne opisy, opierające się na zmysłowej percepcji koją umysł i mocno pobudzają wyobraźnię. 

Często stosowany zabieg we wszelkiego rodzaju romansach - opowiadanie historii z perspektywy kobiety i mężczyzny - sprawdził się i tutaj, przede wszystkim dzięki temu, że faktycznie była widoczna różnica pomiędzy tym, co opowiadał pan, a co pani (ten moment, gdy starasz się ukryć, że znów zapomniałaś imion głównych bohaterów), a więc nie tylko w sposobie myślenia. Lauren zwróciła uwagę na coś, o czym pozostałe pisarki zwykle zapominają, czyli dobór słów. Mężczyzna używa mniej wyrazów związanych z emocjami, jego opisy są mniej plastyczne i obejmują szerszą perspektywę (w porównaniu z opisami kobiet, które uwzględniają zwykle szczegóły) - ja nie mówię, że jest tak zawsze. To nie stereotyp, ale uogólnienie i w tym wypadku zdecydowanie powinno być i było wzięte pod uwagę. Poza tym to kiedyś przeczytałam tekst pisany rzekomo ręką mężczyzny i rozśmieszyło mnie, że używa takich określeń jak "karmazynowy", "ażurkowy". Tutaj czegoś takiego nie było i bardzo dobrze, bo główny bohater to raczej typ... pięknego drania. 

Moja uwaga a propos tytułu - zmieniłabym go tak, aby akcentował raczej obecność głównej bohaterki w powieści, ponieważ w całościowym wydźwięku to ona jest bardziej znaczącą postacią. Tak samo jak partner przechodzi zmianę, ale przechodzi zmianę o wiele dalej idącą i jest to kwestia nie tylko wewnętrznej walki, ale zmiany otoczenia, światopoglądu i skierowania własnej osoby na nowe wartości. Nie pozostaje więc nic innego, jak stwierdzić, że "Piękny drań" ma za zadanie jedynie przyciągnąć grono chętnych czytelniczek. Jak wiemy, marketing rządzi się swoimi prawami, a półki z książkami w Polsce nie wydają się być szczególne oblegane, także dla wydawnictw to już walka na śmierć i życie. Wybaczone.

Nie ma co dzielić włosa na czworo, udawać, że w "Pięknym draniu" istnieje szesnaste dno i zbędnie komentować wartość literacką pozycji. To nie ten typ, chociaż nie wolno zaprzeczyć, że dobre erotyki, szanowane erotyki i wysokiej klasy erotyki istnieją. Jako że na rynku literackim (polskim) wybór umilaczy czasu w tym stylu nadal jest bardzo ograniczony, to polecam Wam brać się właśnie za to - małe szanse, że się zawiedziecie.

(Na zdjęcie posta nie mogłam wybrać nikogo oprócz Hugh Granta. Nie mogłam. Nikogo. Kto kraszuje go tak mocno jak ja, będzie wiedział dlaczego)

2 komentarze:

  1. O matko, erotyk. Boję się sięgać po ten gatunek, bo kojarzy mi się stereotypowo - jakiś badboy w łóżku z niedoświadczoną nastolatką w jakiejś marnej młodzieżówce (młodzieżówce dla tych starszych oczywiście, jakieś 17-19 lat). No cóż, dobrze, że są też lepsze powieści z tego gatunku i może nawet zdecyduję się na "Pięknego drania".

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie jestem wielbicielką erotyków, więc książki nie przeczytam. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Wszystkie komentarze czytam i w miarę możliwości odpowiadam :)