01 lutego, 2017

Miasteczko Salem _ Stephen King

Któraś-tam-z-kolei książka Kinga musiała MUSIAŁA pokazać jego słabą stronę. 

Wcześniej miałam do czynienia z najmroczniejszą, najbardziej niepokojącą wersją Kinga - ryzykuję z takim stwierdzeniem, ponieważ nie wyobrażam sobie niczego bardziej przerażającego niż wannienna scena z "Lśnienia" i bardziej wynaturzonego niż postać psychopatycznej Annie z "Misery". Teraz natomiast weszłam na teren udeptany, znany raczej powszechnie, nieukrywający przed czytelnikiem, wydawałoby się, wielkich tajemnic. Wampir jako straszna postać to według mnie raczej umowa społeczna, pewien motyw i symbol niż faktyczna strzyga. Być może to ze względu na gwałtowny spadek rangi po pojawieniu się na rynku "Zmierzchów" i "Domów Nocy", a może zwyczajnie przewałkowany temat. Nie wiem jak "Miasteczko Salem" zostało odebrane w połowie lat 70., ale sądzę, że nie zrobiło furory na tle naprawdę wielu fantastycznych horrorów wypuszczanych w tamtym czasie.